Presję na nich wywiera Parlament Europejski, który forsuje swojego kandydata. Jest nim przedstawicieli chadeków - zwycięzców niedzielnych wyborów. Jean-Claude Juncker to zwolennik federalnej Europy i dlatego nie chce się na niego zgodzić część unijnych przywódców. Tym bardziej, że w niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego eurosceptycy osiągnęli dobry wynik. Premier Donald Tusk powiedział, że antyunijne akcenty padały także w Polsce.

„Ale to jest nic w porównaniu do tego co przeżywają Francuzi, Brytyjczycy, czy Duńczycy i z całą pewnością to też musimy wziąć pod uwagę” - powiedział szef rządu. Według niego Europa potrzebuje nowego i mocnego impulsu i dlatego obsada stanowiska szefa Komisji jest tak ważna. „Widać, że idea europejska w niektórych państwach jest może nie w stanie krytycznym, ale dość poważne problemy w niektórych państwach obserwujemy” - podkreślił premier. 

Donald Tusk powiedział, że wiele wskazuje na to, że po tym nieformalnym szczycie szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy otrzyma upoważnienie, by negocjować z Parlamentem Europejskim i szukać poparcia dla kandydatury Jean-Claude'a Junckera.