statystyki

Pokojowy Nobel bez faworyta. Kolumbia odpadła

autor: Bartłomiej Niedziński06.10.2016, 07:43; Aktualizacja: 06.10.2016, 07:54
Juan Manuel Santos

Juan Manuel Santos, prezydent Kolumbiiźródło: PAP
autor zdjęcia: Mauricio Duenas Castaneda

Odrzucenie przez Kolumbijczyków porozumienia pokojowego przekreśla szanse prezydenta tego kraju i lidera FARC na najbardziej prestiżową nagrodę na świecie. W piątek przed południem norweski Komitet Noblowski ogłosi tegorocznego laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Zgłoszono 376 kandydatur – 228 osób i 148 organizacji. W rekordowym dotychczas 2014 r. było ich 278.

Kompletna lista nie jest publikowana, ale niektóre kandydatury są ujawniane przez zgłaszających. Nazwiska innych przewijają się w spekulacjach medialnych. Inna sprawa, że nie należy z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków. W ostatnich latach Komitet Noblowski ma tendencję do zaskakiwania swoimi decyzjami.

Jeszcze kilka dni temu za faworytów uchodzili prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos i przywódca Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC) Rodrigo Londono Echeverri (znany także pod pseudonimami Timoleon Jimenez i Timochenko). W sierpniu podpisali oni porozumienie kończące trwającą od 1964 r. wojnę domową.

Ze względu na czas trwania konfliktu oraz liczbę ofiar (zginęło w nim ponad 218 tys. osób) doprowadzenie do jego zakończenia zasługiwałoby na docenienie. Szczególnie że Komitet Noblowski chętnie nagradza przeciwników politycznych, którzy w pewnym momencie razem zaczęli budować pokój. Świadczą o tym nagrody dla Frederika de Klerka i Nelsona Mandeli z RPA w 1993 r., Jasera Arafata, Szymona Peresa i Icchaka Rabina z Izraela w 1994 r. czy Johna Hume’a i Davida Trimble’a z Irlandii Północnej w 1998 r. Tyle że w minioną niedzielę Kolumbijczycy niespodziewanie odrzucili w referendum warunki porozumienia pokojowego. Nie oznacza to wprawdzie powrotu do walk, bo Santos zapowiedział kontynuowanie starań o pokój. Obecnie przyznanie Nagrody Nobla Kolumbijczykom byłoby jednak co najmniej przedwczesne. – Kolumbia spadła ze wszelkich list faworytów – komentował Kristian Berg Harpviken, dyrektor think tanku Peace Research Institute Oslo.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie