statystyki

Od reklamy do gwiazd. Szalony wizjoner i ekspedycja w kosmos

autor: Andrzej Krajewski07.10.2016, 07:08; Aktualizacja: 07.10.2016, 08:01
Wernher von Braun

Wernher von Braun, twórca kosmicznego programu NASA, w czasie II wojny Sturmbannführer SSźródło: ShutterStock

Aby ludzie postawili stopę na Marsie, niezbędne są dwie rzeczy: odpowiednia promocja i groźna konkurencja. No i jeszcze szalony wizjoner, taki jak Wernher von Braun lub Elon Musk. Bywa, że czyimś przeznaczeniem są inne planety. Tylko nie ma szans, by na nie polecieć. Wówczas można się poddać lub spróbować przyśpieszyć bieg dziejów. Elon Musk wybrał to drugie. Zorganizowana przez niego w zeszłym tygodniu konferencja prasowa dowiodła, że jego życiowym celem jest zainicjowanie podróży międzyplanetarnych. Deklarację tę łatwo uznać za wizję szaleńca, gdyby nie biznesowe sukcesy Muska.

Elektryczne samochody „Tesla” oraz inwestycje w nowe technologie przyniosły wizjonerowi z Republiki Południowej Afryki majątek szacowany na około 13 mld dol. Wszystko wskazuje też na to, że jest to dopiero początek drogi i Musk w ciągu kilku lat ma szansę zdobyć pierwszą pozycję w rankingu najbogatszych ludzi świata. Aczkolwiek nie to jest jego celem, co tłumaczył dziennikarzom podczas Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Meksyku. Prezentując przy tym ogólną koncepcję pierwszej misji międzyplanetarnej, mającej wyruszyć za jakieś 10 lat. Porywa ona swoją śmiałością, a jednocześnie pokazuje ogrom trudności. Jedynie do wyniesienia na okołoziemską orbitę dwóch statków, jednego ze stuosobową załogą i drugiego z zapasem paliwa, potrzeba rakiety 3,5 razy potężniejszej od – używanego w księżycowym programie „Apollo” – Saturna V. Tymczasem komplikacji technologicznych jest dużo więcej.

Statek kosmiczny będzie miał zapas paliwa na podróż w jedną stronę. Aby powrócił, trzeba stworzyć technologię produkcji podobnego paliwa z zasobów marsjańskich. Ludzie muszą zostać zabezpieczeni przed śmiertelnie niebezpiecznym promieniowaniem, stale obecnym w przestrzeni kosmicznej. Nie przetrwają bez odpowiednich zapasów żywności i wody. Krótko mówiąc, przeszkód i niebezpieczeństw jest trudna do przeszacowania liczba, a charyzmatyczny wizjoner tylko jeden. „Ja osobiście nie mam większej motywacji do tego, by wykorzystać moje własne zasoby, niż sprawienie, że Ziemianie staną się gatunkiem międzyplanetarnym” – zapewniał podczas konferencji Musk. Cel na pierwszy rzut oka zbyt szalony, a przeciwności zbyt wiele, by wynalazca miał szansę na sukces. A jednak taka sztuka już się kiedyś udała. Wernher von Braun nie tylko potrafił porwać dla swej idei całą Amerykę, ale też błyskawicznie zaczął wcielać ją w życie, gdy tylko otworzyło się ku temu dogodne okno startowe.

Najcenniejsza zdobycz wojenna

W raporcie sporządzonym z przesłuchania Wernhera von Brauna nie ujęto niestety wyrazu twarzy amerykańskiego oficera, gdy ten notował wynurzenia Sturmbannführera SS. „Będzie można budować w przestrzeni stacje naukowe, do których części dostarczać będą rakiety. A kiedy technika rakietowa rozwinie się jeszcze bardziej, będziemy mogli szybować na inne planety – od Księżyca poczynając” – opowiadał von Braun, prezentując swoją ofertę dla rządu USA. W maju 1945 r. brzmiało to jak majaczenia szaleńca, choć przecież zaprojektowana przez jego zespół rakieta V-2 zatruła życie mieszkańcom Londynu podczas ostatnich miesięcy wojny. Wprawdzie bronią okazała się niespecjalnie skuteczną, skoro ponad 5,5 tys. odpalonych na kilkanaście miast V-2 zabiło w sumie 7250 osób, lecz rozpalała wyobraźnię.

Do tego jeszcze Wernher von Braun potrafił uwodzić wpływowych ludzi. Kiedy miał 24 lata, przekonał Adolfa Hitlera, żeby powierzył mu pieczę nad tajną bazą w Peenemünde, gdzie mógł testować zaprojektowane przez siebie rakiety. Wkrótce zebrał tam zespół, który uczynił z III Rzeszy państwo przodujące w badaniach nad tym rodzajem broni. Jednak dla von Brauna był to jedynie mały krok w stronę zrealizowania marzenia życia – wyruszenia na podbój innych planet. Koszty nie miały znaczenia. Dzięki temu, że Adolf Hitler podobnie podchodził do kwestii osiągania celów, młody doktor fizyki dostał nieograniczone fundusze i władzę. Jednym z jej atrybutów był wysoki stopień oficerski w SS.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie