15 kwietnia 2016 r. Kilkuset wyborców Donalda Trumpa, ówczesnego kandydata na prezydenta, okupuje schody przed stanową legislaturą w Denver w Kolorado, skandując hasło: „Stop the Steal!” (Stop kradzieży!). Ich faworyt oskarżył lokalny komitet Partii Republikańskiej o sfałszowanie lokalnych prawyborów, wygranych przez jego konkurenta Teda Cruza. To wtedy Trump po raz pierwszy rzuca hasło o ustawionym („rigged”) głosowaniu, mimo braku dowodów na jakiekolwiek nieprawidłowości. Incydent nie wywołuje jednak szczególnego poruszenia. Mało kto uwierzy zresztą, że biznesmen ma szansę na wyborcze zwycięstwo.
Początek września 2019 r. Ponad rok przed wyborami, w których Trump będzie walczył o reelekcję, media donoszą, że republikanie w Kansas, Arizonie, Nevadzie i Karolinie Południowej na żądanie prezydenta chcą odwołać w swoich stanach prawybory. Chcą w ten sposób ułatwić mu powtórną wygraną. Informacja ta przykuwa uwagę głównie zawodowych komentatorów politycznych.