statystyki

Dymek: Sztuka politycznego trollingu

autor: Jakub Dymek28.04.2017, 07:51; Aktualizacja: 28.04.2017, 13:31
Jakub Dymek

Jakub Dymek, Krytyka Politycznaźródło: Inne
autor zdjęcia: kamila rokickaflickr

Dziś w życiu publicznym prowokatorami nie są już słabi i bezsilni, ale ci, którzy mają władzę i wciąż pragną być w centrum uwagi.

Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że dziś terminy z internetowej popkultury czasem lepiej opisują współczesną politykę niż tradycyjny słownik nauk politycznych. A niekiedy okazują się one wręcz niezbędne. Jak na przykład nazwać upodobanie współczesnych polityków do kolejnych pozornie bezsensownych i jałowych prowokacji, które stały się nieodłączną częścią medialno-politycznej karuzeli, w której „wywoływanie reakcji” jest – czasem, jak na Facebooku, rozumiane dosłownie – najważniejszą walutą. Przecież chyba nie obserwujemy jakiegoś najazdu rozbrykanych nastolatków na politykę? Głupie zaczepki i czyste złośliwości są równie często środkiem do celu bez względu na doświadczenie, wiek czy polityczną orientację. O co więc chodzi? To po prostu trolling. A konkretnie „zarządzanie przez trolling”.

Słownikowa definicja angielskiego słowa – a „trolling” trafił i do edycji Cambridge, i oksfordzkiej – mówi, że trollowanie to celowe wysyłanie irytujących lub bolesnych komunikatów celem wywołania reakcji pozostałych uczestników rozmowy. Trolling w sieci narodził się wraz z pierwszymi listami dyskusyjnymi, zanim jeszcze powstał standard WWW i zręby internetu, jaki znamy dziś. I od razu też stworzył swoich bohaterów – osoby i grupy osób, które dorobiły się legendarnego wręcz statusu dzięki zuchwałym i zabawnym lub okrutnym i podłym żartom oraz prowokacjom. Dość powiedzieć, że grupa hakerska Anonymous, która brała czynny udział w cyfrowej walce z reżimem Baszara al-Asada w początkach tak zwanej arabskiej wiosny oraz zaatakowała globalnych operatorów kart kredytowych w trakcie afery związanej z wyciekami WikiLeaks, też wzięła się z kultury internetowego żartu i czerpie z repertuaru trolli. I choć trollowanie ma swoje momenty geniuszu, nie bez powodu kojarzy się zazwyczaj z czymś nieskończenie bardziej prymitywnym niż wielopiętrowe żarty z mediów czy politycznego establishmentu. Dużo częściej niż wirtuozem dowcipu, typowy troll będzie opryskliwym i pozbawionym grama subtelności upierdliwcem, który bez pytania i taktu wtrąci trzy grosze do dyskusji, nierzadko skutecznie ją gasząc lub przekierowując na inne tory.


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie