statystyki

Szahaj: Polityka z punktu widzenia kamerdynera

autor: Andrzej Szahaj17.06.2016, 07:18; Aktualizacja: 17.06.2016, 07:49
Andrzej Szahaj filozof polityki i historyk myśli społecznej

Andrzej Szahaj filozof polityki i historyk myśli społecznejźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zacznę od banału. Media odgrywają niezwykle ważną rolę w naszym świecie. Szczególnie te, które są masowe, jak telewizja czy internet. Kształtują ramy interpretacyjne dla wielu ludzi, którzy postrzegają świat tak, jak każą im go widzieć media. Są tacy badacze współczesnej kultury, którzy utrzymują, iż część ludzi wierzy, że coś się wydarzyło, dopiero wtedy, gdy zobaczą to w telewizji.

Z powyższego wynika jasno, że jakość mediów ma kapitalne znaczenie dla jakości naszego myślenia o świecie. Szczególnie w Polsce, która z powodów historycznych nie może się szczycić tradycją kultury politycznej na wysokim poziomie. Zapytajmy teraz, jak media o najszerszym zasięgu odbioru, przede wszystkim telewizja, przyczyniają się do jej rozwoju i poprawy. Moja odpowiedź brzmi: marnie. A jedną z przyczyn jest patrzenie na politykę z punktu widzenia kamerdynera. O co chodzi?

G.F.W. Hegel, wielki XIX-wieczny filozof niemiecki, ukuł termin „historia z punktu widzenia kamerdynera”. Chodziło mu z grubsza o sytuację, w której patrząc na historię, widzi się jedynie poszczególnych ludzi z ich cechami fizycznymi i psychologicznymi (wyglądem, charakterem itd.), a nie widzi się ogólnych procesów o charakterze społecznym, których są oni co najwyżej wyrazicielami (narzędziami „chytrego rozumu”, jak mówił Hegel), a rzadko tylko twórcami (jak „bohaterowie historyczni”, np. Cezar czy Napoleon). W tym sensie irytowały go pytania np. o nos Kleopatry, czyli dociekania, czy gdyby była ona brzydsza i nie rozkochała w sobie tych, których rozkochała, to historia potoczyłaby się inaczej. Takie rozważania zakwalifikował on jako patrzenie na historię z punktu widzenia kamerdynera.

Przenieśmy teraz te obserwacje Hegla na dzisiejszy świat polskiej polityki zapośredniczonej przez media. Stawiam następującą tezę: patrzy się w nich na politykę z punktu widzenia kamerdynera. Co to konkretnie znaczy? Otóż idzie o to, że w większości programów poświęconych polityce w różnych kanałach telewizji analizuje się głównie bieżące wydarzenia, i to z punktu widzenia cech charakterologicznych ich bohaterów, aktualnego układu sił na scenie politycznej, osobistych sympatii i antypatii, konfiguracji personalnej i towarzyskiej, czasami powracając do wcześniejszych układów politycznych. Przy czym czyni to w sposób niezwykle emocjonalny. Dotyczy to zarówno dziennikarzy, jak i polityków, a nawet części tzw. ekspertów, którzy z definicji powinni zachowywać większy dystans. Często polega to na agresywnym przepytywaniu przez dziennikarzy bohaterów programu albo na aranżowaniu ich spotkań w taki sposób, aby doszło do ostrego spięcia i wybuchu. Co to ma wspólnego z rozumieniem polityki w sposób pogłębiony? Nic.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie