W spotkaniu zorganizowanym pod hasłem „Czy demokracja bez praworządności jest możliwa?”, uczestniczyło ok. stu osób, m.in. działacze Platformy Obywatelskiej z woj. świętokrzyskiego.

B. senator, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, prezes tej instytucji w latach 2006-2008 Jerzy Stępień, przypomniał, że to Amerykanie jako pierwsi wprowadzili sądową kontrolę konstytucyjności aktów prawnych i aktów działania władzy. „Bo jeśli przyjmujemy, że jest konstytucja, i ona jest aktem najwyższym, a poniżej będą inne akty normatywne, to jeśli konstytucja ma być zwornikiem tego systemu prawa – dlatego jest przyjmowana w specjalnym trybie, żeby nie tak łatwo było ją zmieniać – musi być jakiś organ, który będzie dbał o kontrolę konstytucyjności” - podkreślił.

Zauważył, że w Europie Zachodniej jedynym państwem, które zorganizowało taki organ jeszcze przed II wojną światową, była Austria. Podobne gremia pojawiły się w innych państwach po 1945 r. „Europa Zachodnia zrozumiała, że brak sadownictwa konstytucyjnego, był jednym ze skutków tego, że tak szybko przyjęła się władza autorytarna” - ocenił Stępień.

Reklama

Zdaniem Stępnia w 1999 r., kiedy zasada ostateczności orzeczeń Trybunału, została wprowadzona w Polsce, zaczęły się tarcia, pomiędzy światem polityków i światem sędziów konstytucyjnych. „Ale żadna partia nie kwestionowała orzeczeń, ani pozycji Trybunału. Po raz pierwszy Prawo i Sprawiedliwość w 2005 r. zaczęło obniżać autorytet Trybunału” - powiedział.

Stępień ocenił, iż brak sądu konstytucyjnego daje taki sam skutek w odniesieniu do konstytucji, jak i brak sądu karnego w odniesieniu do kodeksu karnego. Jak mówił, „bitwa toczy się o kształt naszej państwowości”. „Niektórzy się dziwią, dlaczego Zachód tak reaguje na to – bo wie, co to jest państwo prawa. Ma nieprzerwaną ciągłość rozwoju własnej praworządności i wie, że jego kultura ekonomiczna, polityczna opiera się o prawo (…) Jeśli będziemy się stosowali do prawa, to nasze działania będą przewidywalne dla innych, i działania innych będą przewidywalne dla nas” - podkreślił.

W opinii sędziego, do tej pory TK był dla Polaków abstrakcyjną instytucją, dopiero teraz zaczynają się interesować zasadami jego pracy.

„Z obowiązku technicznego, polegającego na obowiązku wydrukowania, a dzisiaj wprowadzania do systemu Dziennika Ustaw wyroku TK, pani premier uzurpowała sobie merytoryczną kompetencję do kontroli orzeczenia Trybunału. To jest jakiś absurd. Tak samo jak prezydent - z faktu, że musi przyjąć ślubowanie od sędziów wybranych przez parlament (…) wyprowadził swoją kompetencję do kwestionowania prawomocności ich wyboru – tego, co rozbił Sejm poprzedniej kadencji” - ocenił Stępień.

Szefowa świętokrzyskiej PO, posłanka Marzena Okła-Drewnowicz, podkreśliła, że dziś, kiedy „niszczony jest fundament” tworzenia prawa i funkcjonowania państwa, szczególnie potrzebne są autorytety. „Dziękuję, że mogliśmy się spotkać i porozmawiać o przyszłości Polski (...) Dyskutujmy, spotykajmy się. (…) Tylko bycie razem będzie w stanie zatrzymać to, co Polsce zaczyna się dziać” - oceniła.

Stworzenie 400 klubów obywatelskich przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zapowiedział w styczniu podczas swojego inauguracyjnego wystąpienia w roli szefa PO. Zdaniem polityka kluby obywatelskie pomyślane są jako „otwarte, niepartyjne” miejsce dyskusji. (PAP)