statystyki

Białoruś: Łukaszenka uchyla opozycji drzwi do sejmowego przedpokoju

autor: Michał Potocki13.09.2016, 08:00; Aktualizacja: 13.09.2016, 08:30
Białoruś Łukaszenka

Opozycja nie ma wątpliwości: wybory zostały sfałszowane, a niezależne kandydatki są „wstawione” przez rządzących do parlamentu i mają służyć za ornamentźródło: ShutterStock

Dwa mandaty dla środowisk niezależnych to gest w stronę Zachodu i wyłom w systemie. Niespodzianka na Białorusi. W nocy z niedzieli na poniedziałek władze poinformowały, że w składzie nowej Izby Reprezentantów wśród 108 innych posłów znajdą się dwie przedstawicielki środowisk niezależnych od władz: Hanna Kanapacka ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (AHP) i wiceszefowa Towarzystwa Języka Białoruskiego (TBM) Alena Anisim.

Ostatni opozycjoniści stracili mandaty w 2008 r., a i wówczas byli to przedstawiciele sił koncesjonowanych.

Wybory na Białorusi są przeprowadzane w okręgach jednomandatowych. Opozycjoniści nie mają wątpliwości, że – w świetle doniesień o masowych fałszerstwach, polegających przede wszystkim na manipulacjach podczas trwającego od wtorku głosowania przedterminowego – obecność obu kobiet w izbie niższej parlamentu to efekt decyzji władz, a nie układu sił w ich okręgach wyborczych. Kanapacka, mało znana aktywistka partyjna, startowała w jednej z dzielnic Mińska, nieco bardziej rozpoznawalna Anisim – ze Stołpców, 70 km od stolicy.

AHP to jedna z najstarszych partii na Białorusi. Jej lider Anatol Labiedźka, który w 1994 r. pracował w sztabie Alaksandra Łukaszenki podczas jego pierwszej kampanii prezydenckiej, po czym opuścił głowę państwa, jak tylko ten zaczął odchodzić od zasad demokracji. Został zapytany, czy w związku z przekonaniem opozycji o fałszerstwie Kanapacka zrezygnuje z mandatu. – Są plusy i są minusy. Będę się konsultował z kolegami z centroprawicowej koalicji. Ale sądzę, że zostawimy ją w parlamencie – odparł. Według ekspertów dopuszczenie opozycjonistek do parlamentu to gest obliczony na kontynuację odwilży z Zachodem.

Po zeszłorocznych wyborach prezydenckich sankcje wobec Białorusi zniosła Unia Europejska, teraz Mińsk stara się o odmrożenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Chodzi nie tylko o zniesienie sankcji, lecz także o powrót amerykańskiego ambasadora – po ośmioletniej tu nieobecności. Waszyngton dawał już do zrozumienia, że jest gotowy do dialogu. W sierpniu w Mińsku został akredytowany amerykański attaché obrony. Kolejnym krokiem mogłoby być wznowienie wydawania wiz dla wszystkich kategorii obywateli. Większość Białorusinów musi obecnie jeździć po nie do Wilna albo Kijowa.


Pozostało jeszcze 50% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie