statystyki

Wipler: Po Kaczyńskim nie będzie powodu do istnienia PiS

autor: Anna Wittenberg16.04.2016, 10:18; Aktualizacja: 16.04.2016, 10:43
Przemysław Wipler

Przemysław Wiplerźródło: ShutterStock

Odpowiedzi na pytanie jak będzie wyglądała polityka bez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego udziela Przemysław Wipler, wiceprezes partii KORWIN, założyciel Fundacji Republikańskiej i Stowarzyszenia Republikanie. Poseł na Sejm RP VII kadencji.

Ja nigdy w to nie celowałem. A ten prezent dostałem w klasie maturalnej, w 1997 r.

Zależy mi, by w duchu wyznawanych wartości zmieniać Polskę. Gdybym miał komfort, że mam komu doradzać i że z tego miejsca można robić efektywnie politykę, pewnie zatrzymałbym się na etapie kierowania think tankiem. Ale miałem poczucie, że tak nie jest i powinienem zrobić krok dalej, do polityki.

I bym się wstydził za ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego, za ustawę o wiatrakach, za ustawę o podatku od handlu detalicznego i wiele innych działań rządu. W 2013 r., po wielu rozmowach z liderami PiS, przestałem mieć wątpliwości, że to tak będzie wyglądało.

Tak. To był czas, w którym w sejmowej komisji deregulacyjnej, zamiast walczyć o otwarty dostęp do zawodów, politycy PiS próbowali tworzyć nowe zawody kwalifikowane, np. klasyfikatora gleby. A później było jeszcze gorzej.

Ale nie wiedziałbym, co mogę robić, bo w tym rządzie nie ma jasnych reguł. Nie ma idei przewodniej. Są pewne sprawy oczywiste, które łączą tę formację: dążenie do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej czy wątek antykorupcyjny, czyli wsadzenia do więzienia wszystkich ludzi PO i PSL. Ale już jeżeli chodzi o kształt prawa karnego czy prawa gospodarczego, nie ma żadnej idei przewodniej.

Jestem wiceprezesem najbardziej perspektywicznej formacji, która w ubiegłorocznych wyborach dostała 730 tys. głosów. To 4,76 proc. I doskonale pamiętam, że będąc w moim wieku, Donald Tusk dostał 3,99 proc. i 550 tys. głosów...

Bo to ważne. W 1993 r. Kaczyński i Tusk nie weszli do Sejmu. Jak nasi ludzie sobie zdają z tego sprawę, widzą, że mamy szansę. A demografia jest po naszej stronie – poparcie wśród młodzieży dla wolnościowego, a jednocześnie prawicowego programu jest bardzo duże. Widzę to na spotkaniach otwartych, manifestacjach. Byłem w zeszłym tygodniu w Tarnobrzegu. Na spotkanie przyszło ponad 150 osób. I tak przejedziemy w tym roku cały kraj.

To się skończyło. A symbolem końca jest Stefan Niesiołowski, który był w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym, a teraz w większości istotnych spraw idzie ręka w rękę z postkomunistami.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (4)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie