statystyki

Alachnowicz: Miliard euro dla Białorusi to za mało [WYWIAD]

autor: Michał Potocki14.10.2020, 07:48; Aktualizacja: 14.10.2020, 07:49
Może być jednak mniej represji, także w odniesieniu do biznesu, więc szczyt kryzysu gospodarczego przyszedłby o kilka miesięcy później, co dałoby władzom czas do namysłu, co dalej.

Może być jednak mniej represji, także w odniesieniu do biznesu, więc szczyt kryzysu gospodarczego przyszedłby o kilka miesięcy później, co dałoby władzom czas do namysłu, co dalej.źródło: ShutterStock

Jeśli następcy Łukaszenki zastaną gospodarkę w opłakanym stanie, a Zachód nie pomoże, po roku, dwóch do władzy dojdzie Łukaszenka 2.0, a my stracimy w narodzie kredyt zaufania – mówi DGP Aleś Alachnowicz, który od piątku kieruje zespołem doradców ekonomicznych Swiatłany Cichanouskiej

Rozmawiamy kilka godzin po pana pierwszym spotkaniu ze Swiatłaną Cichanouską. Jak wrażenia?

Bardzo pozytywne. W Wilnie udało się zebrać duży, a zarazem zgrany zespół szczerych patriotów Białorusi, którzy wiele zaryzykowali. Niektórzy musieli wyjechać z kraju z rodzinami, choć tego nie planowali. Cel jest jeden: nowe, demokratyczne wybory na Białorusi. Sam nie mam ambicji politycznych, widzę się w roli eksperta. Choć od lat mieszkam w Polsce – co daje mi zresztą pewne bezpieczeństwo – praca dla własnego kraju jest wielkim zaszczytem.

Jakie jest pana zadanie?

Przede wszystkim doradztwo w sprawach bieżących, od efektywności i sensu sankcji ekonomicznych aż po sposoby ekonomicznego nacisku na reżim ze strony społeczeństwa białoruskiego i społeczności międzynarodowej. Będziemy musieli odpowiedzieć na pytania, czy zalecać Białorusinom wycofywanie depozytów z banków, wymianę rubli na dolary, żeby waluta traciła na wartości, niepłacenie podatków i czynszów, wstrzymywanie działalności przez przedsiębiorców indywidualnych itd.

Jaka jest odpowiedź?

Jest na nią za wcześnie, bo to wrażliwa i skomplikowana sprawa, czy doradzać uderzenie w białoruską gospodarkę po to, by długoterminowo było lepiej. Inną ważną kwestią są rozmowy z instytucjami międzynarodowymi, jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Europejski Bank Inwestycyjny czy Komisja Europejska, i rządami poszczególnych państw w celu stworzenia funduszu antykryzysowego dla Białorusi na okres przejściowy między zmianą władzy a przeprowadzeniem wyborów prezydenckich, co potrwa pewnie od dwóch do sześciu miesięcy. Będziemy też apelować o czasowe, np. roczne moratorium na spłatę rat zadłużenia zagranicznego. W tym czasie gospodarka będzie w złym stanie, zwłaszcza jeśli władza będzie się dłużej zachowywać tak jak teraz, czyli brutalnie tłumić protesty, wsadzać ludzi do więzień, prześladować biznes. Fundusz stabilizacyjny wsparłby nie tylko gospodarkę, ale też społeczeństwo. Ludzie nie mogą nabrać mylnego przekonania, że przyjście nowej władzy doprowadziło do pogorszenia ich osobistej sytuacji. Mylnego, bo pogorszenie, które już obserwujemy, będzie efektem wieloletniej akumulacji różnych negatywnych czynników. Zresztą to pogorszenie poziomu życia już następuje.


Pozostało 88% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie