Marcin J. i Andrzej Ś. byli wspólnikami spółki jawnej P. działającej w branży tekstylnej. Firma prosperowała przez lata, była znana na rynku, ale narastający konflikt pomiędzy mężczyznami doprowadził ostatecznie do rozwiązania umowy spółki i rozpoczęcia procedury likwidacyjnej. Co ważne, firma nie miała żadnych problemów finansowych, pod koniec działalności odnotowywała znaczne zyski. Obydwaj wspólnicy mieli po 50 proc. udziałów i zgodnie z umową pobierali w trakcie działalności spółki zaliczki na poczet zysków, przy czym sumy wypłacane Ś. były znacząco wyższe.
Po wypowiedzeniu umowy spółki obaj wspólnicy zmuszeni zostali do podjęcia negocjacji w celu uregulowania należności z tytułu zysków dla każdego z nich. W zawartym porozumieniu wskazano należny udział w zysku wynoszący dla Ś. ok. 962 tys. zł, a dla J. – blisko 2,2 mln zł.