Wojewoda łódzki Zbigniew Rau powiedział w środę, że Hanna Zdanowska, jako osoba prawomocnie skazana za przestępstwo karne, nie może być burmistrzem czy prezydentem miasta. Rau dodał, że gdyby nie fakt, że jej kadencja dobiega końca, wszcząłby postępowanie, zmierzające do wygaszenia jej mandatu. Jak mówił, przychyla się do tych głosów opinii publicznej, które wzywają Zdanowską, aby dla dobra wspólnego, dobra łodzian, zrezygnowała z ubiegania się o fotel prezydenta Łodzi.

Według Zdanowskiej, decyzja wojewody została "wywołana poleceniem partyjnym". "Profesorowie prawa, eksperci mówią wprost: mogę kandydować i jeżeli wygram, mogę sprawować urząd prezydenta. Takie jest prawo" - oświadczyła w środę na konferencji prasowej.

Do sprawy odnieśli się na środowym briefingu w Warszawie kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta tego miasta Rafał Trzaskowski oraz szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

"To jest niesłychane, bo PKW wypowiedziała się w tej sprawie jasno ustami sędziego (szefa PKW - PAP) Wojciecha Hermelińskiego; (politykom PiS - PAP)chodzi o to, aby uniemożliwić bardzo dobrej prezydent miasta kontynuowanie mandatu" - ocenił Trzaskowski.

Jego zdaniem, "jest to rodzaj szantażu". "I myślę, że PiS zapłaci za to olbrzymią cenę. To łodzianki i łodzianie mają się wypowiedzieć na temat przyszłości swojego miasta i zrobią to. Jestem przekonany, że przedłużą mandat swojej prezydent, a to przecież suweren. PiS tak często używa tego słowa, niech się do tego zastosuje i da się wypowiedzieć suwerenowi" - dodał.

Lubnauer oświadczyła: "Tak, stoimy murem za Hanką, tak, Hanna Zdanowska ma nasze pełne poparcie i tak - sądzę, że więcej łodzian, niż do tej pory pójdzie do wyborów. Bo nie chcemy, by ktoś za nas decydował, o tym, kto ma być, a kto nie, prezydentem naszego miasta".

Pytana, czy nie przeszkadza jej to, że kandyduje osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądu, Lubnauer powiedziała, że "to były prywatne sprawy Zdanowskiej, a nikt nie został pokrzywdzony". "Dla nas ważne jest to, aby w wyborach zdecydowali łodzianie" - mówiła, podkreślając, że są ekspertyzy prawne i wyrok TK, potwierdzający, że jeśli ktoś ma bierne prawo wyborcze, tak jak Hanna Zdanowska, to później ma prawo do sprawowania urzędu.

We wrześniu Sąd Okręgowy w Łodzi uznał Zdanowską za winną poświadczenia w 2008 r. nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania kredytu przez jej partnera i skazał ja na karę 20 tys. zł grzywny.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym obecna prezydent miasta może startować w wyborach, ale ustawa o pracownikach samorządowych zakazuje obejmowania urzędu osobom prawomocnie skazanym. W takim wypadku wojewoda może zawnioskować o wygaszenie mandatu Zdanowskiej. Zgodę na to musi wyrazić Rada Miejska. Jeśli rada się nie zgodzi, wojewoda rozporządzeniem zastępczym wygasza mandat. To rozporządzenie podlega zaskarżeniu najpierw do WSA, a później jest skarga kasacyjna do NSA. Orzeczenie NSA jest ostateczne.