statystyki

Gdy wyjście na ulice to jedyne rozwiązanie. Protesty w Europie przybierają na sile [WYWIAD]

autor: Z Sheri Berman Rozmawia Emilia Świętochowska, Emilia Świętochowska04.01.2019, 07:59; Aktualizacja: 04.01.2019, 08:03
Protest żółtych kamizelek

Protest żółtych kamizelekźródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: JULIEN DE ROSA

 - Tak gwałtowny wybuch jest oznaką coraz słabszej zdolności rządów na Zachodzie do reagowania na problemy społeczeństw - mówi Sheri Berman w rozmowie z DGP.

Od dwóch miesięcy ruch „żółtych kamizelek” trzęsie Francją i niewiele wskazuje, aby protetesty miały wygasnąć. Na Węgrzech z kolei trwają demonstracje przeciwko tzw. ustawie niewolniczej (górną granicę godzin nadliczbowych zwiększono z 250 do 400 w ciągu roku; czas wypłacenia pieniędzy za nie wydłużono z roku do trzech lat). Co bardziej brawurowi komentatorzy dopatrują się w tych wydarzeniach oznak przesilenia na większą skalę.

Na najbardziej ogólnym poziomie te protesty są oczywiście oznaką zbiorowego rozczarowania rządami oraz frustracji wobec prowadzonej przez nie polityki. W państwach demokratycznych, a nawet tych już nie do końca demokratycznych, jak Węgry czy Polska, manifestacje na ogół stanowią zwyczajową formę wyrażania przez obywateli żądań i obaw pomiędzy wyborami oraz poza innymi tradycyjnymi kanałami politycznymi.

Ale…

Jednak są głębokie różnice między tym, co się dzieje we Francji, a wydarzeniami na Węgrzech. Bo o ile protestujący Francuzi czy Belgowie mają duże możliwości wyrażania niezadowolenia za pośrednictwem innych zinstytucjonalizowanych mechanizmów, o tyle Węgrzy są teraz pozbawieni takich możliwości. Oni nie mają już praktycznie innych opcji oprócz wyjścia na ulice. Większość tamtejszych mediów została podporządkowana rządowi. Premier Viktor Orbán skutecznie poddał ściślejszej kontroli sądy oraz znaczną część sektora pozarządowego. Z kolei sporą częścią prywatnego biznesu nadzoruje za pośrednictwem swoich kolesi. Węgierskiemu społeczeństwu obywatelskiemu założono kaganiec. W normalnej, dojrzałej demokracji nawet gwałtowne protesty uliczne mogą dać zdrowe ujście społecznym frustracjom. W szczególności nieposłuszeństwo obywatelskie ma swoją długą i bogatą tradycję w europejskiej historii.

Nasze najbliższe skojarzenie to jednak nie wzlędnie pokojowy ruch praw obywatelskich w USA, ale raczej zamieszki na Zachodzie w 1968 r.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (5)

  • Bert(2019-01-04 20:21) Zgłoś naruszenie 102

    Arcypocieszne, we Francji dziesięciu zabitych demonstrantów, setki rannych, tysiące aresztowanych, brutalność policji porównywalna do ZOMO, a pani breman (nomen omen) pitoli coś o Węgrzech !

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • ofiara krwi(2019-01-05 12:17) Zgłoś naruszenie 63

    Bezlitosny imperializm z twarzą czarnej madonny musi do takich sytuacji doprowadzić. Nie może być tak że jeden zarabia 100.000 razy więcej od drugiego. No chyba że na Marsie albo na Wenus. Ludzie zostali sprowadzeni do roli szczurów a złodzieje do roli cesarzy albo faraonów. Świat zapomniał już dzięki komu wybuchła rewolucja październikowa.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • prawnik(2019-01-06 14:42) Zgłoś naruszenie 10

    Ustawy niewolniczej na Węgrzech bronić nie sposób. 400 bezpłatnych godzin pracy, za które nikt nigdy nie odda ekwiwalentu nawet w urlopie (wystarczy pozorna zmiana formy prawnej pracodawcy, by zobowiązania pracownicze zostawić w spółce - wydmuszce). Ale musimy zrozumieć, co zrobił Orban z Węgrami, by w desperacji uchwalać ustawę niewolniczą. Otóż bezrobocie na Węgrzech wynosi 3,2% (czyli niższe, niż frykcyjne). I w normalnym kraju, byłby to powód do dumy. A tu - do rozpaczy. Otóż olbrzymia część Węgrów w wieku 19-29 lat opuściła kraj. Na Węgrzech poszukiwania młodego pracownika przypominają szukanie ze świecą. To nie jest Polska, w której ktoś jednak pozostał. Przejazd z Budapesztu do Wiednia to zaledwie godzinna podróż samochodem przez most...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie