Z punktu widzenia świata najważniejsze będzie podwójne głosowanie we Francji i tzw. midterms w USA.

Rok wyborczy rozpocznie się 16 stycznia od referendum w Serbii. Formalnie będzie ono dotyczyć zmian w wymiarze sprawiedliwości, które mają zostać wprowadzone w związku z ambicjami eurointegracyjnymi Belgradu. Faktycznie to przygrywka do kwietniowych wyborów. Serbowie wybiorą wtedy prezydenta - obecny Aleksandar Vučić jeszcze nie zadeklarował startu, ale raczej tak się stanie - oraz parlament. W obecnej kadencji jest on zdominowany przez kontrolowaną przez Vučicia Serbską Partię Postępową, której sukces był możliwy także ze względu na bojkot poprzednich wyborów przez dużą część opozycji. Wyniki z Serbii mogą mieć wpływ na październikowe szranki w Bośni i Hercegowinie, którą rozrywają separatystyczne dążenia lidera miejscowych Serbów Milorada Dodika.
Tydzień po Serbii I turę prezydenckich wyborów organizuje Francja. Sondaże stawiają w roli faworyta Emmanuela Macrona, jednak szybko rośnie popularność kandydatki centroprawicy Valérie Pécresse. Na wejście do II tury liczą też przedstawiciele mniej umiarkowanej prawicy - liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen i publicysta Éric Zemmour. Jeśli Macronowi uda się pokonać rywali, automatycznie utrzyma status faworyta także w planowanych na czerwiec wyborach parlamentarnych. Związana z nim partia Naprzód Republiko! będzie w nich bronić samodzielnej większości w Zgromadzeniu Narodowym.
W październiku oczy świata będą zwrócone na Brazylię. Miejscowe wybory powszechne będą starciem dwóch wizji uprawiania polityki. Radykalnie prawicowy prezydent Jair Bolsonaro, nazywany brazylijskim Donaldem Trumpem, będzie się bronił przed popularnym lewicowcem Luizem Lulą da Silvą, który kierował państwem w latach 2003-2010. Lula jest kojarzony z emancypacją warstw niższych i walką z ubóstwem.
Miesiąc później odbędą się amerykańskie midterms, czyli wymiana składu Izby Reprezentantów i jednej trzeciej Senatu. Demokraci będą bronić kruchej przewagi, w Senacie opierającej się wyłącznie na wiceprezydent Kamali Harris. Zastępczyni Joego Bidena kieruje pracami izby wyższej z urzędu, a jej głos przeważa w przypadku remisu, tymczasem republikanie mają 50 na 100 senatorów. Kampania przerodzi się w ocenę połowy rządów prezydenta Joego Bidena, a ta - jak pokazują sondaże - nie jest najlepsza.
Poza Francją własne kampanie przeprowadzi kilka państw unijnych. Na Węgrzech rządzącemu od 2010 r. Fideszowi wyzwanie rzuci koalicja partii opozycyjnych od prawicowego Jobbiku po socjalistów. Sondaże po raz pierwszy od przejęcia władzy przez premiera Viktora Orbána dają opozycji realne szanse na większość. Nie oznacza to jednak obalenia systemu budowanego przez Fidesz, ponieważ wiele zmian wymaga większości konstytucyjnej, na którą opozycja, nawet zjednoczona, nie ma wielkich szans. Głosowanie najpewniej w kwietniu. W tym samym miesiącu przed szansą na przedłużenie rządów stanie sprzymierzeniec Orbána, premier Słowenii Janez Janša. Sondaże dają mu niemal identyczne poparcie, co w poprzedniej elekcji w 2018 r., jednak wiele będzie zależeć od wyniku koalicjantów. Nowe parlamenty poznają też Portugalczycy (styczeń), Szwedzi (wrzesień), Łotysze (październik) i Maltańczycy (w pierwszej połowie roku). Prezydentów wybiorą Austriacy i Słoweńcy.
Spośród ważnych głosowań na świecie warto wspomnieć o Filipinach, które w maju wybiorą prezydenta i parlament. Urzędujący szef państwa Rodrigo Duterte, znany z łamiącej prawa człowieka walki z przestępczością, nie może kandydować na drugą kadencję. Faworytem jest Bongbong Marcos, syn byłego dyktatora Ferdinanda (rządził w latach 1965-1986) i jego żony Imeldy, uznawanych za jedną z najbardziej skorumpowanych par w historii światowej polityki. Świat liczy, że uda się przeprowadzić głosowania w Libii - najpierw na prezydenta, a następnie do parlamentu - co ma być milowym krokiem na drodze do trwałego pokoju. Libijczycy mieli pierwotnie pójść do urn 24 grudnia mijającego roku, jednak termin został przesunięty - wstępnie na pierwsze miesiące nowego roku. W podobnym czasie odbędzie się zapewne referendum konstytucyjne na Białorusi, które z punktu widzenia Alaksandra Łukaszenki ma domknąć okres niepokojów rozpoczętych protestami w 2020 r.
Przed Joem Bidenem trudne zadanie obrony Kongresu / EPA/PAP
Emmanuel Macron faworytem we Francji / EPA/PAP
Małe szanse Jaira Bolsonaro na reelekcję w Brazylii / EPA/PAP
Wiosną Viktor Orbán może stracić władzę na Węgrzech / EPA/PAP
Alaksandr Łukaszenka podda konstytucję pod referendum / EPA/PAP
Aleksandar Vučić jeszcze nie ogłosił chęci startu w Serbii / EPA/PAP