Aby odpowiedzieć na to pytanie, Jay R. Corrigan (Kenyon College), Saleem Alhabash (Michigan State University), Matthew Rousu (Susquehanna University) i Sean Cash (Tufts University) przeprowadzili w 2018 r. eksperyment: zaprosili użytkowników mediów społecznościowych do udziału w aukcji, której przedmiotem była tymczasowa blokada ich kont na Facebooku. Okazało się, że przeciętny uczestnik badania jest skłonny zamknąć swój profil na tydzień w zamian za prawie 40 dol.

Drugi eksperyment – przeprowadzony w 2020 r. przez Hunta Allcotta (Uniwersytet Stanforda), Lucę Braghieriego (Uniwersytet Bocconi), Sarę Eichmeyer (Uniwersytet Bocconi) i Matthew Gentzkowa (Uniwersytet Stanforda) – również polegał na dezaktywacji kont, tym razem na miesiąc. W jego wyniku uzyskano nieco niższą wycenę – ok. 100 dol. za cztery tygodnie. Jednak badaczy interesowało coś innego – skupili się na dobrostanie psychicznym i polaryzacji politycznej. Uczestnicy, którzy zawiesili konta, deklarowali lepsze samopoczucie nawet po zakończeniu eksperymentu. Ograniczyli też czas spędzany na Facebooku. To sugeruje, że dzieje się coś nietypowego. W przeciwnym razie dlaczego nie wrócili do wcześniejszego stanu równowagi?

Najnowszy tego typu eksperyment przeprowadzili w 2023 r. Leonardo Bursztyn (Uniwersytet Chicagowski), Benjamin Handel (Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley), Rafaela Jiméneza-Durán (Uniwersytet Bocconi) i Christopher Roth (Uniwersytet w Kolonii). Tym razem badacze skupili się na Instagramie i TikToku. Oszacowana wartość tych mediów społecznościowych była dla użytkowników około dwukrotnie niższa niż wartość Facebooka pięć lat wcześniej (40 dol.). To ciekawe, choć nie do końca wyjaśnione. Niższe ceny mogą wynikać z tego, że ludzie mają coraz więcej opcji. Albo ze wzrostu świadomości negatywnych skutków korzystania z sieci społecznościowych.

Najciekawsze odkrycie dotyczy efektów zewnętrznych. Uczestnicy eksperymentu byli skłonni zaakceptować jeszcze niższe kwoty za dezaktywację konta, jeśli ich znajomi poszli ich śladem. Sam wynik może nie jest zaskakujący – wartość sieci zależy od tego, kto z nich korzysta – ale jego skala już tak. Około 60 proc. badanych wolałoby żyć w świecie bez Instagrama lub TikToka (choć w tym drugim przypadku odsetek był niższy).

Autorzy eksperymentu twierdzą, że media społecznościowe tworzą pułapkę konsumpcyjną. Użytkownicy korzystają z nich z powodu FOMO (strachu przed przegapieniem). Nie chodzi o to, że istnienie tych platform samo w sobie tworzy wartość dodaną, lecz raczej o to, że mają one wartość ujemną dla tych, którzy z nich nie korzystają. Innymi słowy, siedzenie na TikToku może być szkodliwe, ale niesiedzenie jest jeszcze gorsze. Taka pułapka utrudnia oszacowanie wartości tych technologii. Porównania między użytkownikami a tymi, którzy z nich nie korzystają, są zniekształcone przez negatywne efekty zewnętrzne generowane przez te sieci.

Wyniki te sugerują, że ograniczenie dostępu do technologii mogłoby mieć pozytywne efekty, ale tylko wtedy, gdy taka decyzja byłaby wspólnie podjęta przez wszystkich użytkowników danej platformy. W większości przypadków nie wydaje się to możliwe. Jednak istnieje ważny wyjątek: szkoły. W końcu uczniowie tej samej placówki wchodzą ze sobą w interakcje. Bursztyn i współautorzy dostarczają więc kolejnego argumentu za ograniczeniem dostępu do telefonów w klasach. ©Ⓟ