Wniosek o odrzucenie zmian m.in. w Kodeksie wyborczym ponowił senator Bogdan Klich (PO). Inny senator PO Piotr Florek zgłosił z kolei poprawki ws. m.in. przesunięcia wejścia w życie noweli na 1 stycznia 2019 r., przywrócenia głosowania korespondencyjnego i dotychczasowej definicji znaku "x".

Senat kontynuuje prace nad nowelizacją wprowadzającą zmiany do Kodeksu wyborczego oraz ustawa regulujących działania samorządów wszystkich szczebli przygotowaną przez PiS. Izba zaczęła rozpatrywać ten punkt w środę wieczorem.

Piotr Florek (PO) zgłosił szereg poprawek, jedna z nich zakłada, że ustawa wchodzi w życie 1 styczeń 2019 r. - obecnie ustawa ma wejść w życie 14 dni po jej ogłoszeniu, z wyjątkiem niektórych przepisów m.in. dot. PKW. Ponadto senator Florek postulował powrót do głosowania korespondencyjnego na dotychczasowych zasadach. Podkreślił, że taką możliwość powinny mieć nie tylko osoby niepełnosprawne. Nowela znosi w ogóle głosowanie korespondencyjne, ale poprawkę umożliwiającą głosowanie korespondencyjne osobom niepełnosprawnym zgłosił w Senacie Jan Żaryn (PiS).

Florek postulował też m.in. powrót do dotychczasowej definicji znaku "x", za pomocą którego oddaje się głos na karcie do głosowania. Zgodnie z nowelą wprowadzona zostaje nowa definicja tego znaku - to "co najmniej dwie przecinające się linie". Obecnie definicja mówi, że znak "x" "to dwie przecinające się linie w obrębie kratki".

Senator PO zgłosił także poprawkę w zakresie obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej; chodzi o to, aby była ona rozpatrywana nie na najbliższej sesji rady, ale w czasie trzech miesięcy od złożenia. Florek tłumaczył, że należy dać samorządom czas na przygotowanie się do procedowania inicjatywy mieszkańców.

Z kolei senator Klich ponowił wniosek o odrzucenie nowelizacji w całości. "Ta ustawa jest godna odrzucenia w całości, można ją modyfikować, ale nie da się jej poprawić" - ocenił.

Mówił, że nowela przygotowana przez PiS idzie na przekór temu, co było dorobkiem ostatnich 27 lat. Przekonywał, że PiS chce zastąpić w procesie wyborczym neutralnych politycznie sędziów "partyjnymi nominatami". Klich - w kontekście tego, że wybory samorządowe mają się odbyć jesienią przyszłego roku - stwierdził, że PiS zmienia reguły gry tuż przed jej rozpoczęciem; przekonywał, że w ten sposób PiS chce wzmocnić swoje szanse w wyborach.

Również wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) podkreślał, że system wyborczy opierał się na sędziach, którzy byli komisarzami wyborczymi. Jak zaznaczył, system sędziowski wprowadzono w 1991 r., czyli wtedy, kiedy stworzono Krajową Radę Sądownictwa, która miała być - jak powiedział Borusewicz - "buforem zapewniającym niezależność od władzy wykonawczej".

Jerzy Wcisła (PO) mówił, że zmiany w prawie wyborczym są podyktowane strachem PiS przed klęską w wyborach samorządowych. Krytykował zniesienie głosowania korespondencyjnego, a także ograniczenie liczby kadencji władz samorządowych - nowelizacja wprowadza w samorządach dwukadencyjność. Pytał dlaczego chce się ograniczyć liczbę kadencji tylko w samorządzie, a nie również w parlamencie. Ocenił, że zmiany ordynacji oddają kolejny sektor publiczny partyjnej kontroli i jest to "klasyczny pełzający zamach stanu". "Wolne sądy, wolne wybory, wolna Polska" - zakończył senator PO.

 Po wprowadzeniu nowego upadnie autorytet samorządów - oceniał senator PO Mieczysław Augustyn. Mówił, że PiS nie przeprowadził konsultacji z samorządowcami. "Mamy arogancję władzy, własne pomysły, które są forsowane, można by powiedzieć, siłowo z lekceważeniem konstytucji" - ocenił senator PO. Jego zdaniem, nowela dopełnia plan, którego celem jest "zwiększenie wpływu rządzących na proces wyborczy, samorządy i wynik wyborów".