statystyki

Clapham: Urok Corbyna

autor: Tim Clapham09.09.2016, 07:11; Aktualizacja: 09.09.2016, 07:58
Prof. Tim Clapham, psycholog ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Fot. Wojciech Górski

Prof. Tim Clapham, psycholog ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim. Fot. Wojciech Górskiźródło: Forsal.pl

Jako Anglik z wielkim zainteresowaniem obserwuję wybory lidera brytyjskiej Partii Pracy. Żona twierdzi nawet, że to graniczy z obsesją i że wolę wybory kierownictwa partii od jej własnej delikatnej osoby. „Nikt w Polsce nie wie, co się u was dzieje” – skarżyła się, kiedy próbowałem wytłumaczyć jej ostatnie perypetie tego politycznego dramatu. A zatem, Drodzy Czytelnicy, spróbuję naświetlić sytuację w słowach, które także zadowoliłyby moją żonę.

Sytuacja jest prosta i skomplikowana zarazem. Prosta, bo można ją opisać jako starcie pozostałości po New Labour Tony’ego Blaira i szeregowych członków Partii Pracy, których większość woli tradycyjną formę socjaldemokracji. A skomplikowana pod względem leżącej u jej podstaw dynamiki społecznej, polegającej na zażartej walce między frakcją parlamentarną partii, krajowym komitetem wykonawczym, partyjnymi aparatczykami i owymi szeregowymi członkami, którzy w większości są zwolennikami lidera ugrupowania Jeremy’ego Corbyna. Wynik wyborów 24 września wyznaczy przyszłość socjaldemokracji w Zjednoczonym Królestwie na następną dekadę, a możliwe, że na dłużej.

Pierwszy fakt, który musicie, Drodzy Czytelnicy, poznać, jest taki, że powstała w 1900 r. Partia Pracy zawsze była sojuszem związków zawodowych oraz partii socjalistycznych i robotniczych. W odróżnieniu od swoich odpowiedników na kontynencie nigdy nie była ugrupowaniem marksistowskim, przypominała raczej pragmatyczny ruch mający na celu „promowanie politycznej, społecznej i gospodarczej emancypacji narodu, a szczególnie osób, które zdobywają środki do życia pracą własnych rąk lub umysłu”. Zawsze była też swoistą koalicją, w której toczyła się nieustanna walka między jej lewym a prawym skrzydłem. W danym momencie przewaga należała do jednej lub drugiej frakcji, lecz ogólny ton polityki oscylował wokół umiarkowanej socjaldemokracji, do której została dorzucona sprawiedliwość społeczna.

Tak było do czasu, kiedy w 1994 r. – po czterech porażkach wyborczych – na lidera partii wybrano Tony’ego Blaira, który szybko przemianował partię na New Labour i postawił na politykę prorynkową. Blairowi udało się osiągnąć sukces wyborczy – był jednym z najdłużej urzędujących premierów Wielkiej Brytanii. Przy okazji scentralizował ugrupowanie, odsunął na margines związki zawodowe, zmniejszył wpływ na politykę szeregowych członków, ograniczając rolę konferencji partyjnej i krajowego komitetu wykonawczego, oraz wzmocnił dominującą pozycję frakcji parlamentarnej. Jego wpływ na wybór kandydatów w okręgach jednomandatowych był tak przemożny, że podejście do gospodarki laburzystowskich deputowanych nie różniło się od poglądów konserwatystów. Mówiło się, że Blair jest największym sukcesem Margaret Thatcher, a brytyjski wyborca ma wybór między klasycznym neoliberalizmem a neoliberalizmem w wersji light. Tradycyjnie rozumiana lewica w brytyjskim parlamencie została odsunięta na dalszy plan.

Ale nadszedł czas zmian. Stopniowy upadek neoliberalnej ideologii po 2007 r., wzrost nierówności opisany przez Thomasa Piketty’ego i innych ekonomistów, erozja zaufania do polityków po aferach z wydawaniem środków publicznych, skandalicznie wysokie premie wypłacane bankierom odpowiedzialnym za krach gospodarki, unikanie płacenia podatków przez międzynarodowe korporacje i przyznawanie sobie nieprzyzwoicie wysokich zarobków przez menedżerów wyższego szczebla przy jednoczesnym cięciu płac, świadczeń socjalnych i zatrudnienia – wszystko to zmieniło na Wyspach klimat polityczny.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie