Źródłem sprawy była umowa, jaką zawarł ze spółką akcyjną prezes jej zarządu. Był on współtwórcą przedsiębiorstwa i pełnił różne funkcje w zarządzie spółki od początku lat 90. ubiegłego wieku. Obowiązki prezesa wykonywał na podstawie umowy o zarządzanie zawartej na początku listopada 2004 r. Regulowała ona kwestie dotyczące wynagradzania (w tym wysokość miesięcznej pensji i sposób jej wypłaty).
Niespełna miesiąc później mężczyzna zawarł ze spółką (którą zgodnie z przepisami k.s.h. reprezentował pełnomocnik powołany uchwałą walnego zgromadzenia akcjonariuszy) kolejną umowę dotyczącą świadczeń związanych z zatrudnieniem. Tym razem dotyczyła nabycia przez prezesa akcji wirtualnych spółki bez prawa głosu. Ten instrument finansowy (określony też jako opcje na akcje) miał być zrealizowany przez wykup tych opcji przez spółkę – w formie pieniężnej albo innej – jeżeli spółka trafiłaby na giełdę. Wartość opcji na akcje miała być zależna od ceny akcji spółki, czyli jej wartości rynkowej.
Po kilku latach powstał problem z rozliczeniem podatkowym tych instrumentów finansowych. Rozważano zmianę opcji na akcje zwykłe, ale nie skorzystano z tej możliwości. Ostatecznie doszło do umorzenia wirtualnych akcji, z tego tytułu prezes otrzymał ponad 95 mln zł. Niedługo później mężczyzna odszedł z zarządu spółki, a nowe władze uznały, że wypłata na jego rzecz nie miała podstaw prawnych, a umowa dotycząca praw do opcji była w istocie umową pozorną. Kwoty te tak naprawdę powinny być kwalifikowane jako dodatkowe wynagrodzenia z tytułu zarządzania spółką oraz holdingiem, który został utworzony na bazie spółki we współpracy z udziałowcami zagranicznymi. Ponieważ wynagrodzenie było ustalone wcześniej i w innej kwocie, spółka uznała, że wypłata ta nie miała podstaw prawnych. Zażądała więc zwrotu wypłaconych kwot.
Reklama
Sprawa trafiła do sądu, ale już w I instancji zapadł wyrok korzystny dla pozwanego prezesa – powództwo oddalono w całości. To samo stało się z apelacją i skargą kasacyjną spółki: obie zostały oddalone.
Sąd Najwyższy, uzasadniając wyrok kończący sprawę, wskazał, że trudno uznać świadczenie z tytułu akcji wirtualnych czy opcji na akcje za wynagrodzenie. Pod tym względem zgodził się z ustaleniami sądów niższych instancji. Zgodnie z nimi do tego typu umowy nie może mieć zastosowania art. 378 k.s.h., zgodnie z którym to rada nadzorcza ustala wynagrodzenie członków zarządu zatrudnionych na podstawie umowy o pracę lub innej umowy, chyba że statut stanowi inaczej. Walne zgromadzenie może ustalać zasady wynagradzania członków zarządu, w szczególności maksymalną wysokość wynagrodzenia, przyznawania członkom zarządu prawa do świadczeń dodatkowych lub maksymalną wartość takich świadczeń, a także może upoważnić radę nadzorczą do ustalenia, że wynagrodzenie członków zarządu obejmuje również prawo do określonego udziału w zysku rocznym spółki, który jest przeznaczony do podziału między akcjonariuszy. W tym wypadku, zdaniem SN, mamy do czynienia z inną umową.
– Ustalenie wynagrodzenia członka zarządu spółki akcyjnej jest ustaleniem wewnętrznym, mającym odrębną podstawę prawną. Jego źródłem jest najpierw powstanie stosunku organizacyjnego, powołanie na stanowisko, a potem zawarcie umowy dotyczącej zarządzania spółką. Ale z członkiem zarządu spółka może zawierać jeszcze inne umowy. Do nich zastosowanie ma już art. 379 k.s.h. I taką właśnie umowę zawarto – o inne świadczenie niż wynikające z zarządu. Wykracza ona poza zakres organizacyjny i poza kwestie wynagrodzeniowe. Nie można mieć wątpliwości, że w tym zakresie skarga kasacyjna nie była zasadna i musiała zostać oddalona – powiedział sędzia Jacek Grela.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 21 stycznia 2021 r., sygn. akt III CSK 220/20.