We współczesnej ekonomii demografia jest zagadnieniem pierwszoplanowym. Dawno, dawno temu – przed rewolucją przemysłową – wzrost gospodarczy i wzrost populacji szły ze sobą (w zasadzie) w parze. Co niektórych myślicieli (np. Malthusa) doprowadziło wręcz do wniosku, że zbyt duży przyrost naturalny nie pozwala na odpalenie maszynerii szybkiego wzrostu. Z drugiej strony wielu współczesnych autorów – choćby ekonomista Oded Galor (jego nową książkę recenzowałem przed tygodniem) – uważa, że bez osiągnięcia przez ludzkość odpowiednio dużych rozmiarów, nie byłoby szans na rewolucję przemysłową czy globalizację.
Współczesny świat idzie jednak w kierunku ograniczania przyrostu naturalnego. Wiele krajów rozwiniętych doszło na tym polu wręcz do przeciwległej ściany. Grozi im depopulacja, która stanowi czynnik hamujący tempo rozwoju gospodarczego. Do takich państw należy właśnie Ukraina. I to nie od dziś.