Odpowiedzialność dostawców usług udostępniania treści online (dalej: dostawcy) została uregulowana w art. 17 dyrektywy Parlamentu i Rady (UE) 2019/790 z 17 kwietnia 2019 r. w sprawie prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym. Istnieje jednak niepewność, czy wchodzą oni w zakres czynności regulowanych prawem autorskim i muszą uzyskać od uprawnionych podmiotów zezwolenie dotyczące treści zamieszczanych przez użytkowników, którzy nie mają do tych treści odpowiednich praw, z zastrzeżeniem stosowania wyjątków i ograniczeń przewidzianych w prawie UE.
Państwa członkowskie mają czas do 7 czerwca 2021 r. na implementację dyrektywy, a stosowanie w ten sposób przyjętych przepisów prawa krajowego powinno rozpocząć się 1 stycznia 2022 r.
Filtrowanie treści
Artykuł 17 ust. 4 dyrektywy stanowi, że jeżeli nie udzielono zezwolenia, dostawcy ponoszą odpowiedzialność za nieobjęte zezwoleniem czynności publicznego udostępniania, w tym podawania do wiadomości publicznej chronionych prawem autorskim utworów i innych przedmiotów objętych ochroną. Zwalnia ich z tego wykazanie, że:
■ dołożyli wszelkich starań, aby uzyskać zezwolenia,
■ dołożyli wszelkich starań, by zapewnić – zgodnie z wysokimi standardami staranności zawodowej – brak dostępu do poszczególnych utworów i innych przedmiotów objętych ochroną, w odniesieniu do których podmioty uprawnione przekazały dostawcy odpowiednie i niezbędne informacje,
■ w każdym przypadku działali niezwłocznie po otrzymaniu odpowiednio uzasadnionego zastrzeżenia od podmiotów uprawnionych w celu zablokowania dostępu do utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną, których dotyczy zastrzeżenie, lub usunięcia ich ze swoich stron internetowych,
■ dołożyli wszelkich starań, aby zapobiec przyszłemu zamieszczaniu tych treści.
Wprowadza się tym samym obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich i zobowiązuje platformy internetowe do podpisania licencji z właścicielami praw na treści chronione prawem autorskim. W wypadku braku licencji platformy internetowe będą musiały usunąć treści wskazane przez właściciela praw. Jeśli nie wywiążą się ze swoich obowiązków nadzorczych, będą odpowiedzialne za nielegalne treści wprowadzane przez użytkowników (poza kilkoma wyjątkami). Dostawcy mogą wykorzystać m.in. technologie rozpoznawania treści, i to właśnie budzi obawy dotyczące cenzury, algorytmy filtrujące nie są bowiem niezawodne, może się więc zdarzyć, że zablokują materiał opublikowany legalnie.
Kluczowa definicja
Definicja dostawcy ma decydujące znaczenie dla określenia rzeczywistego wpływu regulacji zawartych w art. 17 dyrektywy na skuteczność ochrony praw własności intelektualnej i sprawność obrotu informacją. Wynika z tego, że dostawcami są jedynie takie podmioty, które dla realizacji swojego celu biznesowego w celach zarobkowych udostępniają usługobiorcom narzędzia umożliwiające zamieszczanie przez nich utworów online lub innych przedmiotów własności intelektualnej i czynią to po to, aby ci usługobiorcy takie utwory lub inne dobra w sieci umieszczali w ogromnej liczbie.
Pojęcie dostawcy redukuje się tak bardzo, że zbiór desygnatów pojęcia okazuje się pusty. Nawet serwisy zawierające narzędzia do zamieszczania w internecie dóbr chronionych nie mają cech dostawców, gdyż nie są w stanie wykazać, że ich działania są zamierzone i nakierowane na umieszczenie w sieci znaczącej liczby utworów bądź też innych chronionych dóbr.
Pojęcie dostawcy jest niejasne, gdyż nie przesądza, czy chodzi o samo zamieszczenie dużej liczby utworów, czy też istotne są intencje i oparcie modelu biznesowego na zamieszczaniu w internecie przez usługobiorców dużej liczby utworów lub innych dóbr chronionych.
Przyjmując, że intencje i cele nie mają znaczenia, a liczy się tylko fakt umożliwienia usługobiorcom umieszczenia w internecie dużej liczby utworów, pojęcie dostawcy obejmie wszystkich przedsiębiorców świadczących usługę dostępu do internetu. Niejasne jest również kryterium „przechowywania i umożliwienia dostępu do dużej liczby utworów lub innych dóbr chronionych”, gdyż zostanie prawdopodobnie osiągnięte w stosunku do serwisów społecznościowych i przedsiębiorstw telekomunikacyjnych, ale brakuje jednoznacznie wyznaczonej granicy.
Jeśli przywiązywać wagę do koniunkcji czynności przechowywania i umożliwiania dostępu, z dostawców wyłączeni byliby przedsiębiorcy, którzy tylko udostępniają zasoby informatyczne w celu przechowywania plików, oraz ci, którzy zapewniają komunikację z treściami przechowywanymi w zasobach innych podmiotów.
Wiele sprzeczności
Wymóg filtrowania zawartości przez dostawców wywołuje sprzeczne reakcje – od dopatrywania się w nim efektywnego remedium dla regulacji funkcjonowania platform internetowych po ostrzeganie przed masowym niebezpieczeństwem. Artykuł 17 dyrektywy wskazuje, że ustawodawca ma na myśli filtry „negatywne” (narzędzia nakierowane na zapobieganie lub eliminowanie naruszeń prawnoautorskich). Dyrektywa w żadnym przepisie nie wymaga filtrowania treści przez dostawców (R. Markiewicz, „Prawo autorskie na jednolitym rynku cyfrowym, Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady”). Będą ponosić odpowiedzialność prawną, jeżeli udostępnią treści opublikowane przez użytkowników, za które nie zapłacili twórcom.
Zgodnie z art. 17 ust. 5 dyrektywy, dokonując oceny, czy dany dostawca spełnia obowiązki wskazane w art. 17 ust. 4, oraz w świetle zasady proporcjonalności, bierze się w szczególności pod uwagę rodzaj odbiorców, skalę świadczonych usług, rodzaj utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez użytkowników usługi oraz dostępność odpowiednich i skutecznych środków oraz ich koszt dla dostawców usług.
Reżim ochrony z art. 17 dyrektywy jest wewnętrznie sprzeczny. Realizując swoje obowiązki, dostawcy w celu wyłączenia odpowiedzialności wynikającej z udostępniania przez nich plików podlegają wykonywanemu wobec nich stałemu nadzorowi, podczas gdy formalnie nieustannie obowiązuje zakaz w postaci obowiązku w zakresie nadzoru (art. 17 ust. 8 dyrektywy).
Zawieranie przez dostawców proponowanych umów licencyjnych z art. 17 ust. 1 dyrektywy nie wyłączy tego obowiązku, gdyż zawsze jakaś część przechowywanych utworów może nie być nimi objęta. Wydaje się jednak niewłaściwe podważanie art. 17 dyrektywy „w zakresie, w jakim skutkuje ona faktycznie nakazem monitorowania zamieszczania na danej platformie utworów wskazanych przez uprawniony podmiot”.
De lege ferenda
Z uwagi na powyższe, implementując w Polsce dyrektywę, należy w szczególności:
■ określić sposób, w jaki podmioty praw autorskich i platformy powinny ze sobą współpracować, aby zagwarantować użytkownikom wolność wypowiedzi i ochronę danych;
■ zmienić przepisy państwowe, by doprowadzały do unikania obowiązkowych filtrów treści, w tym wspierać udział człowieka w każdym zautomatyzowanym procesie decyzyjnym dotyczącym blokowania/usuwanie treści;
■ zobowiązać duże platformy do wprowadzenia skutecznych mechanizmów rozpatrywania reklamacji i dochodzenia roszczeń;
■ dążyć do ujednolicenia przepisów w sprawie wyjątków i ograniczeń transponowanych przepisów przez prawa narodowe państw członkowskich UE.
Pożądane jest też zwrócenie szczególnej uwagi na art. 17 i związane z nim wątpliwości interpretacyjne. Implementacja wymagać też będzie uaktualnienia ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1231 ze zm.).
Ważne Państwa członkowskie mają czas do 7 czerwca 2021 r. na implementację dyrektywy, a stosowanie w ten sposób przyjętych przepisów prawa krajowego powinno rozpocząć się 1 stycznia 2022 r.