Krajowa Izba Rozliczeniowa (KIR) rozlicza setki milionów przelewów w skali miesiąca. Co można powiedzieć o stanie gospodarki na podstawie danych o ich liczbie i wartości?

Na podstawie analizy samych wolumenów płatności trudno wyciągać tak szerokie wnioski. KIR dysponuje danymi z kilku własnych rozwiązań. Jesteśmy operatorem systemu Elixir, obsługującego krajowe przelewy międzybankowe, oraz analogicznego Euro Elixir do rozliczeń w euro. Jako dostawca systemu Express Elixir mamy także statystyki płatności natychmiastowych. Nie dostarczamy usług z zakresu płatności kartowych, a co za tym idzie nie mamy własnych danych o transakcjach, które mają znaczący udział w ogólnym wolumenie płatności. W statystykach naszych systemów widać dwie główne tendencje. Po pierwsze, nie obserwujemy spadków wolumenu płatności w stosunku do roku ubiegłego. Dotyczy to także pierwszego okresu pandemii, w którym mieliśmy do czynienia z zamrożeniem wielu obszarów gospodarki. Po drugie, są obszary, w których widać wyraźne wzrosty, np. w segmencie płatności natychmiastowych. To m.in. skutek sytuacji epidemicznej. Konieczność utrzymywania dystansu społecznego czy przejścia na zdalne świadczenie usług spowodowała gwałtowny wzrost płatności bezgotówkowych ogółem.

Dzięki pandemii mamy wzrost zainteresowania płatnościami bezgotówkowymi?

To zjawisko jeszcze sprzed rozprzestrzeniania się COVID-19. Ten trend był obserwowany od dawna i narastał już w poprzednich latach. Przypomnę tu choćby program Fundacji Polska Bezgotówkowa, która od prawie trzech lat skutecznie wspiera upowszechnianie płatności kartowych. Natomiast ewidentnie w trakcie pandemii widać przyspieszenie w tym zakresie. Klienci przekonali się, że płatność bezgotówkowa jest nie tylko wygodniejsza, ale i bezpieczniejsza. Szczęśliwie się złożyło, że jako kraj jesteśmy europejskim liderem, jeśli chodzi o poziom adopcji płatności bezstykowych. To rozwiązanie bardzo dobrze się sprawdziło w sytuacji wymuszonego dystansowania społecznego.

KIR jest w samym centrum systemu rozliczeniowego, usług identyfikacyjnych. Co pandemia zmieniła na trwałe, jeśli chodzi o funkcjonowanie klientów indywidualnych, firm i administracji?

NPBP2020

Patrząc z perspektywy czasu, był jeden wspólny wątek, który dotykał wszystkich dziedzin życia – unikanie kontaktów fizycznych przy załatwianiu różnego rodzaju spraw. To skutkowało koniecznością reorganizacji procesów biznesowych i z zakresu obsługi klienta w taki sposób, żeby mogły się odbywać zdalnie. Było to kluczowe wyzwanie, ale też trend obserwowany w każdym sektorze gospodarki, również w administracji. Niektóre branże, jak choćby finansowa, były odpowiednio przygotowane, by się z tym wyzwaniem skutecznie zmierzyć. Inne miały mniejsze doświadczenie lub mniej funkcjonalne zaplecze infrastrukturalne i działające w nich firmy miały w rezultacie więcej do nadrobienia. Bez błyskawicznej organizacji systemu usług zdalnych w różnych sektorach trudno sobie wyobrazić, abyśmy przetrwali ten trudny okres. Na szczęście w kluczowych obszarach mieliśmy już mocne fundamenty i dość zaawansowane prace nad rozwiązaniami, które umożliwiły sprawne wprowadzenie usług zdalnych.

Jak wyglądała i jak wygląda dziś u was praca zdalna?

Wszędzie tam, gdzie mogliśmy wdrożyć pracę zdalną, byliśmy w stanie przejść na ten model działania praktycznie w ciągu kilku dni. Dotyczyło to nawet 80 proc. naszych pracowników w obszarach, gdzie praca zdalna była możliwa. Teraz, by minimalizować ryzyko, zdecydowaliśmy się zastosować pracę w systemie rotacyjnym. Oczywiście nie wszyscy mogą pracować z domu – utrzymanie systemów wymaga również fizycznego serwisowania, prowadzimy też stacjonarną obsługę klientów – ale w sumie prawie połowa załogi KIR pracuje zdalnie w systemie rotacyjnym.

Kontakty na odległość oznaczają wymóg identyfikacji drugiej strony. KIR wprowadził niedawno usługę mojeID, służącą właśnie do identyfikacji. Jak pandemia wpłynęła na zainteresowanie nią?

Jednoznaczne poświadczenie tożsamości klienta jest kluczowe szczególnie tam, gdzie mówimy o dostępie do danych wrażliwych, jak np. w przypadku usług medycznych. W takich sytuacjach kontakt zdalny musi być oparty na silnych, bezpiecznych i uregulowanych prawnie metodach uwierzytelniania. Pod względem jakości weryfikacji danych usługa mojeID jest analogiczna do Profilu Zaufanego, z tym że poza dostępem do e-administracji mojeID można wykorzystywać także w świecie komercyjnym. Usługę zdalnego potwierdzania tożsamości w oparciu o dane bankowe uruchomiliśmy w zeszłym roku. W 2020 r. mieliśmy plan przejścia z fazy pilotażu do szerokiego wdrożenia. COVID-19 był tutaj swoistym katalizatorem, który spotęgował rynkowe zapotrzebowanie na wiarygodną usługę potwierdzania tożsamości, więc dziś nie trzeba już nikogo specjalnie przekonywać, jaką wartość daje mojeID.

