Propozycje zawarte w najnowszej wersji projektu ustawy antylichwiarskiej są tak radykalne, że w kuluarach odbierane są nawet jako próba zdezawuowania, a co za tym idzie - zablokowania tej inicjatywy wiceministra sprawiedliwości, pełnomocnika rządu ds. praw człowieka Marcina Warchoła. Według informacji DGP zmiany w projekcie to efekt uwag Komisji Nadzoru Finansowego zgłoszonych za pośrednictwem resortu finansów, a także propozycji resortu rozwoju czy Prokuratorii Generalnej RP.
Nasze źródła wskazują, że obecnie kończą się prace nad aktualizacją oceny skutków regulacji. Gdy będzie ona gotowa, projektem będzie mógł zająć się Stały Komitet Rady Ministrów. Poza tym - by dłużej nie przeciągać prac nad ustawą antylichwiarską - lombardy mają być uregulowane w kolejnym kroku.

Kolejne rygory

Projekt w aktualnej wersji zakłada, że instytucja pożyczkowa może prowadzić działalność wyłącznie w formie spółki akcyjnej, a jej minimalny kapitał zakładowy wynosi 1 mln zł.
Oprócz tego członkiem zarządu, rady nadzorczej lub prokurentem instytucji pożyczkowej może być wyłącznie osoba, która nie została prawomocnie skazana za przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi lub przestępstwo skarbowe.
Kompetencje, które ma zyskać KNF wobec instytucji pożyczkowych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Zmiany dotyczą też źródeł finansowania instytucji pożyczkowych. Według projektu „środki przeznaczane na udzielanie kredytów konsumenckich przez instytucje pożyczkowe nie mogą pochodzić z działalności polegającej na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób fizycznych, osób prawnych lub jednostek organizacyjnych niemających osobowości prawnej, w tym z emisji obligacji lub innych instrumentów dłużnych oraz ze źródeł nieudokumentowanych”.
Co więcej, instytucja pożyczkowa w zakresie udzielanych kredytów konsumenckich ma ponosić wobec kredytobiorców odpowiedzialność za działania lub zaniechania swoich pracowników i pośredników kredytowych, za pośrednictwem których udziela kredytów konsumenckich, lub innych przedsiębiorców wykonujących na jej rzecz czynności związane z udzielaniem kredytów konsumenckich.
Oprócz tego instytucje pożyczkowe mają być zobowiązane do wnoszenia wpłat na pokrycie kosztów nadzoru w kwocie nie wyższej niż 0,5 proc. sumy przychodów z działalności kredytowej, nie mniej jednak niż 5 tys. euro.
Terminy wnoszenia, wysokość i sposób obliczania opłat określić ma minister finansów w drodze rozporządzenia.
Wydając to rozporządzenie, szef MF uwzględniać ma m.in. to, aby wysokość wpłat na pokrycie kosztów nadzoru nie wpływała w istotny sposób na zwiększenie kosztów działalności instytucji pożyczkowych i na konieczność zapewnienia skuteczności sprawowanego nadzoru.
Kolejna zmiana - zasugerowana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - przewiduje, że kredytodawca ma uzależniać udzielenie kredytu konsumenckiego od zdolności kredytowej kredytobiorcy. Przy czym zdolność kredytowa oznacza zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu wraz z odsetkami w terminach określonych w umowie.
Zgodnie z projektem instytucja pożyczkowa, która 1 stycznia 2023 r. nie będzie spełniała wymogów, podlegać ma wykreśleniu z rejestru.

Przestrzeń dla szarej strefy

Co na to branża? - Trudno nam uwierzyć, że te propozycje są prawdziwe - komentuje Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych (PZIP).
Jeśli, jak mówi, prawdą jest, że oprócz radykalnego, dalszego obniżenia kosztów pozaodsetkowych, postuluje się zawężenie formy prowadzenia działalności zastrzeżonej dla instytucji pożyczkowych do spółki akcyjnej, a ponadto obciążenie każdej instytucji pożyczkowej dotkliwymi kosztami nadzoru (tj. 0,5 proc. przychodu, nie mniej niż 5 tys. euro/rok) oraz dyskryminujące zakazanie instytucjom pożyczkowym emisji obligacji, które są bezpieczną, nadzorowaną formą finansowania profesjonalnych przedsiębiorstw na każdym rynku, „to byłoby prościej napisać, że pożyczanie pieniędzy w Polsce jest zakazane, z wyłączeniem banków i SKOK-ów”.
- Bo taki efekt, wykluczenie sektora pożyczkowego z legalnego rynku, przyniosą projektowane zakazy. W to miejsce na pewno wrócą mafie i lombardy, których żadne obostrzenia nie dotyczą - podkreśla prezes PZIP.
Tymczasem, zauważa Jarosław Ryba, Polska nie jest samotną wyspą, tylko jednym z ważnych elementów wspólnego, unijnego rynku kredytów konsumenckich, który jest obecnie w przebudowie, gdyż Parlament Europejski nowelizuje dyrektywę o kredytach konsumenckich.
- Nowelizując polskie regulacje, warto mieć na uwadze szerszy kontekst i europejskie trendy, w których akcenty kładzie się na digitalizację i budowanie świadomości konsumentów, nie zaś wypchnięcie z legalnego rynku podmiotów profesjonalnych, aby powiększyć wykluczenie finansowe konsumentów i zrobić przestrzeń dla szarej strefy - akcentuje.
Wyraża też zdumienie, że proces legislacyjny w sprawie tego projektu pozostaje niejawny, „a fragmenty projektowanych przepisów trafiają do mediów zamiast do Biuletynu Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacyjnego”.
- Są to propozycje coraz bardziej szokujące, których treść i tryb tworzenia budzą zdumienie. Dlatego wzywamy do zorganizowania komisji uzgodnieniowej, w której przedstawiciele rynku będą mogli zająć stanowisko oraz przedstawić aktualne dane - postuluje Jarosław Ryba. Jego zdaniem potrzebne są niezależne badania i raport, „który byłby podstawą sensownej, kierunkowej regulacji”. Obecne propozycje ocenia jako „destrukcyjne dla rynku, a przez to szkodliwe dla konsumentów”. ©℗
Etap legislacyjny
Projekt przed rozpatrzeniem przez Stały Komitet Rady Ministrów