Marcin J. i Andrzej Ś. byli wspólnikami spółki jawnej P. działającej w branży tekstylnej. Firma prosperowała przez lata, była znana na rynku, ale narastający konflikt pomiędzy mężczyznami doprowadził ostatecznie do rozwiązania umowy spółki i rozpoczęcia procedury likwidacyjnej. Co ważne, firma nie miała żadnych problemów finansowych, pod koniec działalności odnotowywała znaczne zyski. Obydwaj wspólnicy mieli po 50 proc. udziałów i zgodnie z umową pobierali w trakcie działalności spółki zaliczki na poczet zysków, przy czym sumy wypłacane Ś. były znacząco wyższe.
Po wypowiedzeniu umowy spółki obaj wspólnicy zmuszeni zostali do podjęcia negocjacji w celu uregulowania należności z tytułu zysków dla każdego z nich. W zawartym porozumieniu wskazano należny udział w zysku wynoszący dla Ś. ok. 962 tys. zł, a dla J. – blisko 2,2 mln zł.
Reklama
Po rozliczeniach pobranych zaliczek ustalono, że J. należy się jeszcze 1,2 mln zł z tytułu różnicy pomiędzy wypłaconymi zaliczkami, a wypracowanym przez spółkę zyskiem. Aby te należności ostatecznie rozliczyć, obaj mężczyźni zdecydowali, że jeden z nich – Marcin J. – zawrze ze spółką umowę pożyczki na wspomnianą kwotę 1,2 mln zł niewypłaconego zysku. Tak się też stało. Oprocentowanie wynosiło 5 proc. rocznie, a płatności miały następować w miesięcznych ratach.
Jednak realizacja tej umowy napotkała trudności już po kilku miesiącach. Najpierw miało dojść do opóźnienia w spłacie, potem doszedł problem z naliczeniem odsetek oraz z wypłatami. W końcu Marcin J. wypowiedział umowę i zażądał zapłaty całości długu. W odpowiedzi Andrzej Ś. w imieniu spółki (a prawo reprezentacji mieli obaj wspólnicy) oświadczył o uchyleniu się od skutków prawnych porozumienia i umowy pożyczki jako złożonych pod wpływem błędu. Sprawa w końcu trafiła do sądu, ale tam spółka oraz działający osobiście jako interwenient uboczny Andrzej Ś. nie uzyskali korzystnych orzeczeń – już w I instancji na rzecz Marcina J. zasądzono należności z tytułu pożyczki wraz z odsetkami, zaś sąd II instancji zmodyfikował wyrok jedynie w zakresie odsetek. Również SN nie uwzględnił skarg kasacyjnej Andrzeja Ś. i oddalił ją w całości.
– Utrwalony jest w orzecznictwie pogląd, zgodnie z którym zamiar umorzenia dotychczasowego zobowiązania i ustanowienia nowego, może wynikać nie tylko z oświadczenia woli ale i z ustalonych okoliczności sprawy. W rozpoznawanej sprawie wprawdzie spółka nie była stroną umowy, ale umowę zawarły osoby uprawnione do reprezentowania. Zamiar nowacji zobowiązania był niewątpliwy. Fakt nieprzekazania kwoty pożyczki powodowi nie jest też przyczyną kwestionowania zawarcia tej umowy, gdyż pożyczka jest umową konsensualną i nie ma przeszkód, aby była tak skonstruowana, by niewypłacony zysk pozostał w spółce jako pożyczka wspólnika – powiedziała sędzia Monika Koba.
SN wskazał, że zgodnie z fundamentalną dla prawa cywilnego zasadą swobody umów, możliwe jest przekształcenie zobowiązania wewnętrznego spółki (między wspólnikami) w zobowiązanie zewnętrzne (czyli między spółką a jednym ze wspólników). Takie działanie nie godzi z zasady w interesy ani wierzycieli spółki, ani innych wspólników. A kwestionowanie tych czynności bez znaczącego uzasadnienia nie może być uwzględniane.
– Wspólnik może udzielić pożyczki spółce. Skoro przepisy tego nie zabraniają, to tym bardziej nie ma przeszkód, aby spółka zaciągnęła zobowiązanie w drodze nowacji na rzecz wspólnika. Decyzję w tej kwestii podejmują osoby reprezentujące spółkę, w rozpoznawanej sprawie podjął ją drugi wspólnik-interwenient uboczny. Co więcej, nie ma przeszkód, by on przystąpił do długu spółki i tym samym sam stał się stroną umowy pożyczki. W takiej sytuacji kwestionowanie ważności umowy byłoby równoznaczne z kwestionowaniem swoich własnych czynności, skutecznie i prawidłowo wykonanych. Inna zaś zasada prawa cywilnego głosi – volenti non fit iniuria (łac. chcącemu nie dzieje się krzywda) – stwierdziła sędzia Koba.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 29 czerwca 2021 r., sygn. akt V CSKP 76/21. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia