statystyki

Historia bardziej niż aktualna [OPINIA]

autor: Stanisław Żaryn02.01.2019, 07:45; Aktualizacja: 02.01.2019, 07:48
W Polsce historia przez lata uchodziła za temat, którym państwo nie powinno się zajmować, zaś hasło „polityka historyczna” traktowane było jak wydumane.

W Polsce historia przez lata uchodziła za temat, którym państwo nie powinno się zajmować, zaś hasło „polityka historyczna” traktowane było jak wydumane.źródło: ShutterStock

Na podstawie sądowych i politycznych decyzji w Warszawie znów pojawiają się nazwy ulic, które w świetle ustawy dekomunizacyjnej powinny zniknąć z przestrzeni publicznej. Nonszalanckie podejście do polityki historycznej sprawia, że po niemal 30 latach transformacji wracają nazwy odwołujące się do osób, organizacji i wydarzeń promujących pozytywny obraz czasów zniewolenia, czasów PRL.

Tymczasem dbałość o prawdę historyczną to we współczesnych warunkach kwestia nie tylko moralnej odpowiedzialności za pamięć o przodkach, ale i za bezpieczeństwo państwa. Gdy polityka historyczna jest coraz częściej używana do atakowania innych krajów, Polacy muszą poważnie podchodzić do kwestii spojrzenia na przeszłość.

W medialnych przekazach coraz częściej można znaleźć informacje dotyczące wojny hybrydowej czy agresywnej propagandy. Wykorzystywanie technik komunikacyjnych do atakowania innych państw i szkodzenia ich interesom przyjmuje charakter państwowy. Rosja, coraz agresywniejsza w obszarze propagandy i realnej polityki, konsekwentnie używa narzędzi informacyjnych do ingerowania w innych państwach. Szerzenie propagandy, sianie dezinformacji są nieodłączną częścią polityki Kremla. Jednym z częściej wykorzystywanych pól oddziaływania jest historia, która w propagandzie rosyjskiej przeplata się ze współczesnymi problemami.

Moskwa chętnie sięga po hasła nawiązujące do historii w ramach atakowania i obrażania przeciwników politycznych. Dlatego o ukraińskich władzach tak często pisze się w Rosji jako o faszystowskiej juncie, w propagandzie pojawiają się oskarżenia o faszyzowanie państw bałtyckich czy Polski. Rosjanie odwołują się do historycznego hasła faszyzmu, by zohydzić tych, którzy podejmują niekorzystne dla Rosji decyzje. Moskwa pokazuje w ten sposób swoich przeciwników w najgorszym możliwym świetle, a jednocześnie nawiązuje do mitu, jaki Rosja kultywuje od lat.


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie