Do incydentu doszło podczas spotkania posłów do Parlamentu Europejskiego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

- Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zaistniałego incydentu - powiedział rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski i dodał, że MSZ skieruje sprawę do prokuratury.

- Ta gnida miast wysłać sekundanta popłakała się na Twitterze. Żałuję, że dałem mu z liścia. Ten człowiek nie ma zdolności honorowej i powinienem mu napluć w twarz - powiedział o całym zdarzeniu Janusz Korwin-Mikke.

Takie posunięcie Korwin-Mikke zapowiadał w wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy": "Gdy się nawinie, dostanie [Michał Boni - przyp.red.] w zęby. Gdy zrobiłem ustawę lustracyjną, on pojawił się na mównicy sejmowej, nazwał mnie idiotę i oszołomem, że mogę go podejrzewać. Parę lat później przyznał się, że był agentem. Nie przeprosił mnie, więc gdy go spotkam, dam mu w mordę. Stanie się to pewnie w Parlamencie Europejskim".

Boni na antenie TVN24 powiedział: "Mijaliśmy się już w Parlamencie Europejskim i nie widziałem ze strony pana posła takiej agresji, niechęci. Myślałem więc, że to tylko takie słowa wypowiadane, że coś mi zrobi".