Kto dokładnie znajdzie się na liście będzie wiadomo zapewne w sobotę, kiedy lista zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Sankcje przewidują zakaz wjazdu do Wspólnoty i zamrożenie aktywów finansowych. Decyzja o rozszerzeniu listy zapadała jednomyślnie, ale - jak skomentował w rozmowie z Polskim Radiem jeden z dyplomatów - nie trudno o jednomyślność jeśli decyzje dotyczą tylko separatystów. Wciąż bowiem na czarnej unijnej liście nie ma ani najbliższych współpracowników Władimira Putina, ani kluczowych oligarchów. Pomysły, by objąć ich sankcjami pojawiały się wielokrotnie, ale nie było na to zgody wszystkich krajów członkowskich. Od pewnego czasu więc zmiany na czarnej liście można nazwać jedynie kosmetycznymi.