Coraz powszechniejsze są przypadki, gdy franczyzobiorcy są niezadowoleni ze współpracy z franczyzodawcami. Niestety dla nich – a z reguły są to mali przedsiębiorcy – do niedawna rzadko udawało się cokolwiek wskórać w sądzie. Dlatego dużą nadzieję wiążą z nową ścieżką prawną, która w ocenie części prawników ma też duże szanse powodzenia. Mianowicie franczyzobiorcy coraz częściej zaczynają sięgać po art. 388 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeksu cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 2320 dalej: k.c.), który mówi o wyzysku. Przewiduje on, że jeśli jedna ze stron, wyzyskując przymusowe położenie, niedołęstwo lub niedoświadczenie drugiej strony, w zamian za swoje świadczenie przyjmuje albo zastrzega dla siebie lub dla osoby trzeciej świadczenie, którego wartość w chwili zawarcia umowy przewyższa w rażącym stopniu wartość jej własnego świadczenia, druga strona może żądać zmniejszenia swego świadczenia lub zwiększenia należnego jej świadczenia, a w wypadku gdy jedno i drugie byłoby nadmiernie utrudnione, może ona żądać unieważnienia umowy. Uprawnienie do żądania wygasa z upływem dwóch lat od dnia zawarcia umowy.

Droga do unieważnienia

Tylko w ostatnich tygodniach, jak dowiedzieliśmy się w kancelariach prawnych, co najmniej kilka z nich skierowało w imieniu swoich klientów sprawy przeciwko dużym sieciom franczyzowym, powołując się na przepisy o wyzysku. W powództwach wskazano, że najlepszym rozwiązaniem byłoby unieważnienie umowy, ewentualnie obniżenie opłat, które powinni wnosić franczyzobiorcy. – Mówiąc szczerze, dotychczasowe orzecznictwo sądowe jest w znacznej części niekorzystne dla franczyzobiorców. Przepisy o wyzysku to nieliczne, na które jeszcze na większą skalę franczybiorcy się nie powoływali – mówi prawnik reprezentujący czterech drobnych przedsiębiorców, którzy walczą z dużą siecią franczyzową.
Inspiracją dla kancelarii jest wyrok, który mimo że wydany jeszcze w 2018 r., nie przebił się do tej pory powszechnie do świadomości, a w którym właśnie sąd wypowiedział się, kiedy można domagać się unieważnienia umowy, powołując się na przepisy o wyzysku. „Naturalnie do nieważności czynności prawnej może doprowadzić obiektywnie niekorzystna i widocznie krzywdząca dla jednej ze stron treść umowy, jeżeli do takiego ukształtowania stosunków obligacyjnych doszło przy świadomym lub tylko spowodowanym niedbalstwem, wykorzystaniu przez drugiego kontrahenta swojej silniejszej pozycji (...). Do zastosowania art. 388 konieczne jest, aby ewentualna nieekwiwalentność uzgodnionych świadczeń wynikała z innej przyczyny niż autonomiczna decyzja stron. Dysproporcja ta powinna stanowić skutek nadużycia przez silniejszego kontrahenta swojej dominującej pozycji” – wskazał Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 8 czerwca 2018 r. (sygn. akt I ACa 143/18).

Problemy z dowodzeniem

Jednocześnie jednak prawnicy zastrzegają, że walka w sądach może być ostra, a efekt nie jest pewny. Przede wszystkim przedsiębiorca musi zgromadzić dowody, że do wyzysku doszło. Radosław Gładysz, adwokat w kancelarii Chmaj i Wspólnicy, spostrzega, że umowy franczyzowe z reguły są tworzone przez franczyzodawcę i nie ma możliwości negocjacji treści. – Aby udowodnić wyzysk, należy jednak udokumentować zaistnienie przymusowego położenia lub wadliwości natury wewnętrznej, wynikające ze znacznego skomplikowania stosunku prawnego, którego zwykły przedsiębiorca nie mógł zrozumieć lub przewidzieć. Proces dowodowy jest jednak bardzo trudny. System prawny ocenia przedsiębiorcę jako osobę profesjonalną, mającą odpowiednią wiedzę i umiejętności, co w praktyce nie zawsze jest prawdą, w tym jeżeli chodzi o skomplikowane kontrakty franczyzowe – zauważa Radosław Gładysz.
Na podobny kłopot zwraca uwagę Oskar Sokolnicki, adwokat w kancelarii Płonka Ozga. – Przedsiębiorcy mogą napotkać istotne problemy związane z dowodowym wykazaniem zaistnienia przesłanek wyzysku w konkretnej sprawie. Z całą pewnością za niewystarczające należy uznać jedynie powołanie się na rzekomy wyzysk bez wykazania konkretnych okoliczności uzasadniających zastosowanie tej instytucji, jak również motywowanie swojego stanowiska rozczarowaniem lub niesatysfakcjonującym przebiegiem dotychczasowej współpracy gospodarczej z franczyzodawcą – zaznacza mec. Sokolnicki.
Prawnicy podkreślają, że najistotniejszą kwestią w obecnym stanie prawnym jest wykazanie, że doszło nie tylko do nieekwiwalentności świadczeń, lecz także do wyzyskania np. niedoświadczenia franczyzobiorcy. Mówiąc wprost – lepiej w sądzie pokazywać, że się było osobą nieświadomą konsekwencji zawarcia umowy, niżeli chwalić rozległą wiedzą. Oskar Sokolnicki uważa, że w większości przypadków wykazanie, że doszło do wyzysku, będzie bardzo trudne. Natomiast mogą zdarzyć się wyjątkowe i nieakceptowalne przypadki nadużycia pozycji przez franczyzodawców wobec franczyzobiorcy – i wtedy przepis o wyzysku, nawet w obecnym kształcie, wchodziłby w grę.
Tyle że – zwraca na to uwagę Kaja Kwaśniewska, niezależna ekspertka ds. sektora MŚP, do niedawna związana z BCC – skierowanie sprawy do sądu nawet w tych ewidentnych przypadkach to kwestia i kosztów, i czasu, którego wiele upłynie do czasu rozstrzygnięcia. – Gdy dochodzi do wykorzystania pozycji rynkowej przez franczyzodawcę oczywiście właściwe wydaje się skierowanie sprawy do sądu i powołanie się na wyzysk. Tyle że trzeba nastawić się na długo i kosztowną walkę, której efektu nie można być pewnym – zastrzega Kwaśniewska.

Będzie łatwiej?

Z tego, że przepisy o wyzysku są niedoskonałe, zdaje sobie sprawę rząd. Dosłownie kilka dni temu, 22 czerwca 2021 r., przyjął projekt nowelizacji kodeksu cywilnego, który ułatwi dochodzenie roszczeń przez wyzyskiwanych (projekt UD 111). To co najistotniejsze: przesłanką uznania, że doszło do wyzysku, stanie się brak wiedzy co do faktycznych skutków zawieranej umowy. „Umiejętne przedstawienie niekorzystnej oferty może wywołać u adresata przeświadczenie o jej atrakcyjności wraz z jednoczesnym przekonaniem o braku konieczności jej weryfikacji przed zawarciem umowy” – przekonuje MS w uzasadnieniu projektu ustawy.
Dr hab. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, mówi DGP, że może chodzić zarówno o zakup rzekomo magicznie uzdrawiającej poduszki przez konsumenta, ale może również chodzić o umowę franczyzową przygotowaną przez franczyzodawcę.
Kolejnym ułatwieniem będzie wydłużenie czasu na zgłoszenie żądania zmniejszenia własnych świadczeń, zwiększenia świadczeń drugiej strony lub unieważnienia umowy – z dwóch lat do lat trzech (dla konsumentów zaś termin wyniesie sześć lat). Wprowadzone zostanie też domniemanie, że do wyzysku dochodzi, gdy świadczenie jednej strony jest dwukrotnie wyższe niż świadczenie strony drugiej. Oczywiście w przypadku franczyzy – gdy najczęściej jedna strona płaci za know-how i możliwość posługiwania się określonymi znakami handlowymi – ustalenie wartości świadczeń może być kłopotliwe.
Z punktu widzenia franczyzobiorców pozostanie jeden problem: na nowych regulacjach skorzystać będzie można tylko w przypadku umów zawartych po wejściu w życie ustawy, czyli najprawdopodobniej od pierwszego kwartału 2022 r. Do umów zawartych do tego czasu stosować się będzie przepisy dotychczasowe.

To początek większych zmian

Rząd, zdając sobie sprawę, że ta zmiana może nie wystarczyć, planuje kolejne kroki. W ub.r. MS zleciło przygotowanie analizy na temat nadużywania praktyk rynkowych przez franczyzodawców. Potwierdziła ona, że przepisy niewystarczająco chronią słabszą stronę umów. Franczyzobiorcy najczęściej skarżą się na to, że są w zasadzie ubezwłasnowolnieni w prowadzeniu biznesu, a franczyzodawcy narzucają decyzje korzystne jedynie dla siebie. W niektórych sieciach gastronomicznych popularne jest np. zmuszanie przedsiębiorców do zaopatrywania się u konkretnych dostawców, którzy oferują produkt kiepskiej jakości za wysoką cenę. Rzecz w tym, że umowa z reguły zakazuje franczyzobiorcy dokonywania swobodnego wyboru. Dlatego resort kierowany przez Zbigniewa Ziobrę zapowiada przygotowanie osobnego kompleksowego projektu ustawy, która wzmocniłby sytuację słabszej strony umów franczyzowych. Prace nad projektem trwają. ©℗

opinia eksperta

dr hab. Marcin Warchoł wiceminister sprawiedliwości
Zmiany legislacyjne, które powstały w Ministerstwie Sprawiedliwości, mają pomóc nie tylko konsumentom, lecz także małym polskim przedsiębiorcom. Już teraz nie stoi nic na przeszkodzie, by franczyzobiorcy sięgali po przepisy o wyzysku. Natomiast dyskusyjne jest powodzenie takiego działania, gdyż regulacja art. 388 k.c. jest niedoskonała. Zdajemy sobie z tego sprawę, m.in. z tego względu w MS przygotowano nowe rozwiązanie. Po wejściu w życie nowych przepisów sprawa powinna stać się prostsza. Oczywiście ustawodawca nadal będzie pozostawiał sądowi ocenę tego, czy w danym przypadku doszło do działania mającego znamiona wyzysku, czy też nie. Natomiast chcemy wysłać jasny sygnał: drobny biznes, który często jest wykorzystywany przez międzynarodowe koncerny, potrzebuje ochrony. Gdy zaś skutkiem skłonienia małego przedsiębiorcy, często przecież osoby fizycznej postanawiającej rozpocząć działalność gospodarczą, jest zawarcie umowy korzystnej wyłącznie dla silniejszej strony kontraktu, najuczciwsze wydaje się unieważnienie umowy. Franczyzobiorcom powinno przysłużyć się też wydłużenie czasu na zgłoszenie żądania unieważnienia umowy. Obecny dwuletni termin powoduje, że często ktoś realnie wyzyskiwany nie może powołać się na przepis o wyzysku, gdyż długo daje się zwodzić temu, kto doprowadza do wyzysku, ewentualnie czuje się na siłach skierować sprawę do sądu zbyt późno.
poleca