statystyki

Wenezuela wpłynie na reelekcję Trumpa [OPINIA]

autor: Radosław Korzycki04.02.2019, 07:14; Aktualizacja: 04.02.2019, 07:23
Nieformalny lider progresywnego skrzydła Partii Demokratycznej, senator Bernie Sanders, chociaż potępił Nicolása Madurę za nadużywanie władzy i przemoc, stwierdził, że rząd USA nie powinien wspierać przewrotów w Ameryce Łacińskiej, tak jak to zrobił kiedyś w Brazylii, Chile, na Dominikanie i w Gwatemali.

Nieformalny lider progresywnego skrzydła Partii Demokratycznej, senator Bernie Sanders, chociaż potępił Nicolása Madurę za nadużywanie władzy i przemoc, stwierdził, że rząd USA nie powinien wspierać przewrotów w Ameryce Łacińskiej, tak jak to zrobił kiedyś w Brazylii, Chile, na Dominikanie i w Gwatemali.źródło: ShutterStock

Kryzys polityczny w Wenezueli odbija się też na amerykańskiej debacie wewnętrznej. Lewica, chociaż ostrożnie, krytykuje prezydenta Donalda Trumpa za wyjście przed szereg z uznaniem Juana Guaidó za prezydenta tego pogrążającego się w zapaści kraju.

N ieformalny lider progresywnego skrzydła Partii Demokratycznej, senator Bernie Sanders, chociaż potępił Nicolása Madurę za nadużywanie władzy i przemoc, stwierdził, że rząd USA nie powinien wspierać przewrotów w Ameryce Łacińskiej, tak jak to zrobił kiedyś w Brazylii, Chile, na Dominikanie i w Gwatemali. „Nie możemy znowu wkroczyć na tę ścieżkę” – napisał na Twitterze. Z kolei młoda kongresmenka z Hawajów Tulsi Gabbard, która właśnie ogłosiła zamiar startu w wyborach prezydenckich, stwierdziła że „Stany powinny się trzymać od Wenezueli z daleka”. Ale jej akurat mało kto słucha po kompromitacji, jaką były odwiedziny u syryjskiego przywódcy Baszara al-Asada.

Zresztą wypowiedź Sandersa porównująca wspieranie Guaidó do pomocy, jakiej Ameryka udzielała Augustowi Pinochetowi czy Rafaelowi Trujilli, jest niefortunne, bo uznawany przez Waszyngton przywódca jest socjalistą i w całym spektrum amerykańskiej sceny politycznej mógłby się nie zmieścić nawet na krańcu lewej flanki. Ale w tle salonów stolicy i twitterowej przepychanki jest jeszcze jedna lokalna sprawa, która może mieć znaczący wpływ na politykę. Chodzi o to, że na Florydzie mieszka wielu Latynosów, w sumie 17 proc. wszystkich zarejestrowanych tam wyborców.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie