statystyki

Kryzys strefy euro nie jest jeszcze w pełni poza nami

autor: Paweł Sołtys, Marek Tejchman15.06.2016, 07:59; Aktualizacja: 15.06.2016, 08:36
Wicekanclerz Niemiec w latach 1998-2005 Joschka Fischer, podczas debaty pt. "Jaka przyszłość Europy? Możliwe scenariusze" w trakcie pierwszego dnia VI Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie

Wicekanclerz Niemiec w latach 1998-2005 Joschka Fischer, podczas debaty pt. "Jaka przyszłość Europy? Możliwe scenariusze" w trakcie pierwszego dnia VI Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocieźródło: PAP
autor zdjęcia: Dominik Kulaszewicz

Były szef niemieckiej dyplomacji Joschka Fischer wierzy, że Unia wyjdzie wzmocniona z trapiących ją kłopotów.

Jest pan zadowolony z tego, że był jednym z polityków, którzy przyczynili się do przyjęcia nowych krajów członkowskich do Unii w 2004 roku? Czy też okazaliśmy się niewdzięcznymi członkami Wspólnoty?

Członkostwo w UE nie jest kwestią wdzięczności. Wszystkie kraje unijne są sobie równe. Niezależnie od tego, jak długo są członkami Wspólnoty. A wy przez lata byliście zmuszeni, aby przez geopolityczne realia zimnej wojny pozostawać poza procesem integracji europejskiej. Jestem bardzo szczęśliwy, że jesteśmy razem w Unii. I proszę zrozumieć – to nie jest tak, że my was wpuściliśmy. To wy dołączyliście, realizując w ten sposób marzenia, które były jednym z ważniejszych powodów antykomunistycznego buntu. Marzenia o dołączeniu do Europy były jednym z powodów, które rozsadziły komunizm. To samo marzenie widać teraz w takich krajach jak Ukraina. Nie żałuję, że stałem się częścią tego projektu.

Mówi pan o ludziach spoza Unii marzących o europejskim śnie. Ale wielu ludzi w Unii marzy o Brexicie, Grexicie czy innych exitach. Wszyscy oni chcą teraz wyjść z Unii?

Niektórzy to nie wszyscy. Myślę, że Unia jest w bardzo poważnym położeniu. Kryzys finansowy, niemożliwość poradzenia sobie ze skutkami kryzysu gospodarczego, redukcją bezrobocia, szczególnie wśród młodych – to wszystko są problemy, które muszą zostać rozwiązane. Wzrost gospodarczy musi się pojawić w stopniu, który da ludziom pracę i większe zarobki. Ale to są problemy krajów unijnych, które nie potrafią dojść do zgody budującej ten wzrost. Jeżeli pozwolimy się znowu podzielić, zapłacimy niezwykle wysoką cenę. Na przykład w kwestii swobodnego przepływu osób. Dla mnie widok polskiego samochodu osobowego czy ciężarówki na niemieckiej autostradzie jest nadal niezwykle budujący. Bardzo walczyłem, by był on możliwy, i nadal będę walczył o zachowanie tej swobody.


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie