statystyki

Do Irlandii Północnej powraca terror

autor: Radosław Korzycki22.05.2019, 07:10; Aktualizacja: 22.05.2019, 07:46
Irlandia Północna

Irlandia Północnaźródło: ShutterStock

Brexit, czy to twardy, czy miękki, może położyć kres trwającemu od 20 lat pokojowi na należącej do Wielkiej Brytanii części wyspy.

Belfast: miasto w osobliwy sposób dumne z tego, że w suchym doku jego stoczni powstał Titanic. Do dziś atrybutem stolicy Irlandii Północnej, kolokwialnie, chociaż nieprecyzyjnie zwanej Ulsterem (faktycznie Ulster to jedna z czterech prowincji Irlandii – red.), są dwa wielkie, należące do Harland and Wolff żurawie, zwane Samson i Goliat. Teraz miasto uchodzi za jedno z najbezpieczniejszych miejsc w Europie, ale jeszcze 20 lat temu były tam „no-go zones”, strefy, do których lepiej nie wchodzić. W 1968 r., kiedy lokalne władze poprosiły Londyn o wysłanie wojsk do dodatkowej ochrony, wybuchł tu konflikt o podłożu etniczno-religijnym, który trwał 30 lat. Po angielsku nazywa się „The Troubles”, czyli kłopoty. Niektórzy nazywają go pełzającą wojną domową, inni – działalnością terrorystyczną skrajnych grup, to zależy od poglądów politycznych. Przeciwko sobie stali probrytyjscy protestanci i katoliccy irlandzcy nacjonaliści, ale też obie strony trapiły walki frakcyjne między ugodowcami a radykałami. W zamachach, skrytobójstwach i otwartych potyczkach zginęło przez 30 lat w sumie 3,5 tys. osób.

Kruchy pokój panuje od Wielkiego Piątku 1998 r., kiedy rządy z Dublina i Londynu podpisały porozumienie pokojowe, kontrasygnowane przez główne siły polityczne Irlandii Północnej. Ale to nie znaczy, że problem oraz pamięć o przeszłości zniknęły. Płytko pod skórą pulsuje też potencjalna erupcja terroryzmu.

– Dublin poszedł wtedy na ustępstwa i zgodził się na wykreślenie z konstytucji przepisu, że Ulster ma stać się częścią macierzy. W zamian zlikwidowano koszmarną, rządzącą się uprzedzeniami królewską policję i zastąpiono ją Służbą Policyjną Irlandii Północnej – mówi DGP Daniel Baker, radny Belfastu z Sinn Fein, nacjonalistycznej partii, wywodzącej się z Prowizorycznej IRA. Dodaje, że wprowadzono wówczas coś na kształt parytetu i w zastępach nowej służby znalazło się proporcjonalnie tyle samo katolików, ile protestantów. To pomogło w miarę szybko wkroczyć na ścieżkę pokoju i zmieniło Belfast w oazę bezpieczeństwa.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie