"Celem rozlokowania dodatkowych sił jest ochrona obywateli amerykańskich oraz majątku Stanów Zjednoczonych" - napisał Obama w liście do Kongresu podkreślając, że żołnierze są gotowi do podjęcia walki, jeśli sytuacja tego będzie wymagać. "Siły te pozostaną w Iraku do czasu, gdy poziom bezpieczeństwa wzrośnie na tyle, że nie będą tam potrzebne" - dodał prezydent USA.

Pentagon poinformował, że 170 amerykańskich żołnierzy jednostek specjalnych już jest w Bagdadzie, a kolejnych 100 znajduje się w regionie i wspiera operację ewakuacji części personelu dyplomatycznego.

Prezydent Barack Obama nie podjął jeszcze decyzji czy Stany Zjednoczone zaatakują z powietrza sunnickich bojowników. Na wody Zatoki Perskiej skierowano jednak lotniskowiec USS George H.W. Bush w eskorcie okrętów wyposażonych w rakiety Tomahawk. W kierunku Iraku płynie też okręt desantowy USS Mesa Verde z 550 żołnierzami piechoty morskiej i samolotami pionowego startu MV-22 Osprey. 

W Iraku trwa rebelia dżihadystów, którzy stawiają sobie za cel m.in. zajęcie Bagdadu.