W ciągu doby w Kijowie spadło pół metra śniegu, czyli miesięczna norma. W wielu miejscach stolicy od wczoraj tworzą się korki. Niektóre nie zniknęły nawet w nocy. Część kierowców porzuciła samochody na poboczach. Są kłopoty z dostawą produktów spożywczych. Do potrzebujących nie mogą dojechać karetki pogotowia.

Nie potrzeba Bundeswery, wystarczy minus cztery...

W zaspach utknęły autobusy, trolejbusy i tramwaje. W związku z tym niemal nie działa transport publiczny - poza metrem. Podjęto decyzję o częstszym kursowaniu pociągów kolejki podziemnej. 

Oprócz służb miejskich w usuwanie śniegu zaangażowano ponad pół tysiąca wojskowych oraz 15 transporterów opancerzonych należących do armii.
Zamknięto stołeczne lotnisko na Żulanach, skąd latają samoloty między innymi do Katowic. Odwołano część lotów w głównym porcie lotniczym Ukrainy, Borysolu pod Kijowem. 

Kłopoty są także w innych miastach. Główne trasy są przejezdne, ale panują na nich bardzo złe warunki jazdy. Milicja apeluje o unikanie podróży. Odwoływane są rejsy autobusów. Pociągi spóźniają się średnio o 20-30 minut, co jak na Ukrainę jest czymś wyjątkowym.