statystyki

Krymintern. Służby specjalne Rosji wykorzystują gangi do brudnej roboty

autor: Michał Potocki, Zbigniew Parafianowicz29.06.2017, 07:55; Aktualizacja: 29.06.2017, 11:28
Analizując przykład Ukrainy i dokonywanych na jej terytorium zabójstw i zamachów, wyraźnie widać podobieństwa do Kryminternu zdefiniowanego przez Galeottiego.

Analizując przykład Ukrainy i dokonywanych na jej terytorium zabójstw i zamachów, wyraźnie widać podobieństwa do Kryminternu zdefiniowanego przez Galeottiego.źródło: ShutterStock

Służby specjalne Rosji wykorzystują gangi do brudnej roboty – twierdzi brytyjski analityk.

Po wtorkowym zabójstwie dowódcy sił specjalnych ukraińskiego wywiadu wojskowego HUR pułkownika Maksyma Szapowała prokuratura mówi o rosyjskim śladzie w zamachu. Do takiej wersji przekonywał wczoraj główny prokurator wojskowy Anatolij Matios. Wczoraj w ten sam sposób – w wybuchu bomby w samochodzie – zginął pułkownik kontrwywiadu Jurij Wozny. Także w tym przypadku, choć na razie nieoficjalnie, jedno z wyjaśnień zabójstwa zakłada udział Rosjan.

Nie po raz pierwszy. Taka interpretacja pojawia się na Ukrainie w przypadku niemal każdego głośnego morderstwa. Jak pisze w swoim opracowaniu pt. „Krymintern. Jak Kreml wykorzystuje rosyjską sieć kryminalną w Europie” Mark Galeotti, przy tego typu zabójstwach nie musi wcale chodzić o bezpośredni udział państwa. Analityk Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych przekonuje, że w wojnie hybrydowej przeciw Zachodowi i Ukrainie użytecznym narzędziem jest sieć powiązań służb wywiadowczych z zorientowanym „patriotycznie” światem przestępczym.

W przypadku zamachów przydatni są płatni zabójcy, którzy nie muszą być na etatach agencji wywiadowczych. Przy finansowaniu prokremlowskich organizacji swoje zadania spełniają z kolei wypracowane przez lata kanały prania i przerzutu wyczyszczonych pieniędzy. W sieci powszechne staje się zatrudnianie ad hoc hakerów. Galeotti, opisując działalność tego swoistego Kryminternu – kryminalnej międzynarodówki – na Zachodzie cytuje anonimowego bossa mafijnego, który wyjaśnia filozofię działania tego systemu. – Mamy do dyspozycji to, co najlepsze z dwóch światów. Z Rosji siłę i bezpieczeństwo. Z Europy bogactwo i komfort – mówi.


Pozostało 61% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • Lek (2017-06-29 11:09) Zgłoś naruszenie 00

    Społeczeństwo w nowej rzeczywistości znajduje się w szoku i przez pewien czas, zdezorientowane, nie jest w stanie skutecznie bronić swojego majątku narodowego ani swoich praw (pracowniczych, edukacyjnych, socjalnych) przed działaniami dawno przygotowanych przez ośrodki zagraniczne na tą okazję „ekspertów” i „reformatorów” – czekających w instytucjach »międzynarodowych« z gotowymi pakietami „trudnych, lecz koniecznych reform” (patrz np. Prywatyzacja po polsku: zachodni eksperci zszokwani polską prywatyzacją). „Kolorowa rewolucja” jest więc narzędziem realizacji tego, co Naomi Klein opisuje jako „doktrynę szoku” (patrz film „Doktryna szoku” lub książka pod tym samym tytułem). Celem sponsorów i mocodawców „kolorowych rewolucji” jest właśnie wywołanie takiego stanu – szoku, dezorientacji, dezorganizacji społeczeństwa i jego instytucji, zachwianie normami, wartościami społeczeństwa i jego moralnością. Chodzi o skorumpowanie i zdemoralizowanie elit oraz aparatu administracyjnego – naturalnych strażników majątku narodowego i dobra publicznego. Nic nie korumpuje doskonalej, niż udział w „prywatyzacji”, która jest nieodmiennie składnikiem „trudnych reform” serwowanych przez „społeczność »międzynarodową«” zaraz po „wyzwoleniu” spod „tyranii”. Oczywiście korupcja elit (w tym ewentualnych oligarchów) może zacząć się dużo wcześniej, zakulisowo, a „rewolucja” jest tylko metodą zainstalowania wcześniej przygotowanego garnituru, pozostającego dotychczas w cieniu (to nie są liderzy „rewolucji”, lecz „bezpartyjni fachowcy”, „apolityczni eksperci”, którzy przypadkiem są np. stypendystami Fullbright’a, absolwentami Chicago University, eks-dyrektorami Goldman-Sachs itp.). W efekcie „rewolucji” planowo wyzyskiwane jest przyzwolenie elit na grabież – połączone z biernością zdezorientwanych mas, które, wcześniej pozyskane rewolucyjną demagogią10, obietnicą raju na ziemi, teraz są informowane, że muszą zaakceptować „reformy”, dziwnym trafem jakoś nie poprawiające ich bytu (czy np. Ukraińcy idąc w grudniu 2013 na Majdan przewidywali, że protestując w istocie domagają się, na żądanie MFW, podwojenia cen gazu ziemnego w swoich kuchniach?), za to wielce poprawiające byt »międzynarodowego« kapitału. Znamy ten scenariusz z Polski po roku 1989? Koncepcja „kolorowej rewolucji” („aksamitnej rewolucji”) nie została opracowana z myślą o wdrażaniu jakiegokolwiek ustroju społecznego, „demokratyzacji”, czy „budowy społeczeństwa obywatelskiego”, jak usiłują wmawiać „eksperci”, dziennikarze i dyżurni politycy przy okazji kolejnych przewrotów wykorzystujących „wolne od przemocy” techniki prof. Gene’a Sharp’a (G. Sharp, „Od dyktatury do demokracji. Drogi do wolności.”, zobacz też film “Jak się robi rewolucje”)5. Takie opinie komentatorów serwowano polskiemu społeczeństwu także przy okazji tegorocznych zajść w Kijowie. W rzeczywistości ruchy wykorzystywane do przeprowadzania „pokojowych” przewrotów z reguły nie posiadają żadnej ideologii, żadnego realistycznego, pozytywnego programu politycznego ani gospodarczego, obok górnolotnych ogólników (walka o „demokrację” i „prawa człowieka”) i (stawianych niekiedy) niespełnialnych roszczeń (vide np. list otwarty do doradców Solidarności), są czystym sprzeciwem, czystą negacją istniejącego porządku.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie