Prawo wyborcze dla szesnastolatków – taki pomysł chce zaprezentować Ruch Palikota podczas Kongresu Młodych w najbliższą sobotę. Gdyby udało się go wprowadzić w życie, to politycy mogliby liczyć w kolejnych wyborach na 800 tys. nowych wyborców.

Inicjatywy zmierzające do obniżenia wieku wyborczego istnieją na całym świecie, m.in. brytyjska Vote At 16. Na takie rozwiązanie zdecydowały się już w Europie Austria i Niemcy, gdzie szesnastolatki mogą głosować w pięciu landach, m.in. w Dolnej Saksonii, a na świecie – Brazylia.

Cenne są zwłaszcza doświadczenia austriackie, bowiem tamtejsze szesnastolatki pierwszy raz głosowały w wyborach lokalnych w Wiedniu w 2005 r., potem w parlamentarnych w 2008 r., do Parlamentu Europejskiego w 2009 r. i prezydenckich w 2010 r. Tamtejsi naukowcy eksperyment oceniają pozytywnie, bowiem najmłodsi wyborcy tłumnie zjawiają się przy urnach. W Wiedniu w 2010 r. frekwencja 16- i 17-latków wynosiła 68 proc. i była wyższa nawet o 10 proc. niż starszych roczników. Dodatkowo okazało się, że niższy wiek wyborczej inicjacji przekłada się na późniejszy stosunek do wyborów. Głosujący pierwszy raz jako szesnastolatki średnio o 10 proc. częściej pojawiali się drugi raz przy urnie niż głosujący po raz pierwszy w wieku lat 18.

Wpływ nowych wyborców na scenę polityczną pozostaje niepewny. Podczas wyborów parlamentarnych w 2008 r. Austriacy poniżej 30. roku życia przyczynili się do sukcesu partii skrajnie prawicowych, nie wiadomo jednak, jaki udział mieli w tym najmłodsi wyborcy. Polscy nastoletni musieliby zaś mocno się zmobilizować, żeby stanowić realną siłę wśród 30 mln uprawnionych do głosowania.

Barierą do wprowadzenia tego pomysłu w Polsce jest konstytucja – aby dać prawo wyborcze 16-latkom, trzeba by ją zmienić. Pozostałe ugrupowania parlamentarne nie sprzyjają jednak tej idei.