Europosłanka SLD została zobowiązana przez zarząd partii do przedstwienia wniosku ws. zawieszenia Ryszarda Kalisza w prawach członka SLi przed sądem partyjnym. Jednocześnie Ryszard Kalisz jeszcze przed konfli z władzami SLD sygnalizował gotowość startu w wyborach prezydenckich.

Joanna Senyszyn stwierdziła, że w tej sytuacji nie widzi sprzeczności: "Obie sprawy nie mają z sobą nic wspólnego. SLD jeszcze nie wybrał kandydata, podobnie zresztą jak inne partie. Są jeszcze przecież dwa lata. Ryszard Kalisz, owszem, zgłaszał gotowość kandydowania, ale robił to również w 2010 r., gdy kandydatem został w końcu Grzegorz Napieralski. W Sojuszu zastanawiamy się, czy nie byłoby dobrze wystawić w wyborach prezydenckich kobiety. Ale bez wymieniania na razie żadnych nazwisk. A to przecież automatycznie wyklucza Kalisza. Chyba że zmieni płeć."

"Oczywiście, każdy polityk kandydowanie na prezydenta powinien uważać za zaszczyt. Nie mogę więc tego wykluczyć. Nie można jednak tego wiązać z moim występowaniem przed sądem partyjnym. Nie robię tego bowiem we własnym imieniu, ale całego zarządu. Poza tym mam taką dewizę życiową, że zanim będę cokolwiek planować, mówię sobie: trzeba tego jeszcze dożyć. I dotyczy to wszystkich."