Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że Dżemilew jeszcze w czasach radzieckich pomagał organizować pierwsze powroty Tatarów na Krym, wysiedlonych stamtąd przez Stalina. W sowieckich łagrach spędził około 10 lat. Od początku wspierał ukraińską niepodległość, a niedawno otrzymał zakaz wjazdu na Krym - wyliczał Sikorski.

Minister dodał, że Dżemilew jest postacią reprezentującą wiele ważnych idei - bronił integralności swojego kraju, zabiegał o naprawienie krzywd historycznych wyrządzonych Tatarom, ale też pokazał że możliwa jest demokracja w społeczeństwie muzułmańskim.

Mustafa Dżemilew odbierze nagrodę w Warszawie 3 czerwca, na gali na Zamku Królewskim. W uroczystości weźmie udział między innymi prezydent USA Barack Obama, a nagrodę będzie wręczać Lech Wałęsa. Prócz statuetki Dżemilew otrzyma 250 tysięcy euro, a dodatkowe 50 tysięcy euro na podróż studyjną po Polsce. 700 tysięcy euro Dżemilew będzie mógł przekazać na wybrany przez siebie program rozwojowy.

W kapitule nagrody obok byłego prezydenta jest też Henryka Krzywonos, Jacek Michałowski z Kancelarii Prezydenta, Janina Ochojska z Polskiej Akcji Humanitarnej i Radosław Sikorski. Kandydatów proponują wybitni światowi przedstawiciele nauki, kultury i polityki, osobistości wspierające demokrację i poszanowanie praw człowieka, a ostatecznego wyboru dokonuje kapituła. 

Jak czytamy na stronie MSZ, w gronie piętnastu osób, które wskazywały kandydatów, znaleźli się laureaci Pokojowej Nagrody Nobla, byli prezydenci i ministrowie spraw zagranicznych, w tym Aung San Suu Kyi, Catherine Ashton, Carl Bildt oraz profesorowie Władysław Bartoszewski i Adam Daniel Rotfeld. Wyboru osób dokonało Ministerstwo Spraw Zagranicznych w porozumieniu z Kancelarią Prezydenta, Europejskim Funduszem na rzecz Demokracji (EED), Wspólnotą Demokracji i Fundacją Solidarności Międzynarodowej, "kierując się ich dotychczasowym dorobkiem w upowszechnienia demokracji, wolności obywatelskich i praw człowieka na świecie".