Graś mówił po posiedzeniu sejmowej komisji ds. służb specjalnych, że z informacji doradcy premiera ds. bezpieczeństwa państwa Jacka Cichockiego oraz szefów służb wynika, że zarówno służby wojskowe, jak i cywilne "zrobiły wszystko, a nawet więcej", by uwolnić naszego obywatela, w tym nawiązały współpracę także ze służbami krajów "nie będących naszymi tradycyjnymi sojusznikami". "Także nowe struktury rządowe ds. bezpieczeństwa i Centrum Antyterrorystyczne zdały egzamin" - dodał Graś.
Wskazał on, że z otrzymanej informacji wynika, iż w przeddzień terminu ultimatum armia pakistańska pojmała lub zabiła kilkudziesięciu talilbów - co jego zdaniem musiało mieć wpływ na decyzje porywaczy w sprawie Polaka.
Szef komisji Jarosław Zieliśnki (PiS) dodał, że uzyskana informacja posłuży do wyciągnięcia niezbędnych wniosków i nawet ewentualnych zmian w prawie - nie powiedział, w jakim kierunku. Zieliński zapowiedział, że komisja spotka się w tej sprawie znów w przyszłym tygodniu i będzie zadawać pytania swym gościom - w tym także Zenonowi Kuchciakowi - specjalnemu wysłannikowi MSZ do Pakistanu.
Janusz Zemke (SLD) uznał natomiast, że "talibowie żądali więcej, niż mogli uzyskać" - taki obraz wyłaniał się jego zdaniem z przedstawionej informacji. Uważa on, że polskie służby działały najlepiej, jak mogły.