Z końcem ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia wygasiło pilotaż programu „Dobry posiłek”, na który od 2023 roku, kiedy zaczął być realizowany, przeznaczono grubo ponad miliard złotych. Udział w pilotażu oznaczał dla szpitali więcej pieniędzy na wyżywienie pacjentów, a ponieważ przystąpiły do niego aż 582 placówki, na lepsze karmienie mogła liczyć większość chorych. Szpitale miały płacone dzienną stawkę 25,62 zł za każdą hospitalizowaną osobę. Przed rozpoczęciem pilotażu stawka żywieniowa w szpitalach nie przekraczała 10 zł, a o jej wysokości decydowali dyrektorzy. By ciąć koszty, szpitale likwidowały kuchnie na rzecz umów z firmami cateringowymi, a nie zawsze za niską ceną szła jakość. Nierzadko zdarzało się więc, że do pacjentów trafiały mało urozmaicone i zimne potrawy, a porcje były tak małe, że aż głodowe. DGP sprawdza, czy wygaszenie pilotażu „Dobrego posiłku w szpitalu” oznacza powrót do tamtych praktyk?
Standard zamiast pilotażu
Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że do tego nie dopuści. W miejsce zlikwidowanego programu resort wprowadza standard żywieniowy obowiązkowy dla wszystkich szpitali. 1 stycznia weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia z 12 grudnia 2025 r. w sprawie standardu organizacyjnego żywienia zbiorowego w podmiocie leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju świadczenia szpitalne (Dz.U. 2025 poz. 1780).
Zgodnie z tym aktem prawnym wszystkie szpitale muszą zapewnić pacjentom wyżywienie odpowiednie do ich stanu zdrowia, a przy tworzeniu zróżnicowanych diet mają uwzględnić wzorcowe wymagania, które będą publikowane przez ministra zdrowia. To lekarz ma decydować o rodzaju diety, czasie jej trwania oraz zalecanych modyfikacjach. Powinien przy tym uwzględnić nie tylko zdrowotne potrzeby pacjenta, ale także m.in. jego preferencje wynikające z wymogów kulturowych, przekonań religijnych czy światopoglądu.
Posiłki mają być przygotowywane na podstawie jadłospisu opracowanego przez dietetyka na 10 dni i zapewniającego urozmaicenie potraw i zbilansowanie wartości składników odżywczych w diecie. Mają być podawane pacjentom regularnie, przy czym przerwa nocna pomiędzy kolacją a śniadaniem nie może być dłuższa niż 13 godzin. Szpitale muszą też zapewnić dostęp do wody pitnej.
NFZ nie ma pieniędzy
Kluczowe pytanie, które zadają sobie teraz dyrektorzy szpitali, dotyczy finansowania tych ambitnych planów. Pieniądze z pilotażu już nie płyną, a wyżywienie pacjentów jest tylko jednym z elementów składowych świadczenia gwarantowanego.
- Mamy trzecią dekadę stycznia, wiele szpitali rozpoczęło już przetargi, w których określiło stawkę żywieniową dla firm cateringowych na poziomie 25,80 zł. Cały czas czekamy na jakieś informacje i projekty rozporządzeń, ale nie wiemy niczego, poza tym, że nowy standard żywieniowy będzie obowiązywał – alarmuje Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Jednak, jak dowiedział się DGP, wszystkie placówki (a nie tylko te, które uczestniczyły w programie) otrzymają dodatkowe finansowanie poprzez wzrost wyceny taryf. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) opublikowała nowe obwieszczenie w tej sprawie, a jeszcze w tym tygodniu prezes NFZ wyda projekty zarządzeń w tej sprawie.
- Uśredniając, koszt posiłku hospitalizacji pacjenta za osobodzień AOTMiT szacuje na ok. 21 zł. Jednocześnie jest on wyższy dla kobiet w ciąży (23,50 zł) – poinformował DGP Paweł Florek, rzecznik prasowy NFZ.
Biuro Komunikacji Ministerstwa Zdrowia tłumaczy, że przewidziany jest okres przejściowy na wdrożenie standardu żywieniowego we wszystkich szpitalach.
- Szpitale otrzymają dodatkowe środki od stycznia 2026 r., z zastrzeżeniem, że po zakończeniu okresu przejściowego NFZ dokona weryfikacji wstecznej wszystkich sprawozdanych świadczeń – zapewnia biuro komunikacji resortu zdrowia.
Szpitale pilnie czekają na wydanie zarządzenia prezesa NFZ, bo cały czas muszą kredytować fundusz.
Stawka jest, ale niższa
Ustalenie przez AOTMiT stawki żywieniowej na poziomie 21 zł oznacza obcięcie środków o ok. 4,50 zł za każdego pacjenta w porównaniu z programem "Dobry posiłek".
- Na pewno nie zaakceptujemy takiej sytuacji. Produkty żywnościowe nie staniały, wręcz przeciwnie, i wielu dyrektorów zaczyna mówić o tym, że nie chcą kredytować NFZ i wrócą do żywienia pacjentów sprzed programu „Dobry posiłek” – ostrzega Waldemar Malinowski.
Według Krzysztofa Żochowskiego, dyrektora SPZOZ w Garwolinie, nowe zasady finansowania żywienia w szpitalach to krok wstecz.
- Program „Dobry posiłek” był przełomowy, dlatego, że pieniądze na posiłki dla pacjentów były przekazywane oddzielnym strumieniem, co czyniło niemożliwym pokusę dyrektorów, żeby oszczędzać na wyżywieniu, a za wygospodarowane w ten sposób pieniądze kupić np. leki dla chorych – podkreśla. Teraz środki nie tylko nie będą znaczone, ale też sporo niższe.
- Szpitale powiatowe są niedofinansowane, nie mając pieniędzy na wszystko, jako dyrektor muszę podejmować codziennie dramatyczne decyzje, komu zapłacić, a kto jeszcze może poczekać, czy w pierwszej kolejności wypłacić pensje personelowi, żeby nie odszedł do konkurencji, czy zapłacić za leki, czy przyoszczędzić na posiłku, ale zapłacić za igły do zastrzyków czy za kroplówki? – wylicza Krzysztof Żochowski. To niepokoi pacjentów.
- Jest zagrożenie, że szpitale będą przeznaczały mniejsze środki na wyżywienie niż dotychczas. Sytuacja finansowa NFZ powoduje, że można obawiać się każdego scenariusza – podkreśla Magdalena Kołodziej, prezeska fundacji „My pacjenci”.
NFZ musi bowiem mierzyć się w tym roku z ogromną luką w wysokości 23 miliardów złotych. Ministerstwo Zdrowia od końca ubiegłego roku szukało oszczędności, które pozwoliłyby zbilansować budżet Funduszu. Program „Dobry posiłek w szpitalu” był jedną z propozycji cięć przedstawionych ministrowi finansów przez szefową resortu zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę.