Firmy będą musiały uważać, jakich nazw stanowisk używają w ogłoszeniach o pracę, żeby nie narazić się na zarzut dyskryminacji. Liczą, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotuje wytyczne.
Ogłoszenia o naborze oraz nazwy stanowisk trzeba będzie formułować neutralnie pod względem płci. Taki przepis zaproponowali posłowie w projekcie nowelizacji kodeksu pracy, nad którym pracuje Sejm (pisaliśmy o tym: „Płace będą jawne, ale tylko trochę”, DGP nr 65/2025).
I choć ogólny zakaz dyskryminacji już obowiązuje w prawie pracy (patrz: opinia i infografika), zastosowanie nowej reguły, która wymaga neutralności płciowej również w warstwie językowej, może okazać się nie lada wyzwaniem dla firm. – W przypadku niektórych zawodów określenie neutralnej płciowo nazwy stanowiska może być trudne, a niekiedy wręcz komiczne. W języku polskim z łatwością można znaleźć takie przykłady, np. tapicer czy hydraulik. Feminatyw brzmi po prostu zabawnie: tapicerka i hydrauliczka – uważa Katarzyna Wilczyk, radczyni prawna, starsza prawniczka w Kancelarii Raczkowski.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.