Rada Polityki Pieniężnej (RPP) rozpoczyna dziś dwudniowe posiedzenie. Jego wynik jest obarczony wysoką niepewnością. Konsensus rynkowy wskazuje, że styczniowa pauza w obniżkach stóp procentowych przeniesie się na luty. Analitycy dopuszczają jednak możliwość złagodzenia polityki pieniężnej.

„Rada według nas może obniżyć stopy o 25 pkt proc., kończąc okres pauzy, zgodnie z sugestią prezesa Adama Glapińskiego po ostatnim posiedzeniu. Przekazane radzie prognozy NBP najpewniej pokażą silny spadek inflacji w styczniu” – oceniają ekonomiści banku PKO BP.

Zdaniem analityków w styczniu inflacja mogła spaść nawet w okolice 2 proc. Przy stopie referencyjnej NBP na poziomie 4 proc. oznacza to stosunkowo wysoką realną stopę procentową, co może hamować inwestycje. Sprzyja też umocnieniu złotego, do czego zdaniem niektórych ekonomistów RPP nie powinna dopuścić.

Silna dezinflacja daje argument do obniżki stóp proc. w lutym

„Uważamy, że pomimo solidnych odczytów świadczących o wysokiej aktywności gospodarczej, otrzymane dane nie przeważą nad obserwowanym spowolnieniem inflacji w perspektywie decyzji RPP. W naszej ocenie w bieżącym roku RPP zdecyduje się na co najmniej dwie obniżki stóp procentowych, a kolejna będzie miała miejsce już w lutym” – oceniają ekonomiści Banku Handlowego.

W minionym tygodniu Główny Urząd Statystyczny przekazał, że w całym 2025 roku wzrost gospodarczy wyniósł 3,6 proc. Jego głównym motorem była konsumpcja prywatna. Wysoka dynamika popytu konsumpcyjnego sprzyja presji inflacyjnej. Według niektórych analityków przemawia to za stabilizacją stóp przynajmniej na najbliższym posiedzeniu.

„Tempo wzrostu PKB ulega przyspieszeniu i w 2026 r. powinno utrzymać się w pobliżu 4 proc., wspierane rozwojem nowego cyklu inwestycyjnego. Nowe dane utrzymują nas w przekonaniu, że RPP wstrzyma się z decyzją o obniżce stóp procentowych przynajmniej do marca” – oceniają eksperci Santander Bank Polska.

Dobre wyniki gospodarki i ryzyka zewnętrzne mogą przedłużyć pauzę

Wśród ekonomistów pojawiają się opinie zwracające uwagę na zewnętrzny czynnik ryzyka dla inflacji. „W minionych tygodniach obserwujemy m.in. wzrosty cen surowców energetycznych. Niewykluczone, że mają one charakter krótkotrwały (pogoda w przypadku gazu, wzrost napięcia geopolitycznego w Zatoce Perskiej dla ropy), ale wycena ropy Brent w przedziale 65-70 dol. jest o ok. 10 proc. wyższa niż podczas styczniowego posiedzenia RPP. Dodatkowo dane za grudzień (szczególnie w kontekście płac) były mocne. Jednocześnie piątkowa publikacja PKB za cały 2025 r. pokazała silniejszy od oczekiwań wkład popytu ze strony gospodarstw domowych i implikuje odczyt za IV kw. nawet delikatnie powyżej 4,0 proc. W rezultacie skłaniamy się do oceny, że suma impulsów od styczniowego posiedzenia RPP (surowce, płace, PKB) zaskoczyła w górę, co może być dobrym argumentem dla gremium, by wstrzymać się z decyzją o cięciu stopy referencyjnej do marca” – oceniają ekonomiści Banku Gospodarstwa Krajowego.

Co jeśli w lutym (decyzję poznamy jutro) nie dojdzie do obniżki stóp? Wiele wskazuje, że dojdzie do niej na kolejnym posiedzeniu RPP. W marcu Rada otrzyma nową projekcję PKB i inflacji przygotowaną przez analityków NBP. Pokaże ona wpływ cen energii i nowych regulacji na drugą połowę roku.

Analitycy wskazują, że w końcu tego roku główna stopa NBP powinna wynieść 3,5 proc. Według nich, jeśli wzrost gospodarczy w Europie Zachodniej będzie słabszy, RPP może zdecydować się na jedną dodatkową obniżkę. Wówczas stopa referencyjna znalazłaby się na poziomie 3,25 proc. Byłoby to m.in. wsparcie dla krajowych eksporterów.