statystyki

Gniew i Wstyd, czyli kto Polakom zabrał wielkość

autor: Karolina Lewestam30.04.2016, 19:00; Aktualizacja: 30.04.2016, 19:49
Zgodnie z dobrym obyczajem chciałoby się na wstępie uściślić problem i ową upragnioną Wielkość jakoś zdefiniować. To jednak trudne; przy polskiej Wielkości nawet Światowid cierpi na ciężki niedobór twarzy.

Zgodnie z dobrym obyczajem chciałoby się na wstępie uściślić problem i ową upragnioną Wielkość jakoś zdefiniować. To jednak trudne; przy polskiej Wielkości nawet Światowid cierpi na ciężki niedobór twarzy.źródło: ShutterStock

Jest jedno pytanie, które tu, nad Wisłą, od lat zajmuje nas wszystkich: dlaczego, mimo Chopina, powstańczej odwagi, Solidarności, papieża, piękna kurpiowskich wycinanek i dostępu do morza, Polska wciąż uporczywie nie jest Wielka? Teorii na temat tego, co hamuje nas w drodze do Wielkości, jest wiele; żadna na tyle mocna, by zakończyć sprawę. Jedni winią historię, inni geografię; jedni polską duszę, drudzy wrogów. Możemy się różnym teoriom przyglądać i drążyć ich prawdziwość – ale ciekawie też spojrzeć na tę dyskusję z lotu ptaka.O tym, co nam przeszkadza w byciu Wspaniałymi i jak odpowiedź na to pytanie określa, kim jesteśmy.

A widać stamtąd rzeczy następujące: po pierwsze co do tego, że na Wielkości nam zbywa, zgodni są absolutnie wszyscy. Skala lamentu się co prawda różni. Dla jednych Polska jest w kompletnej ruinie, dla innych tylko w drugiej lidze – ale tak czy siak, Wielkości na chwilę obecną nie przyznaje nam nikt. Po drugie wszyscy – z lewa, prawa i ze środka – widzą Wielkość naszą jako zasadniczo osiągalną, przynajmniej teoretycznie. Przeczuwają jej możliwość, majaczy im w oddali, widzą na śniegu jej trop. Po trzecie na pytanie, co nas przed Wielkością powstrzymuje, są generalnie dwa rodzaje odpowiedzi. Odpowiedź A: błąd jest w nas. Odpowiedź B: winni są Oni. To właśnie ta dychotomia od lat wyznacza główne ramy naszej ideologicznej „nadbudowy” i napędza najgłębszy konflikt polityczny.

Kto ma rację? Nie wiadomo. Na pewno nie wiem tego ja. Ale – i to jest właśnie najciekawsze – zaznacz swoją odpowiedź, a powiem ci, kim jesteś.

Wielkość jak koń

Zgodnie z dobrym obyczajem chciałoby się na wstępie uściślić problem i ową upragnioną Wielkość jakoś zdefiniować. To jednak trudne; przy polskiej Wielkości nawet Światowid cierpi na ciężki niedobór twarzy. Niektórzy na przykład widzą ją przez dość nieokreślony pryzmat historyczno-symboliczny: jej ostatecznym spełnieniem byłoby metaforyczne zmartwychwstanie Chrystusa Narodów czy, w wersji mniej górnolotnej, „powstanie z kolan”. Taką Wielkość się liczy w walucie emocjonalnej, w temperaturze charyzmy, mocy wpływu, sile międzynarodowego oddziaływania. Taka Wielkość to Międzymorze lub przynajmniej niekwestionowane przywództwo w Grupie Wyszehradzkiej. A więc dziś bylibyśmy Wielcy, jeśli ukłoniłby się nam Putin, pomodlił na Jasnej Górze Obama, po rozkazy przybył Orban.

Za taką Wielkością tęskni Jarosław Kaczyński, kiedy deklaruje raz po raz, że „Polska nie będzie kolonią”. Polska Wielka bowiem kolonizuje sama. Takiej Wielkości zazdrościł Węgrom Rafał Ziemkiewicz, kiedy chwalił Orbana, bo ten pokazał, „...że nie musi klęczeć przed Niemcami i Brukselą i może działać na innych warunkach”. Wielka Polska nie klęczy przed nikim. Paweł Lisicki po Wielkość również szedłby Orbanowym tropem. Jak mówił niedawno portalowi Kresy.pl, „Gdyby na Węgrzech doszło do takich napięć w stosunkach z UE czy USA jak w Polsce, to zakładam, że Orban wybrałby się do Moskwy, zrobił wspólną konferencję z Putinem i ogłosił zamiar przedsięwzięcia jakiejś wielkiej inwestycji”. Maluczcy bowiem dają się przestawiać jak pionki, a Wielcy rozgrywają. Wizję tę okrasza zwykle aspiracyjnie formułowana symbolika historyczna, gdzie zwycięstwa zbrojne od Grunwaldu wzwyż przeplatają się ze zwycięstwami moralnymi, w wersji to powstańczej, to wyklętej. Ale niekoniecznie; czasem chodzi po prostu o posłuch i o wpływ. Wielki – znaczy poważany, silny, dumny, cnotliwy, niczyj sługa, pan każdego. Zadowolony z siebie, bez kompleksów, samowystarczalny.

Najczęściej przywoływaną twarzą Wielkości nie jest poetycka wizja II Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale ekonomia. Wizją takiej Wielkości zadyndał nam dwa lata temu przed nosem George Friedman, świetnie łechtając tę aspirację, przewidując, że za 20 lat „Polska będzie jedną z głównych potęg Europy” i prześcignie Niemców, bo „jeśli przyjrzymy się ich PKB, to 40 proc. z niego stanowią zyski z eksportu. Wystarczy, że klienci przestaną kupować ich produkty i mamy przepis na katastrofę. Do tego jesteście bardziej stabilnym gospodarczo państwem od Niemiec”. Polska gospodarka, według Friedmana, miała triumfować, bo już dziś mamy „dużo złóż naturalnych i świetnie wykształcone siły robocze”. Wystarczy sam fakt, dodawał, że macie więcej informatyków niż inne państwa. Dokładnie tak wygląda miód na serce zwolenników tego typu Wielkości, choć jaki jest tego miodu dokładny skład, to sprawa szeroko dyskutowana. Na pewno sam PKB, ale może i standard życia obywateli, ilość kapitału zatrzymanego bądź wytworzonego nad Bałtykiem, stabilność polskich firm. Bez względu na szczegóły z tej perspektywy Wielki to ten, którego na to stać.

Są i inne wizje Wielkości. Jedni chcą dominować jakością kultury, inni budować armię i sojusze militarne, jeszcze inni potęgę państw widzą raczej w stabilnych instytucjach, których zazdroszczą gracze chaotyczni, jak choćby Ukraina. Niełatwo tę całą Wielkość, o którą nam wszystkim chodzi, dobrze opisać, ale na szczęście jest ona trochę jak ten koń: jaki jest, każdy widzi. Najwięcej jej w USA, pełno w Wielkiej Brytanii, całkiem przyzwoita ilość jest w Rosji, Niemczech czy w Szwecji. I tam przejawia się ona na różne sposoby – w posłuchu międzynarodowym, potędze militarnej, dostatku obywateli, mocy gospodarki, sile rażenia kultury, długości kolejek do urzędów imigracyjnych. A my?

Gorszy stolik

A my nie jesteśmy niby tacy znowu mali, może nawet jesteśmy i Przyzwoitego Wzrostu. W końcu obaliło się komunizm, dostało do UE i do NATO, przetrwało się kryzys światowy bez większego uszczerbku. „Economist” czy „Financial Times” co jakiś czas wypuszcza artykuł o polskiej obietnicy Wielkości. Na nikim jednak nie robimy piorunującego wrażenia; światowe potęgi nas ignorują bądź strofują, nawet uchodźcy do nas jakoś nie za bardzo prą. Wciąż siedzimy przy tym gorszym stoliku na weselu, tylko prawie bogaci, tylko prawie ważni, może i w garniturze, ale kusym, od gorszego krawca; pan młody do nas zagada, ale się nie przysiądzie.

Uważamy tak wszyscy, czy to ze względów faktycznych, czy z powodu nieusuwalnie zakorzenionych w polskiej duszy kompleksów. Choćby prezes PiS, którego zdobywająca poklask tłumów retoryka w trzech czwartych opiera się na krytyce obecnego stanu Rzeczypospolitej. Polska jest w ruinie; nie działają instytucje, media, służba publiczna; wszędzie korupcja, układ i zniszczenie. Nic zresztą w tym dziwnego, skoro kierujący nią ludzie to „nieszczęsne, peryferyjne, naśladowcze, małpiarskie elity”. Co tam zresztą instytucje państwa; najgorsze jest to, że Polska w tej chwili nie ma za grosz godności, która jest przecież warunkiem wstępnym powstawania z kolan. „Chcemy, by Polacy mogli być ludźmi godnymi. Polska silna, dostatnia, sprawiedliwa i godna, licząca się w Europie i na świecie – to jest nasz cel” – mówił Kaczyński niedawno na spotkaniu wyborczym Anny Marii Anders, z którego to stwierdzenia za pomocą elementarnej logiki można wywieść, że w takim razie w tej chwili Polska nie liczy się nigdzie, jest państwem słabym, biednym i niesprawiedliwym. To wszystko zresztą to epitety miękkie; prawdziwa retoryka kryje się w słowach okołosmoleńskich. Tu państwo jest nie tylko nieudolne, ale skompromitowane, zdradzieckie, niemoralne; może i blisko jest przesilenia, ale grzech wciąż przenika ten nasz nie-wielki kraj. Kolejną porcję lamentu nad małością Polski przyniosła sprawa Trybunału Konstytucyjnego, gdzie gotowość niektórych instytucji polskich na przyjęcie interwencji ciał zewnętrznych, jak UE czy Komisja Wenecka, była dla obozu rządzącego świadectwem serwilizmu i nawykowej naszej, no niech już będzie, że przytoczę ten okropny epitet, który zawdzięczamy tak naprawdę obu obozom, „murzyńskości”.


Pozostało 57% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (16)

  • Polak(2016-04-30 22:03) Zgłoś naruszenie 118

    W polityce polskiej Polakiem był tylko Andrzej Lepper, reszta była i jest obca, to widać i to słychać. Na kłamstwie Polski nie zbudujecie i te pierdoły i bzdety patriotyczne możecie sobie wsadzić tam gdzie słońce nie dochodzi, po prostu nie znacie i nie poznacie Polaków a urobić nas się nie da na waszą modłę, w ogóle na żadną

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Chrystianizacja i ogłupianie Polaków trwa(2016-05-01 08:18) Zgłoś naruszenie 92

    Bzdurny artykuł. Wierszówka leci. Nikt nam nic nie zabrał od 1989 r. Sami odprzemysłowilismy swój kraj i za bezcen sprzedali dorobek komuny. Trzy rozbiory to też nasza zasługa. Nadal kochamy agentów maści wszelakiej. Np. agentów Rzymu i jeszcze im płacimy, ale nie ze swego. Za poglądy ludzi się niszczy i zrobił to nawet Tryb. Konst. Kochamy obce armie np. USA. Artykuł to klasyczna manipulacja w stylu agentów Rzymu, bolszewików, faszystów, partyjniaków. PiS jest wyjątkowo nieudolny w oczadzaniu narodu. Z bandytów robi bohaterów i szykuje młodych do walki w obronie ich władzy. Sami garną pod siebie stanowiska, kasę i nawet z delegacji służbowych ich p/osły nie potrafią się rozliczyć.

    Odpowiedz
  • bądźmy realistami(2016-05-02 15:37) Zgłoś naruszenie 90

    Polska nigdy nie była wielka - bo Polska to państwo wyzysku i wykluczenia. W I RP szlachta wyzyskiwała chłopów. Teraz wyzyskuje się pracowników. Teraz pewnie z 80% chciałaby wyjechać z tego kraju, nie widząc tu dalszych perspektyw. Wyobrażacie sobie jaki majątek tracimy nie wykorzystując energii tych ludzi? Wychowanie i wykształcenie tych ludzi kosztowało krocie - a teraz w najlepszym wieku produkcyjnym pracują dla Brytanii albo dla Niemców. Ci co tu zostali, "zachęcani" są głodowymi pensjami do pójścia w ślady tych co opuścili Polskę. W Polsce ludzie są nieszanowani, niedoceniani nie mają poczucia stabilizacji. Na ciągłym szantażowaniu pracujących tekstem: "bo dziesięciu na twoje miejsce, czeka już za bramą" - to można zbudować obóz pracy, a nie państwo.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-05-01 00:13) Zgłoś naruszenie 87

    Przez wiele powojennych lat PRL-u karmiono nas papką o tym, że jesteśmy europejskim krajem średniej wielkości związanym bezterminowo sojuszem ze Związkiem Zdradzieckim. Na lekcjach historii uczono nawet o Grunwaldzie, ale było to podawane w formie "było minęło, to se ne vrati". Mieliśmy zaakceptować niezmienność porządku świata i naszą w nim pozycję. Wszyscy z wyjątkiem Rosjan mieli się wstydzić swojej przeszłości. Po upadku Rosji Sowieckiej sytuacja niewiele się zmieniła, nadal mieliśmy akceptować swoją pozycję w Europie, ale tym razem mieliśmy podziwiać i uczyć się od"starych demokracji". Nauczyliśmy się na szczęście szybko. Wiemy już, że tak jak Grecy, Francuzi, Anglicy, Hiszpanie, Niemcy, możemy odnieść się do teraźniejszości przez pryzmat historii i co za tym idzie podkreślać swoją niezwykłość i oczekiwać specjalnego traktowania. Dlaczego mielibyśmy nie chcieć Wielkiej Polski, cokolwiek to znaczy? Każdy człowiek chcący żyć w kraju zasobnym i bezpiecznym powinien chcieć takiego państwa. Alternatywą jest życie w czymś co przypomina indiański rezerwat lub bantustan, z wewnętrznym piętnem obywatela drugiej kategorii i bez woli walki o swoją pozycję w świecie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • A(2016-05-01 13:32) Zgłoś naruszenie 81

    Pycha kroczy przed upadkiem.

    Odpowiedz
  • taka prawda(2016-05-01 07:43) Zgłoś naruszenie 82

    do Pan Murzyński - Filipiński(dzisiaj 00:13)- a teraz nas będą uczyć o bolku i solidarnościowcach z lat 80 , którzy przyczynili się do ************* majątku narodowego do własnych kieszeni

    Odpowiedz
  • Brian(2016-05-01 12:32) Zgłoś naruszenie 73

    Winni jesteśmy sami, my Polacy. Zupełnie obce jest nam poczucie wspólnoty, a siła jest tylko we wspólnocie. Sam Chopin Polski nie czyni. Jednostki nie czynią kraju silnym. A my się nienawidzimy. To widać na każdym rogu, na zamieszaniu spowodowanym przez obecne władze, podział, nienawiść. Nawet nie wiecie jakie poczucie wspólnoty mają Niemcy. Nawet na głupim urlopie, jak tylko się zwąchają, od razu są razem, razem się bawią. A Polacy? Porównajcie własne doświadczenia. No, i to czyni Niemców silnych a nas słabych. Potem trzeba dolać do tego morze kompleksów, mściwości i mamy polaczka. Póki będziemy szukać winnych dookoła i nie walniemy się w pierś, to będzie jak jest.

    Odpowiedz
  • Bert(2016-04-30 22:44) Zgłoś naruszenie 710

    Paniusiu, weź się za pisanie bajek dla dzieci. Pisanie o poważnych sprawach sobie daruj, bo po prostu masz jakiś "lewy" gen, co powoduje, że o choć byś pisała o diamentach to wychodzi, że piszesz o g...nie.

    Odpowiedz
  • 1-2(2016-05-01 10:04) Zgłoś naruszenie 71

    ..." Tylko ten ,kto wzrokiem sięga daleko znajduje właściwą przyszłość." Ilu Polaków wie kto to powiedział? Jakie są nasze horyzonty myślowe? Czyż nie od wyborów do wyborów rządu? A losu się nie wybiera , los się tworzy! Nie oszukujmy się wzajemnie i nie okradajmy to i Polaków będą szanować inne narody.

    Odpowiedz
  • Maria Magdalena(2016-05-01 14:22) Zgłoś naruszenie 53

    Chcecie Wielkości? To trzeba z UE wyjść, Wielki nie może mieć pana nad sobą

    Odpowiedz
  • patriota(2016-05-01 10:38) Zgłoś naruszenie 48

    Ci co oddali nas w niewolę formacji faszystowsko komunistyczno masońskiej niech teraz mają odwagę wypisać naród z UE a nie powtarzać uparcie że bez UE Polska nie może istnieć

    Odpowiedz
  • kiziro(2016-05-02 00:22) Zgłoś naruszenie 22

    "kto Polakom zabrał wielkość" hehehehehehe co za troll to pisał ;)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie