statystyki

Godusławski: Primum non nocere

autor: Bartek Godusławski14.06.2019, 09:20; Aktualizacja: 14.06.2019, 09:31
Bartek Godusławski

Bartek Godusławskiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

PiS odniósł bezapelacyjny sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego. To zasługa zaangażowania, budowania przez ponad trzy lata wiarygodności, której objawem jest realizacja obietnic wyborczych.

Kampania nie była szczególnie odkrywcza, sztampowe konwencje służyły raczej mobilizacji lokalnych struktur do kampanijnej pracy niż elektoratu, który w weekend ma lepsze pomysły na spędzanie wolnego czasu niż oglądanie telewizji. Za to wizyty gospodarskie polityków, spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim budowały poczucie, że władza jest blisko.

Powódź pokazała, że warto założyć kalosze i kurtkę przeciwdeszczową i pochylić się nad ludzką tragedią. Tego obrazka nie zamazał nawet sznur limuzyn szefa rządu i jego ochrony. To przełożyło się na sukces. Ludzie zaufali PiS po raz kolejny, bo partia „dowozi”, co obiecała, a nawet to, czego nie obiecała. Wiarygodność jest podstawą. Szczególnie jeśli idzie za nią skuteczność. A tej nie można PiS odmówić, niestety widać to najlepiej po „reformach” wymiaru sprawiedliwości. Jeśli dzisiaj Grzegorz Schetyna szuka recepty na pokonanie ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego, to nie musi kopiować polityki partii rządzącej. Obiecanie ludziom 1 tys. zł na dziecko, obniżenie wieku emerytalnego do 50 lat czy rozdawanie krów i świń, nie da zwycięstwa, bo ludzie i tak nie uwierzą w sprawczość PO i jej satelitów z Koalicji Europejskiej.

Recepty na zwycięstwo Schetyna nie musi szukać u politycznych rywali, niech spyta o nią Bartosza Arłukowicza. Ten miał wzorcową kampanię do PE, był z ludźmi, u ludzi i dla ludzi. Do każdego oddanego na siebie głosu przekonywał, a nie skupiał się na obrzydzeniu rywala. To on powinien być dzisiaj nauczycielem dla opozycji. Niestety, wiele wskazuje, że emanacją myślenia opozycji jest posłanka Izabela Leszczyna, która w jednym z wpisów na Twitterze pokazała, jak miałka jest strategia. „Wybory jesienne wygramy, tylko jest taka prośba: nie trzeba nas popierać, byle nie przeszkadzać” – to clue jej wypowiedzi. Dopóki opozycja nie zrozumie, że afery PiS, media i mecenasi nie wygrają za nią wyborów, dopóty będzie przegrywała. Nikogo nie przekona powtarzana przez PO mantra o moralnej wyższości nad PiS, które łamie konstytucję i niszczy instytucje państwa. Szczególnie jeśli idzie za tym pogarda dla milionów ludzi, którzy na obecną ekipę oddają swój głos.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (4)

  • Niezdecydowany(2019-06-14 11:11) Zgłoś naruszenie 00

    Czy mówimy o sukcesie opozycji czy sukcesie Grzegorza Schetyny? Bo to zupełnie różne sprawy.

    Odpowiedz
  • Komentator(2019-06-14 13:55) Zgłoś naruszenie 00

    Wygranie wyborów przez Schetynę byłoby pyrrusowym sukcesem. Teoretyczna wygrana spowodowałaby albo wysadzenie przez Tuska albo Schetyna zostanie premierem. A Schetyna mimo wielkiej sprawności politycznej nie nadaje się do kierowania państwem i premierowstwo zakonczy się tak jak premierowanie Millera. Dla Schetyny najlepiej zawsze być szefem opozycji.

    Odpowiedz
  • Bert(2019-06-14 19:14) Zgłoś naruszenie 00

    nie pomogą szczere chęci, z g,,,a bata nie ukręci

    Odpowiedz
  • turpin(2019-06-14 10:29) Zgłoś naruszenie 02

    Ujmijmy to nieco inaczej: PiS zdobył nieznaczną większość mandatów uzyskawszy nad opozycją przewagę wielkości Jaworzna. I stało się to po trzech latach lekkomyślnego populistycznego rozdawnictwa zwiększającego zadłużenie państwa (mimo dobrej światowej koniunktury), wspartego nachalną propagandą w iście goebbelsowskim stylu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie