Zastępca przewodniczącego PKW sędzia Sylwester Marciniak podał na poniedziałkowej konferencji prasowej, że według danych z 24 881 (na 27 415) obwodowych komisji wyborczych, czyli z blisko 91 proc. wynika, że PiS uzyskało 7 mln 231 tys. 513 głosów, co stanowi 44,57 proc., KO - 4 mln 324 tys. 236 głosów - 26,65 proc., SLD - 1 mln 991 tys. 221 głosów - 12,27 proc., PSL - 1 mln 401 tys. 124 głosów - 8,63 proc., Konfederacja - 1 mln 96 tys. 744 głosów - 6,76 proc.

Sędzia powiedział, że końcowe wyniki wyborów będą znane najwcześniej po południu. Jak dodał, ostatni protokół powinien być wprowadzony najwcześniej ok. godziny 14-15.

Marciniak wyraził wdzięczność wobec "dużej armii" przeszło 200 tys. członków obwodowych komisji wyborczych i przeszło 300 sędziów członków okręgowych komisji wyborczych. "Dzięki ich ciężkiej pracy mamy już te wyniki – to 91 proc. wprowadzonych i zatwierdzonych protokołów przez okręgowe komisje wyborcze. Podkreślam - jeszcze nie przez Państwową Komisję Wyborczą" - mówił.

Wiceszef PKW podziękował także wyborcom. "Ta duża frekwencja, biorąc pod uwagę nasze dane z godz. 17, po dziesięciu godzinach głosowania było blisko 46 proc., czyli biorąc pod uwagę, że na godzinę to mniej więcej 4,6 proc., to po godz. 21 na pewno frekwencja wyniesie przeszło 60 proc. Dokładnie oczywiście (będzie wiadomo - PAP) jak otrzymamy 100 proc. protokołów" - zaznaczył.

Marciniak zwrócił także uwagę, że PKW ma już wprowadzone, ale jeszcze niezatwierdzone protokoły obwodowych komisji wyborczych z całego kraju. "Natomiast jeżeli chodzi o zagranicę, na 320 obwodowych komisji wyborczych, czekamy w tej chwili na 25 komisji obwodowych, bo jeszcze (dane) nie zostały wprowadzone" - poinformował.

Członek PKW sędzia Arkadiusz Despot-Mładanowicz podkreślił, że wybory odbywały się spokojnie, a incydentów nie było dużo. "Jeżeli chodzi o wydarzenia związane z dniem wyborczym, to według stanu na godz. 21. łącznie wszystkich zdarzeń odnotowano w dniu wczorajszym 322. Z ciekawszych zdarzeń odnotowano na terenie Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i w Lublinie - akcję mailową, w której zgłoszono podłożenie bomb w poszczególnych lokalach wyborczych. Odpowiednie służby zweryfikowało te informacje, uznając zagrożenie za nieistotne" - poinformował Despot-Mładanowicz.

Dodał, że jeżeli chodzi o zachowania wyborców, to odnotowano m.in. wynoszenie kart poza lokal wyborczy, czy też ich niszczenie. Przekazał, że jeżeli chodzi o zaangażowanie sił i środków, to według stanu na godz. 21. w niedzielę było to: 30 tys. 349 policjantów, którzy używali 120 tys. 848 pojazdów służbowych, 154 psów służbowych i dwa konie służbowe.

"Dzięki tym siłom i środkom, można powiedzieć, że wybory odbywały się spokojnie, incydentów nie było dużo, a reakcja na incydenty była natychmiastowa, co też umożliwiało - tam gdzie było to możliwe - szybkie zidentyfikowanie i zatrzymanie sprawców, w szczególności przestępstw wyborczych" - powiedział.

Z kolei szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak, odpowiadając na pytanie, czy w którejś z komisji zabrakło kart do głosowania odpowiedziała, że "nie było takich sytuacji.

Wyjaśniła, że być może były opóźnienia. "W sprawozdaniach po zamknięciu lokalów pojawiały się takie informacje, że należało uruchomić rezerwę kart do głosowania, ponieważ nie 100 proc. kart było w obwodowych komisjach wyborczych" - dodała. Powiedziała, że w miejscowościach turystycznych takich jak np. Kraków, Lądek Zdrój, Kudowa Zdrój, ta rezerwa musiała zostać uruchomiona.

"Komisja powinna czuwać nad tym i w momencie, w którym zauważa, że duży procent kart został wykorzystany, powinna poinformować od razu Urząd Gminy, Urząd Miasta, o tym, że taka rezerwa powinna być uruchomiona" - mówiła.

"Być może czasowo było to w ten sposób rozwiązane, że ktoś musiał na to zaczekać. Jest to możliwe. My takich informacji nie mamy, ale też nie mamy (informacji), że ktoś nie mógł zagłosować, natomiast rezerwa była rzeczywiście parokrotnie uruchamiana" - podkreśliła.

Zastępca przewodniczącego PKW sędzia Sylwester Marciniak dodał, że karty do głosowania były przygotowane dla 100 proc. wyborców czyli 30 mln.