Szczerski: Komisarz ds. obronności? Nie było takiego tematu [WYWIAD]

autor: Zbigniew Parafianowicz, Magdalena Cedro12.08.2019, 07:33; Aktualizacja: 12.08.2019, 09:47
Krzysztof Szczerski

Krzysztof Szczerskiźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Dawid Zuchowicz Agencja Gazeta

Nawet nie zacząłem spotykać się z eurodeputowanymi w Brukseli i Strasburgu, a już niektórzy typują mnie na kandydata z problemami. Jestem z Polski i to wystarczy, by mnie etykietować? – pyta Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta, polski kandydat na komisarza.

O jakiej tece rozmawiał pan w ostatnią środę z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen? Jaki obszar pana najbardziej interesuje: obronność, o czym w Polsce się dużo mówi, energetyka, transport czy rolnictwo?

Na tym etapie tworzenia Komisji i przed oficjalną prezentacją podziału tek nie mam żadnych uprawnień, by komentować tę sprawę. Tym bardziej że przewodnicząca nie spotkała się jeszcze ze wszystkimi kandydatami. Niektóre państwa jeszcze ich nawet nie zgłosiły. Rozmowa dotyczyła układanki, którą trzeba złożyć w jeden obraz. To nie będzie proste. W grę wchodzi z jednej strony równowaga geograficzna, z drugiej polityczna i – zaproponowana przez samą przewodniczącą – równowaga płci. Pani przewodnicząca zakłada, że uda jej się tę układankę złożyć do końca sierpnia.

Podczas rozdziału najważniejszych stanowisk Europa Środkowa została pominięta. Nie respektowano zasady równowagi geograficznej przy wyborze szefa Komisji, Rady Europejskiej, Parlamentu i Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. W takich warunkach Polska chyba może liczyć na istotną tekę? Czy ten argument – pominięcia regionu w ostatnim rozdaniu kadrowym – w rozmowach brukselskich działa?

Brak tej równowagi geograficznej rzeczywiście jest zauważalny. Ale w przypadku tworzenia Komisji dużo bardziej liczy się argument, że ta Komisja może mieć najszersze poparcie, jeśli chodzi o grupy polityczne w Parlamencie. Nowa Komisja ma szansę zostać poparta aż przez pięć dużych grup politycznych w PE. Od zielonych po konserwatystów. To się do tej pory nie zdarzyło. Mówi się o kryzysie integracji, tymczasem można pokazać coś wręcz odwrotnego. Że jesteśmy w stanie – w gronie pięciu dużych i bardzo różnorodnych grup – ułożyć wspólną Komisję. I jasno wyznaczyć granicę pomiędzy eurosceptycyzmem i tymi, którzy chcą działać na rzecz lepszej Unii. W tej układance ja jestem przedstawicielem frakcji europejskich konserwatystów.

Parlament jest ostatnim etapem wyłaniania Komisji. Już na wcześniejszych można kogoś odrzucić lub – wbrew jego woli – zmienić mu tekę. I w tym kontekście wskazuje się na Polskę.

Wartością byłoby wyłonienie Komisji w sposób konstruktywny i konsensualny. Po co komu partyjne wojny na poziomie unijnym albo wykluczanie konkretnych państw i rządów? Dlatego byłoby niedobrze, gdyby tworzenie składu Komisji poszło w kierunku konfrontacyjnym.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • tak trzymac(2019-08-12 09:51) Zgłoś naruszenie 40

    jestes naznaczony i nikim nie bedziesz jak bys mial choc odrobine honoru i kultury to poczekalbys na koniec a ze jestes pisowcem to lzesz unia sie na was poznala nikim nie bedziecie juz

    Odpowiedz
  • ABC(2019-08-12 10:59) Zgłoś naruszenie 40

    Przede wszystkim jesteś z PiSu (a nie to, że z Polski). I to wystarczy, żeby cię odpowiednio etykietować i traktować.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie