S&P Global to jedna z tych firm, które dostarczają danych analitycznych dla całego świata. Jej analizy traktowane są z wielką uwagą, jej doniesienia śledzone, a jej ratingi potrafią zatrząść rządami. Serio.

USA chaosem stoi

Ta nowojorska wyrocznia pisała ostatnio: „Chaotyczne wieści z USA i to, że 28-punktowy «plan pokojowy» mocno pokrywa się z maksymalistycznymi żądaniami Kremla, nie napawają optymizmem co do tego, że konflikt zostanie rozwiązany w sposób ograniczający ryzyko przyszłej rosyjskiej agresji. Niemniej powrót do tematu przybliża perspektywę zawieszenia broni”. Długie to pierwsze zdanie, ale dobrze oddaje ono polskie reakcje na geopolityczny slalom gigant. Trump to, Trump tamto, Putin owo, premier Tusk i tamto, i owo... Szefowie państw europejskich, które próbują mieć coś do powiedzenia (Francja, Niemcy, Wielka Brytania), oraz ci, którzy już tylko na użytek własnych wyborców starają się zrobić wrażenie, że ktoś się nimi ciut-ciut przejmuje. Sprzeczne i szybko zmieniające się ramy kolejnych mgławicowych formatów dla pokoju. Tak, wieści płyną chaotyczne.

Jednocześnie S&P Global zakomunikowała w tym tygodniu, że dostawy rosyjskiej nafty do Indii spadły o 57 proc., do Chin o 73 proc., a na Tajwan o 80 proc. Polski czytelnik, faszerowany kolejnymi doniesieniami o nieuchronnie nadchodzącej katastrofie „putinowskiej gospodarki wojennej”, może już być uodporniony na kolejne porcje wieści w tej sprawie, ale zostawmy na boku Rosję. Pomyślmy o USA.

Donald Trump gra o pokój

Przyczyną spadku azjatyckiego importu z Rosji są bowiem amerykańskie sankcje. Prezydent Trump wrzucił je do gry jak właściwie wszystko – chaotycznie. Efekty jednak są. Kolejne azjatyckie firmy wolały unikać kłopotów z USA, porzucając współpracę z firmami z listy „Tych klientów nie obsługujemy”. W Indiach, dotychczas ostentacyjnie prorosyjskich, import ropy spadł do poziomu najniższego od 2022 r.

Specyficzne negocjacje Trumpa z Putinem mają kilka warstw. Na jednej zobaczymy prezydenta największego mocarstwa świata, który niemal nosi rosyjskiego niedźwiedzia na rękach i karmi z butelki. Na innej widzimy prezydenta, który gotów jest poświęcić dość wiele cudzego terytorium (Ukraina) oraz poczucia sprawczości (europejski Zachód), byle móc napisać w mediach społecznościowych, że nakazał pokój. Jeszcze na innej widzimy prezydenta, który, w oparach chaosu i narcyzmu, wzmacnia pozycję USA w świecie. Cóż, woli wzmacniać w Azji niż w Europie. Nie miejmy złudzeń, to ostatnie się nie zmieni. ©Ⓟ