Ilu macie klientów?

Naszą usługę udostępnia klientom kilkanaście czołowych usługodawców z różnych branż. Postawiliśmy na współpracę z liderami w swoich sektorach, bo zależy nam na tym, by w każdej branży móc zademonstrować realną korzyść z zastosowania mojegoID. Nasze rozwiązanie jest stosowane w opiece zdrowotnej (Medicover), energetyce (PGNiG), finansach (Diners Club Polska) czy branży gier losowych (Totalizator Sportowy). Ostatnio mieliśmy pierwszą implementację w sektorze telekomunikacyjnym (T-Mobile). Wśród dostawców usług wykorzystujących mojeID są najwięksi ubezpieczyciele: PZU, PKO Ubezpieczenia, Nationale Nederlanden i Open Life. W tej chwili o współpracy rozmawiamy z kilkudziesięcioma nowymi firmami, finalizujemy umowy, w wielu przypadkach jesteśmy na etapie zaawansowanych prac wdrożeniowych. Na bieżąco informujemy rynek o kolejnych biznesowych partnerstwach.

A jeśli chodzi o użytkowników końcowych?

Tutaj warto pokazać dwa główne nurty – administracyjny i komercyjny. W administracji dane bankowe są wykorzystywane do uwierzytelnienia użytkownika podczas korzystania z Profilu Zaufanego. W statystykach logowań widzimy więc liczby rzędu setek tysięcy tygodniowo. Jeśli chodzi o wykorzystanie usługi w świecie komercyjnym, to co prawda mamy do czynienia z dużymi wzrostami, ale wciąż jesteśmy na początku drogi do upowszechniania tego rozwiązania i dane oscylują na poziomie kilku tysięcy nowych użytkowników tygodniowo. Wiemy, że te wskaźniki będą rosły wraz z rosnącą dostępnością u nowych usługodawców, którzy zdecydują się wprowadzić mojeID. Już za kilka miesięcy zmniejszy się dzisiejszy rozziew między zastosowaniem zdalnego potwierdzania tożsamości w dostępie do usług komercyjnych i e-administracji.

Czy klienci nie mają obaw związanych z cyberprzestępczością?

Trzeba być świadomym, że przy upowszechnianiu usług zdalnych pojawiają się też zagrożenia, np. kradzieżą tożsamości. Dlatego tak ważne jest spełnianie odpowiednio wysokich kryteriów w zakresie stosowanych standardów bezpieczeństwa. Wszelkie incydenty związane z przestępczością w sieci, nakierowaną na cyfrową tożsamość, mogą spowolnić proces upowszechniania tego typu usług. W przeszłości podobna dyskusja miała miejsce przy debiucie bankowości elektronicznej czy udostępnianiu płatności zdalnych. Banki jednak sobie poradziły z tymi wyzwaniami i w dalszym ciągu radzą sobie dobrze. Oczywiście w świecie wirtualnym incydenty się zdarzały, zdarzają i będą się zdarzać, ale ich skala jest bardzo mała.

Wróćmy do płatności. System Elixir ma już ponad ćwierć wieku. Pozwala na to, by przelewy przychodziły do adresatów najpóźniej następnego dnia po wysłaniu. Na tle wielu krajów europejskich to bardzo dobry wynik. Ale czy mimo to nie myślicie o przyspieszeniu rozliczeń?

Nie jestem pewien, czy akurat taki powinniśmy sobie stawiać cel, żeby wszystkie płatności sesyjne przerodziły się w natychmiastowe. Wbrew pozorom bardzo duża część przelewów z natury ma charakter sesyjny. Przykładowo przedsiębiorstwo, płacąc pensje pracownikom, przygotowuje pewną paczkę transakcji i robi to regularnie w zaplanowanym momencie. W takiej sytuacji już u źródła nie ma potrzeby wykorzystywania płatności natychmiastowych. To samo można powiedzieć o wszelkiego typu transakcjach B2B. Ma to związek m.in. z dopasowaniem do specyfiki funkcjonowania systemów finansowo-księgowych w firmach. Istotne jest natomiast umożliwienie natychmiastowości wszędzie tam, gdzie klient jej oczekuje i potrzebuje. A o tym, że klienci chętnie korzystają z płatności w czasie rzeczywistym, świadczą dane z systemu Express Elixir, gdzie mamy wzrosty sięgające 100 proc. w skali roku. Te systemy dobrze się uzupełniają i odpowiadają potrzebom klientów. Nie dążymy do przesunięcia wolumenu przelewów z systemów sesyjnych do płatności natychmiastowych, również dlatego że nie ma to uzasadnienia ekonomicznego. Na pewno jednak rozliczenia sesyjne mogą stać się bardziej elastyczne. Raczej w ten sposób definiowałbym zatem cel, przed którym stoimy i w przyszłości chcemy osiągnąć.

Będzie więcej sesji Elixiru niż trzy, które mamy dziś?

Nie wykluczam, że rozwijając system Elixir, zwiększymy liczbę sesji w ciągu dnia albo może nawet będziemy realizować rozliczenia w sposób ciągły. Na dziś mamy jednak rozwiązania na tyle funkcjonalne z punktu widzenia potrzeb klientów, że możemy skupić się na projektach realnie przyspieszających cyfryzację gospodarki i potrzebnych już teraz.