Pewna firma szczyci się pomaganiem. Organizuje konkursy dla startupowców i zaprasza inwestorów. Nie zapomina o dzieciach – w Dzień Ziemi pracownicy jeżdżą po podstawówkach i pomagają uczniom w sprzątaniu terenu wokół szkół. Na wsparcie mogą liczyć również najgorzej sytuowani. W jednej z warszawskich dzielnic trzeba było odnowić mieszkanie. Ludzie z firmy chwycili za pędzle oraz młotki i wyremontowali lokal emerytce.
Wyglądało to na niesienie pomocy tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Jednak po każdej tego typu akcji firma zwoływała konferencje albo zapraszała media na te wydarzenia, żeby śledziły, jak przebiega maraton dobroduszności. Można odnieść wrażenie, że sednem jest budowanie wizerunku, pomoc jedynie pretekstem. Jak to się ma do filantropii?
Dobroczynność: wielokierunkowo i długofalowo
Filantropia to bezinteresowne wsparcie potrzebujących. A wszelkie zbiórki charytatywne na szczytne cele są raczej efektem impulsu niż głębokiej refleksji i łagodzą skutki problemów społecznych, ale w sposób doraźny, nie systemowy. Takie wnioski płyną z raportu „Filantropia w Polsce. Jak angażują się przedsiębiorcy i ich rodziny” (2022 r.), który powstał na zlecenie Polskiej Rady Biznesu (PRB) i Edukacyjnej Fundacji im. Romana Czerneckiego (EFC). Autorzy opracowania piszą, by uznać filantropię za „cierpliwą inwestycję”, która wymaga planowania. Wiedzą o tym praktycy biznesowi. Choć prowadzą działalności w różnych obszarach, tu są zgodni – filantropia w Polsce jest zjawiskiem dopiero rozpoznawanym.
– Wcześniejsze działania nazwałabym mecenatami. Do filantropii potrzebne są pieniądze. I motywacja, co chcemy zrobić. Filantropia jest próbą strategicznej odpowiedzi na zmianę, która zachodzi w społeczeństwie. Reakcją na trendy, które następują w sferze gospodarczej, ekonomicznej, politycznej – wylicza Malwina Pawłowska, mentorka, dyrektorka zarządzająca Fundacją Roberta Dobrzyckiego. Ta fundacja działa właśnie wielokierunkowo. Inwestuje w naukę, kulturę, zdrowie czy sport. Sukcesami chwali się na FB; to m.in. sponsorowanie młodej sztuki, np. ufundowanie pracy Karoliny Jabłońskiej, której obrazy wystawiono w Muzeum Sztuki Współczesnej. Ale też współpraca z Akademią BVB im. Łukasza Piszczka, dzięki czemu zorganizowano dla dzieci z dotkniętego powodzią Kłodzka zajęcia piłkarskie.
Sztukę niezależną wzięła pod opiekę Krupa Art Foundation, fundacja założona przez małżeństwo Sylwię i Piotra Krupów, którzy – poza biznesem – zajmują się kolekcjonowaniem i promocją obrazów, głównie autorstwa początkujących twórców. W tym celu powstał program Art Partner. Krupowie wyprowadzają młode malarstwo z pracowni do przestrzeni biurowych, aby oswoić biznes ze sztuką. – Próbujemy pokazać, że sztuka jest ważna, ponieważ obrazuje zmiany społeczne, które mogą nadejść – tłumaczy Katarzyna Młyńczak-Sachs, prezeska Krupa Art Foundation.
O strategii na lata mówią twórcy fundacji Campus Bemke, którzy inwestują w edukację dzieci oraz młodzieży. Z podobnym nastawieniem – chociaż w innej dziedzinie – działa fundacja Play Sustain. Sprzyja ekologii życia. – Narzędziem jest edukacja, a produktem – sztuka użyteczna, czyli ubranie. Strój to forma wyrażenia sztuki i bardzo się cieszę, że wspieramy polskich projektantów mody, którzy pracują w duchu upcyclingu (tworzenie produktów o wyższej jakości z istniejących surowców – red.). Jestem zwolenniczką budowania systemowych, strategicznych i trwałych rozwiązań – deklaruje Agnieszka Servaas, prezeska fundacji. A co do definicji, przypomina, że słowo „filantropia” pochodzi z greckiego i oznacza „miłość do ludzi”.
Pomoc ma twarz kobiety
Doktor Anna Tryfon-Bojarska, ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego, przygląda się dobrym praktykom na styku kultury i biznesu. Dostrzega znaczący postęp w tym obszarze. – Polska filantropia jest na wznoszącej. I bardzo się zmieniła w ciągu ostatnich 10 lat. Przed dekadą działało około 100 filantropijnych fundacji korporacyjnych, a teraz funkcjonuje ok. 250 – szacuje. Na czele polskich fundacji w ok. 40 proc. przypadków stoją kobiety. Filantropia coraz odważniej wchodzi w segment MŚP, co skutkuje przyrostem fundacji rodzinnych. I jest obserwowana głównie w mikroskali. – Projekty ogólnopolskie to 15–18 proc. ogółu. Reszta, znakomita większość, koncentruje się na lokalnych potrzebach – mówi ekspertka Akademii Leona Koźmińskiego.
Polscy filantropi – wracamy do raportu PRB i EFC – pomagają z poczucia obowiązku, bo skoro się dorobili (głównie podczas transformacji), to czują obowiązek redystrybucji części dóbr do tych, którzy nie zaznali materialnego splendoru. Wspieranie motywowane jest też szukaniem pomysłu na życie, satysfakcją i spełnieniem lub wynika z przekonań. Główne obszary pomagania to edukacja, kultura oraz zdrowie, choć finansowanie wystaw, zakup dzieł sztuki, produkcji przedstawień teatralnych jest zwykle domeną filantropów z dużym stażem, a nie młodszych roczników.
Istnieje wiele sposobów prowadzenia działalności pomocowej. W Ameryce na znaczeniu zyskują fundusze filantropijne, które inwestują kapitał, a od darowizn odliczają ulgi podatkowe. Powstają też spółki – jak Chan Zuckerberg Initiative, założona przez twórcę Facebooka i jego żonę – które prowadzą działalność lobbingową, przekazują środki na cele komercyjne i nie są skrupulatnie kontrolowane. Rośnie też sektor przedsiębiorstw społecznych – spółdzielni, towarzystw ubezpieczeń wzajemnych czy korporacji. Nadal to jednak fundacje są najpopularniejszym modelem aktywności filantropijnej, także w Polsce. I mimo wspomnianego wysypu fundacji rodzinnych, to głównie korporacje biorą na siebie ciężar pomagania, wykorzystując w tym celu środki z darowizn, zbiórek publicznych, przekazów podatkowych czy własnych budżetów i zysków operacyjnych.
Trzy filary Kulczyków i Staraków
Pomaganiem zajmuje się Kulczyk Foundation, założona przez Dominikę Kulczyk, która odziedziczyła majątek po ojcu. Jej fundacja finansuje trzy społeczne obszary. Pierwszy dotyczy zdrowia – bizneswoman chce produkować bezpieczne i ekologiczne podpaski z odpadów rolniczych (z włókna nepalskiego bananowca), aby przeciwdziałać ubóstwu menstruacyjnemu w Polsce. Drugi – fundacja opracowała w październiku 2025 r. Białą Księgę Menopauzy, czyli zbiór eksperckich rekomendacji i rozwiązań. Księga trafiła do Ministerstwa Zdrowia, już przeprowadzono pilotaż kursu dokształcającego dla położnych. Trzeci program – „Żółty Talerz” – ma przeciwdziałać niedożywieniu dzieci – rok temu odbyła się 10. edycja.
W trzech obszarach udziela się także Fundacja Rodziny Staraków. Stawia na naukę, wiedzę i kulturę. W ramach Spectra Art Space udostępnia publiczności sztukę klasyków II połowy XX w. Równolegle, przez Naukową Fundację Polpharmy, Starakowie pomagają w rozwoju młodym naukowcom, wspierają edukację lekarzy i farmaceutów oraz innowacyjne badania medyczne. Celem filantropii jest wyrównywanie szans oraz budowa kompetencji. Przykładem program stypendialny „Horyzonty”. – Dzięki niemu zdolna młodzież z mniejszych miejscowości i rodzin o trudniejszej sytuacji finansowej może uczyć się w najlepszych liceach. To nie jest jednorazowe wsparcie, to kilkuletni proces obejmujący edukację, mentoring i opiekę rozwojową młodych ludzi – zapewnia Grzegorz Kotowski, pełniący obowiązki prezesa Fundacji Rodziny Staraków.
Kulczykowie dużo inwestują w projekty długofalowe, co nie wyklucza doraźnej pomocy. – Zdarzają się sytuacje wymagające błyskawicznej reakcji. Po nastaniu pandemii sprowadziliśmy samolot pełen potrzebnego sprzętu. Po wybuchu wojny powołaliśmy Siostrzeństwa Polsko-Ukraińskie, tworząc fundusz wsparcia dla kobiet i dzieci z Ukrainy. Fundacja reagowała także na powódź w 2024 r. Z dnia na dzień zorganizowaliśmy wsparcie dla zaprzyjaźnionej świetlicy środowiskowej – wylicza Barbara Paczkowska-Lewandowska z departamentu komunikacji Kulczyk Foundation.
Pytam o konkretne kwoty, jakie do tej pory przekazała fundacja potrzebującym. W odpowiedzi sumy nie padają, słyszę natomiast, że „na sam program «Żółty Talerz» Dominika Kulczyk przekazała wielomilionowe wsparcie”. Ale on wymaga stałej, systemowej pomocy. Fundacja dwoi się i troi, aby coś trwale zmienić za sprawą wydawanych funduszy – w 2023 r. przygotowała projekt ustawy dotyczący darmowego dostępu do środków menstruacyjnych, a rok później otrzymała środki od Ministerstwa Edukacji Narodowej (w trybie konkursu grantowego) na realizację pierwszego pilotażowego programu, w tym edukacji na temat miesiączki w szkołach (Okresowe ABC).
Czy biznesowa filantropia powinna wyręczać państwo w zaprowadzaniu zmian? Czy ma nieść pomoc tam, gdzie władza jest niedostatecznie sprawna? Problemu niedożywienia dzieci nie da się rozwiązać oddolnie. W przypadku ubóstwa menstruacyjnego działania organizacji pozarządowych i biznesu są niewystarczające. Według fundacyjnych statystyk co piąta dziewczynka w Polsce opuściła zajęcia szkolne tylko dlatego, że nie miała dostępu do środków higienicznych. Tutaj państwo musi się wykazać.
Zamożni dobroczyńcy są gotowi przynosić dobre pomysły w postaci eksperckiej wiedzy i narzędzi. – Pomaganie innym to świadome uzupełnianie braków tam, gdzie system uległ rozszczelnieniu – tak to ujmuje Jerzy Starak, fundator Fundacji Rodziny Staraków.
Fundacje: czempioni z kasą i ze strategią
Z raportu „Fundacje korporacyjne w Polsce” (2023 r.) autorstwa Forum Darczyńców i Stowarzyszenia Klon/Jawor wynika, że 21 proc. fundacji korporacyjnych osiąga przychody na poziomie powyżej 10 mln zł i takie budżety jest w stanie przeznaczać rokrocznie na pomoc.
– Wśród czempionów jest m.in. Fundacja BNP Paribas, która wyrównuje szanse edukacyjne dzieci i młodzieży oraz wspiera uchodźców. Robi to w partnerstwie z innymi organizacjami, m.in. Fundacją Centrum Edukacji Obywatelskiej oraz Fundacją Ocalenie. Swoją niszę znalazła Fundacja Biedronki – ta organizacja działa na rzecz poprawy jakości życia seniorów i przekazuje im karty żywnościowe oraz dofinansowuje spotkania, np. w kołach gospodyń wiejskich. Duże brawa należą się Fundacji Orange za wspieranie polskich szkół w edukacji cyfrowej i za determinację w działaniu na rzecz bezpieczeństwa młodych osób w internecie. Najlepsze fundacje korporacyjne prowadzą badania, diagnozują problem, posiadają strategię, która podlega ewaluacji, no i mają duże budżety – wylicza Julia Kluczyńska, ekspertka ds. rzecznictwa i działalności edukacyjnej w Forum Darczyńców.
Fundacja Biedronki do końca 2024 r. przeznaczyła na pomoc 240 mln zł. Nie wszystkie firmy, które chwalą się filantropią, są tak samo hojne. – Pewna spółka, która osiąga roczny przychód na poziomie 800 mln zł, zapytana, ile przeznacza na pomoc, odparła, że przekazuje fundacji 2 mln zł. To nie jest filantropia. To kpina – komentuje jeden z moich rozmówców.
Badania Forum Darczyńców i Stowarzyszenia Klon/Jawor uświadamiają, że nie każdy jest w stanie pomagać, nawet jeśli deklaruje chęć. Co dziesiąta fundacja korporacyjna dysponuje kapitałem nieprzekraczającym 50 tys. zł. – W przypadku takich organizacji lepiej poszukać partnerstwa strategicznego i przekazać środki organizacji społecznej, która ma już doświadczenie – radzi Kluczyńska.
Dobroczynność: co zrobi państwo?
Polska filantropia jest dopiero w fazie rozwoju. Przyznają to m.in. autorzy książki „Wszyscy jesteśmy po tej samej stronie” (2024) – Małgorzata Mazur-Łukasiak i Paweł Łukasiak, którzy na potrzeby tej pracy przeprowadzili kilkanaście rozmów o współczesnej dobroczynności. – Dopiero zauważamy wartość w różnorodności filantropii. Bo nie można jej nie dostrzegać: jest filantropia rodzinna, lokalna, progresywna, strategiczna, oparta na kapitałach żelaznych czy funduszach wieczystych. Jest wreszcie venture philanthropy, która stanowi inwestycję w projekty społeczne, zakładając częściowy lub nawet całościowy zwrot kapitału, co pozwala na ponowne sfinansowanie kolejnych inwestycji społecznych – tłumaczy Paweł Łukasiak.
Czy filantropia w Polsce się upowszechni? Choćby na czeską modłę? Eksperci stawiają nam za wzór do naśladowania południowych sąsiadów. Magdalena Pękacka z Forum Darczyńców mówiła w rozmowie z portalem NGO.pl w październiku 2024 r. o kwitnącej filantropii nad Wełtawą. Wiele osób zakłada tam rodzinne fundacje z kapitałem żelaznym, dzięki czemu wypracowane zyski służą tylko do finansowania celów statutowych.
Dlaczego w Polsce to nie funkcjonuje na taką skalę? Twórcy raportu „Filantropia w Polsce. Jak angażują się przedsiębiorcy i ich rodziny” wskazują kilka powodów: filantropia jest postrzegana jako pozorna hojność biznesu, który robi to dla potrzeb wizerunkowych. Inna sprawa to brak wystarczającej wiedzy (wśród młodych przedsiębiorców) i przestrzeni do rozmowy (to dotyczy wszystkich) o dobroczynności, a jeśli wokół tematu nie można skupić większej społeczności, trudniej dopingować się do pomagania. A gdy jeszcze dochodzi brak czasu, filantropia staje się doraźnym działaniem, zamiast zaplanowaną inicjatywą. Autorzy mówią jeszcze o nieufności państwa do filantropów, którzy uchodzą za osoby naginające prawo. Darczyńcy z kolei nie dostrzegają zachęt podatkowych. I koło się zamyka.
Jak więc spowodować, by filantropia stała się strategią, a nie wydawaniem pieniędzy dla poklasku? Jaką rolę w tej strategii miałoby odgrywać państwo? – Po pierwsze, działania filantropijne muszą być związane z wartościami firmy lub osoby, która angażuje się w projekty na rzecz innych. Po drugie, partnerska współpraca z beneficjentami, przejrzystość działań, publiczne raportowanie wspieranych celów i podmiotów, a także orientacja na rezultat czy zmianę społeczną. Państwo powinno wspierać rozwój różnych form filantropii, w tym np. poprzez ulgi, odpisy podatkowe, testamenty czy np. wprowadzenie alokacji 1,5 proc. nie tylko od PIT, lecz także od CIT – uważa Łukasiak.
W tej chwili zbiera się grupa robocza odpowiedzialna za powstanie Krajowej Strategii Filantropii. Jej skład zasilą eksperci zaproszeni przez Narodowy Instytut Wolności oraz Forum Darczyńców, aby przygotować analizę potrzeb darczyńców z różnych grup społecznych oraz podpowiedzieć rozwiązania legislacyjne, w tym zachęty podatkowe i ułatwienia systemowe. – Widać odejście od społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), która w wielu przypadkach obejmowała, niestety, przypadkowe i nieprzemyślane działania filantropijne, często obliczone na korzyści wizerunkowe. Teraz stawia się na konkretne i mierzalne działania społeczne związane z raportowaniem ESG (Środowisko, Społeczna Odpowiedzialność, Ład Korporacyjny). Za tym wszystkim stoją jednak przede wszystkim wartości. Filantropia nie jest umową transakcyjną. Jest zobowiązaniem – konkluduje Kluczyńska. ©Ⓟ