"(Nie robimy tego – PAP) nie dlatego, że chcemy wam czy komuś innemu udowodnić, że jesteśmy suwerenni i niezależni. Nie rozmieszczamy u nas bazy, bo nie jest ona tu potrzebna. Samodzielnie, zgodnie z naszym zamysłem i wspólnym z Rosją wojskowym planem obronnym, wypełnimy te funkcje, które zostały nam powierzone" – powiedział Łukaszenka na spotkaniu, w którym uczestniczyli m.in. były dowódca amerykańskiej armii w Europie gen. Ben Hodges i były doradca wiceprezydenta Joe Bidena ds. polityki zagranicznej Michael Carpenter.

Jak relacjonuje służba prasowa białoruskiego prezydenta, wskazał on jednak, że jeśli NATO będzie "straszyć", rozmieszczając bazy w Polsce, lub w jakikolwiek inny sposób, to Białoruś "będzie potrzebowała bardziej efektywnej broni, przede wszystkim rakiet".

Jak wskazał, Białoruś zbudowała w ostatnim czasie własne rakiety. "Dlatego nie widzę na dzień dzisiejszy potrzeby sprowadzania innego państwa, w tym Rosji, na teren Białorusi, by wypełniało nasze funkcje. Oto dlaczego jesteśmy kategorycznie przeciwni takiej dyslokacji, zwłaszcza sił lotniczych. Każdy samolot z terytorium Rosji doleci tu w razie potrzeby w ciągu 3-5 minut. Po co więc nam baza, po co wystawiać się na cios potencjalnego agresora" – mówił Łukaszenka.

Toczące się w ostatnim czasie w mediach i kręgach eksperckich rozmowy na temat rosyjskiej bazy na Białorusi prezydent nazwał "gadaniną".

Według Łukaszenki białoruska armia jest w stanie zapobiec ewentualnej agresji lub konfliktowi na swoim terytorium i jest odpowiednio przygotowana i efektywna. "Mówię to otwarcie. Dlatego nie potrzebujemy żadnych baz. Jeśli będą potrzebne, szczerze o tym powiemy" – oświadczył.

Prezydent podkreślał, że doktryna wojenna Białorusi ma czysto obronny charakter, a terytorium tego kraju nigdy nie będzie źródłem zagrożeń dla sąsiadów.

Łukaszenka mówił również o tym, że Białoruś jako młode suwerenne państwo jest zainteresowana równoprawnymi relacjami ze wszystkimi, w tym odbudowaniem relacji z USA, dobrosąsiedzkimi stosunkami z UE i rozszerzaniem współpracy z NATO.

Według niego "silna i zjednoczona Europa to fundament planety" i nie można go zburzyć. "Jesteśmy przekonani, że od zjednoczenia państw w regionie i utrzymania wojskowo-politycznej roli USA w sprawach europejskich zależy bezpieczeństwo całego kontynentu. Bez Ameryki nie rozwiążemy tu żadnego problemu, w tym konfliktu na Ukrainie" – dodał.