Jedyny dotąd oficjalny kandydat na prezydenta stolicy uważa, że symbolem jej rządów w Warszawie jest Plac Defilad w centrum miasta. Przypomniał, że cztery lata temu zostali stąd przepędzeni handlowcy z Kupieckich Domów Towarowych. Argumentem było zagospodarowanie tej przestrzeni.

Dorn, który spotkał się z dziennikarzami właśnie na Placu Defilad, pokazywał, że budynek zbudowany na potrzeby budowy drugiej linii metra jest łudząco podobny do hali Kupieckich Domów Towarowych i tak samo szpeci okolicę. Po drugie, na Placu znajduje się w tej chwili dziki dworzec autobusowy, którego nie powinno być w reprezentacyjnym miejscu. Po trzecie - miasto nie może uporać się z budową Muzeum Sztuki Nowoczesnej, co, zdaniem Dorna, jest jednym z dowodów na kiepską jakość obecnej władzy. 

Ludwik Dorn zaznaczył, że warszawiacy powinni wziąć udział w referendum i doprowadzić do odwołania prezydent stolicy. Jego zdaniem wszyscy przeciwnicy Hanny Gronkiewicz - Waltz powinni zjednoczyć siły. Polityk jest przekonany, że odwołanie prezydent stolicy może się przyczynić do zmiany stylu rządzenia krajem przez Platformę Obywatelską. 

Referendum w Warszawie odbędzie się 13 października.