statystyki

Eberhardt: W Rosji przywódcą jest ten, kto trzyma lejce, a od 20 lat niezmiennie trzyma je Putin [WYWIAD]

autor: Robert Mazurek17.01.2020, 06:00; Aktualizacja: 17.01.2020, 08:44
fot. Darek GolikAdam Eberhardt dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. Doktor nauk politycznych, specjalizuje się w analizie polityki wewnętrznej i zagranicznej państw Europy Wschodniej. Pracował m.in. jako szef badań w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych oraz stały korespondent Polskiej Agencji Prasowej w Moskwi

fot. Darek GolikAdam Eberhardt dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. Doktor nauk politycznych, specjalizuje się w analizie polityki wewnętrznej i zagranicznej państw Europy Wschodniej. Pracował m.in. jako szef badań w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych oraz stały korespondent Polskiej Agencji Prasowej w Moskwiźródło: DGP

W Rosji zmiana premiera jest głównie pożywką dla kremlinologów, którzy na tej podstawie będą zapewne kreślić nowe scenariusze sukcesji. Ale w najmniejszym stopniu nie zmienia ona systemu władzy.

Dwadzieścia lat jak Putin rządzi na Kremlu.

I do roku 2024 bez ciemnych chmur na horyzoncie.

A potem?

W Rosji w ciągu 100 lat może nie zmienić się nic tylko po to, by następnie w ciągu roku zmieniło się wszystko.

Teraz się właśnie zmienia. Szast, prast i jest nowy premier oraz zapowiedź zmian w konstytucji.

Czyli zmienia się bardzo dużo, żeby wszystko zostało po staremu.

Miedwiediew musiał odejść, bo był nielojalny?

Wręcz przeciwnie, był niesłychanie lojalny

przez osiem lat jako premier, także przez cztery lata jako prezydent.

Który nawet nie próbował kandydować na drugą kadencję, tylko oddał fotel Putinowi.

Były takie mechanizmy kontroli, że gdyby Miedwiediewowi przez myśl przeszło zdradzenie Putina, to słono by za to zapłacił i on, i jego rodzina. Ale mu przez myśl nie przeszło, co zostało docenione.

Jak to, właśnie został zmuszony do dymisji.

Niechęć do Miedwiediewa w społeczeństwie rosła z roku na rok i w normalnych okolicznościach zostałby zdymisjonowany dużo wcześniej. Przetrwał tyle lat właśnie dlatego, że Putin doceniał jego lojalność i utrzymując go na stanowisku okazywał wdzięczność. Teraz zresztą też nie zostawia go samego, tylko mianuje wiceszefem Rady Bezpieczeństwa.

To tylko ciało doradcze.

Nic nie jest tylko ciałem doradczym, jeśli na jego czele stoi Władimir Putin.

A nowy premier, pan ze skarbówki?

Michaił Miszustin został wyciągnięty z kapelusza. On rzeczywiście przez dziesięć lat był szefem Federalnej Służby Podatkowej, ale to urzędnik właściwie dotąd w Rosji nieznany, niemedialny i pozbawiony charyzmy. Wiemy o nim tyle, że w prasie da się znaleźć sporo informacji o jego udziale w oszustwach VAT. Ta nominacja to potwierdzenie, kto realnie rządzi Rosją i jaskrawe przeciwieństwo społecznych oczekiwań na zmiany.

W każdym kraju zmiana premiera jest poważnym wydarzeniem.

A w Rosji jest głównie pożywką dla kremlinologów, którzy na tej podstawie będą zapewne kreślić nowe scenariusze sukcesji, ale w najmniejszym stopniu nie zmienia ona systemu władzy.

A propos sukcesji…

To wszystkie rozważania są przedwczesne. Od 20 lat co chwila pojawiały się nazwiska Sobianina, Naryszkina, Jakunina czy Iwanowa jako następców Putina i znikały równie szybko, jak się pojawiały. To Putin sam wskaże swojego następcę, to on go wykreuje i namaści w zamian za bezpieczeństwo swoje i najbliższych oligarchów.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie