statystyki

Krajewski: Kasty nadzwyczajnych ludzi, czyli walka PiS o układ

autor: Andrzej Krajewski08.07.2017, 08:30
Gościnne występy prof. Morawskiego mocno zabolały jego kolegów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Gościnne występy prof. Morawskiego mocno zabolały jego kolegów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.źródło: Materiały Prasowe

Zaczęło się od tego, że profesora Lecha Morawskiego ktoś nieopatrznie wypuścił do Londynu, a Anglicy nie odesłali go z lotniska do Polski, jak to regularnie robią z księdzem Międlarem. Być może fakt, że przyleciał jakiś sędzia, jakiegoś Trybunału Konstytucyjnego uśpił ich czujność. Zaś pewnie doktorant z Torunia nie przewidział konsekwencji wyjazdu promotora i nie posłał na czas do brytyjskiego Home Office e-maila z ostrzeżeniem, iż stolicę Zjednoczonego Królestwa nawiedzi niebezpieczny ekstremista.

Zaspał, więc sam jest trochę sobie winien. Wypuszczony na swobodę prof. Morawski podczas debaty naukowej w Oksfordzie dał wyraz temu, jak bardzo nie lubi swych kolegów po fachu oraz jak bardzo kocha obecnie rządzącą partię. Tę, która dała mu fajną posadę w Trybunale Konstytucyjnym, czego akurat źli koledzy dać nie chcieli. Przy okazji dostało się też – nie wiedzieć czemu – homoseksualistom. Ale w profesorskich mózgach (zwłaszcza prawników) impulsy nerwowe często biegną niezrozumiałymi dla maluczkich ścieżkami.

Gościnne występy prof. Morawskiego mocno zabolały jego kolegów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Wprawdzie ów wspomniany sędzia TK nie pracuje tam już od 2015 r., lecz mimo wszystko jego zarzuty o to, że stare elity III RP (zwłaszcza prawnicy) do cna są skorumpowane, wzięli do siebie. Po czym zapałali zdrowym pragnieniem odwetu. Niestety kolega Morawski już nie nawiedza swej Alma Mater i trudno dopaść go na korytarzu, by zawlec za róg i po cichu skopać. Na szczęście półświatek akademicki dawno temu wypracował metody, jak radzić sobie z taką niedogodnością. Kiedy profesor pozostaje poza zasięgiem, należy wymierzyć sprawiedliwość jego doktorantowi. Tak też się stało. W połowie maja dziekan Wydziału Prawa i Administracji UMK musiał odwołać obronę pracy doktorskiej pewnego pechowca, bo zabrakło komisyjnego kworum. Pracownicy naukowi zbojkotowali ucznia prof. Morawskiego, aby dobitniej pokazać koledze, jak bardzo nim gardzą. Błagania doktoranta o litość puścili mimo uszu. Fakty, że młody człowiek nie może już zmienić promotora, ma zarejestrowaną pracę i uczelni też nie może zmienić, stanowiły dodatkowy atut. Ofiara wpadła w pułapkę, z której nie ma ucieczki. Krew od razu poczuł równie dobrze zaprawiony w bojach prof. Morawski. Na kolejnym terminie obrony nie stawił się z kolei on. Tak pokazując, jak mocno gardzi swymi kolegami. Na nic zdało się łkanie doktoranta o „dobrą wolę” profesorów, że plany życiowe, że praca, kariera etc. Obrona znów się nie odbyła. Dobra zabawa tymczasem dopiero się zaczyna. Profesorowie, aby pokazać zdradliwemu koledze, jak bardzo go nie lubią, mogą przy okazji następnego terminu obrony wyłupić doktorantowi oko, wówczas w odwecie prof. Morawski odgryzie uczniowi ucho, a wtedy rozeźleni pracownicy naukowi UMK dorwą doktoranta i...


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (8)

  • Janek(2017-07-08 22:27) Zgłoś naruszenie 82

    Ale dla obecnej władzy Pan prof. Morawski jest człowiekiem "lepszego sortu" (a może nawet... nadczłowiekiem!) w przeciwieństwie np. do tych profesorów prawa, którzy mają odwagę sprzeciwiać się temu. co zrobiono z TK, którzy wraz z piszącym te słowa są ludźmi "gorszego sortu" (a może po prostu... podludźmi!). No cóż, cieszę się, że jestem w bardzo dobrym towarzystwie!!!

    Odpowiedz
  • jo(2017-07-08 11:34) Zgłoś naruszenie 76

    oj miał jadowitą uciechę Andrzej Krajewski autor artykułu

    Odpowiedz
  • Jadem ....(2017-07-08 10:22) Zgłoś naruszenie 73

    .... to "profesor" siał w Londynie.

    Odpowiedz
  • ?(2017-07-08 09:46) Zgłoś naruszenie 60

    w artykule powiało jadem, a ten Międlar to jeszcze jest księdzem?

    Odpowiedz
  • Bert(2017-07-08 16:52) Zgłoś naruszenie 55

    Jeżeli zwykła uczciwość i przyzwoitość to dla red. krajewskiego ekstremizm, to znaczy że pisuje we właściwym organie propagandowym.

    Odpowiedz
  • Borsuk(2017-07-13 09:36) Zgłoś naruszenie 20

    Z artykułu wynika że kadra profesorska w Polsce to zwykła cholota i msciwe medy które poza Kolesiowskim układem nic nie interesuje brawo za pierwszorzedny artykól o wyższych autorytetach

    Odpowiedz
  • Kpiarz(2017-07-10 08:46) Zgłoś naruszenie 22

    Przecież to nie pierwszy raz gdy ktoś za granicą s....a we własne gniazdo, plując na ludzi, sądy czy partie i ośmieszając Polskę dla własnych czy też partyjnych interesów. To o co to larum. Stronnictwo " równiejszych" ma taki styl. Uważają że należą im się samoloty, posadki, specjalne prawa itp. Bo za nimi stoi SUWEREN. A tak na marginesie to nie do końca powinni wierzyć CBOS-owi i co jakiś czas spojrzeć za siebie. Bo może tam już pustawo.!!!!!!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie