Komentatorzy zachodzą w głowę, po co powołano z powrotem do zarządu TVP Jacka Kurskiego. Przecież to otwarte upokorzenie tracącego i tak w sondażach Andrzeja Dudy. To na jego życzenie Kurskiego dopiero co schowano na posadzie doradcy.

Andrzej Stankiewicz tłumaczy w Onecie, że to zapowiedź zaostrzenia kampanii. Zgadzam się z tym. A jednak nie przekonuje mnie wyjaśnienie, że nie można tego było robić z Kurskim sterującym telewizją z tylnego fotela. I według mojej wiedzy prezydent Duda nie akceptował tej decyzji przed jej podjęciem.

Jest inne tłumaczenie. PiS chce się rozprawić z autorami niefortunnej awantury wokół radiowej Trójki. Może nawet i z przewodniczącym Rady Mediów Narodowych Krzysztofem Czabańskim. Robiłoby to jednak wrażenie cofania się. Więc dla równowagi w telewizji ma być ofensywnie. Żeby pokazać, że obóz rządzący w sprawie mediów jest nadal twardy.

Zarazem powrót Kurskiego jeszcze przed wyborami to naruszenie zasady: w czasie kampanii jesteśmy gładcy. Na zaostrzenie czas przychodzi po wyborach. Ważny polityk PiS przekonywał mnie niedawno, że Kaczyński pozostaje tej zasadzie wierny. Teraz od niej odstąpił.

I tu warto powiedzieć, że za kulisami dzieją się ciekawe rzeczy. Nastąpiła ofensywa „twardych”: Beaty Szydło, Ryszarda Terleckiego, Solidarnej Polski. Sprzymierzony z nimi jest także Joachim Brudziński, formalny szef prezydenckiej kampanii Dudy, choć jego pozycja osłabła. Był obwiniany o niepowodzenie w walce o większość w Senacie.

Grupa ta przegrała z Jarosławem Gowinem wojnę o majowy termin wyborów prezydenckich. Ale spadające sondaże Andrzeja Dudy stały się jej kolejnym argumentem wobec Kaczyńskiego. Obwiniany jest nie tylko Gowin, ale i premier Morawiecki. Nie wierzył w wybory w maju. I jego perswazjom przypisuje się ich przesunięcie w ostatniej chwili. Teraz więc i on popada w niełaskę prezesa. A jego wrogowie nie próżnują.

Zbigniew Ziobro odkrył przyłbicę. W wywiadzie dla „Sieci” obwieścił, że projekt pod nazwą „Morawiecki” nie sprawdził się. Nie przyniósł na przykład odprężenia w relacjach z Unią Europejską. I co prawda to resort Ziobry torpedował głębsze ustępstwa w kwestii „reformy” sądownictwa. Ale teraz ta samospełniająca się przepowiednia to narzędzie zmiany polityki. Argumenty Ziobry powtórzył w rozmowie z Wirtualną Polską Patryk Jaki, numer dwa w Solidarnej Polsce.

Tej opcji w Zjednoczonej Prawicy potrzeba tylko kandydata na premiera. Beata Szydło nie wchodzi w grę. Kaczyński chce, aby administrował menedżer skoncentrowany na sprawach gospodarczych. Jako koalicjant i człowiek nieznający się na gospodarce nie nadaje się także sam Ziobro.

Zaczęło krążyć nazwisko Daniela Obajtka. Prezes Orlenu, wcześniej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, potem Energi, uchodzi za fachowca. Jednocześnie za człowieka premier Szydło, bliskiego także ziobrystom. Możliwe, że to tylko plotka, ale jest to też logiczna politycznie kandydatura.

To by oznaczało marsz w kierunku bardziej radykalnej, rewolucyjnej linii rządu w takich kwestiach, jak sądownictwo, rynek mediów czy relacje z UE. Naturalnie koliduje to z obecną polityczną agendą, kiedy liczy się przede wszystkim walka z pandemią i z kryzysem po pandemii. Ale Kaczyński nigdy nie chciał tylko administrować.

Tyle, że przyśpieszony kurs na „drugie Węgry” może się okazać skrajnie trudny przy opozycyjnym prezydencie. Dla porządku odnotujmy też spiskowe teorie o tym, że Kaczyński już przebolał klęskę Dudy, że prezydent z opozycji pozwoliłby dzielić się odpowiedzialnością za nieszczęścia Polaków. Za to politycy PiS pocieszają się, że takie tematy jak wojna wokół Trójki czy powrót Kurskiego nie obchodzą zwykłych Polaków. No tak, ale mogą być ważne dla tego procenta, dwóch, które przesądzą o wynikach drugiej tury. Są zaś i inne kłopoty, choćby „afera” Łukasza Szumowskiego. Choć to akurat w umyśle prezesa idzie na kontro blisko związanego z ministrem zdrowia Morawieckiego.

Na razie paradoksalnie to „twardzi” przygotowują swój obóz na ewentualność porażki Dudy. Tekst o tym, Samuela Pereiry, pojawił się na portalu TVP Info. Za winnego uznany został Gowin. Między wierszami – także rząd Morawieckiego.

Oczywiście możliwe, że Kaczyński kieruje się także osobistymi zachciankami. Z Jackiem Kurskim rozmawia przez telefon codziennie.